Halong Bay Morning
Wietnam

21.02 Sos tysiąca wysp

Dokładnie 1969-u wysp. Podobno właśnie tyle wapiennych skał zdobi gładką powierzchnię wody w zatoce Halong w północno-wschodnim Wietnamie. Razem tworzą tak malowniczy archipelag, że trafiły na listę światowego dziedzictwa UNESCO i są jedną z największych atrakcji turystycznych kraju.

Niestety wysokiej jakości składniki we właściwych proporcjach to niestety za mało. Żeby przyrządzić smakowity sos trzeba po prostu umieć gotować. Okazało się, że Wietnamczycy niestety nie umieją.

Największy problem Halong Bay tkwi w tym, że nie bardzo da się ją zwiedzać samodzielnie. Może opartemu i obrotnemu podróżnikowi udałoby się załatwić transport bardziej prywatny, ale zdecydowanej większości turystów pozostają usługi jednego z miliona biur podróży w Hanoi. Wystarczy odwiedzić 8 czy 10 by cena z 35 $ za osobę spadła do 25 $. Płaci się za transport tam i z powrotem, wyżywienie, przewodnika, nocleg na łodzi, bilety wstępu. Zapłaciliśmy i pojechaliśmy.

Boat on Halong Bay

Podróż z Hanoi do zatoki trwa 3 godziny. W docelowym porcie władzę przejmuje skrajnie nieuprzejmy przewodnik. Najpierw konfiskuje wszystkim paszporty, potem dzieli i rządzi, rozstawia po kątach, każe czekać lub iść, spieszyć się lub nigdzie się nie ruszać. Koniec końców trafiamy na łódź. Jednostka przypomina nieco pływające po Zatoce Gdańskiej “żaglowce” – obite zabejcowanym drewnem kutry. Na górnym pokładzie leżaki i słońce, pod spodem jadalnie, jeszcze niżej kajuty i łomoczący jak stary traktor silnik. Płyniemy ku wyspom.

Halong Bay Boat

Z daleka wyglądają jak szczyty zalanego w czasie potopu łańcucha górskiego, jak belgijskie pralinki rozsypane na stole – smakowicie. Aż chce się podejść bliżej, dotknąć, spróbować. Więc podpływamy. Pogoda jest piękna, widoki jak z pocztówki, aparaty idą w ruch. Po półgodzinnej sesji dobijamy do pierwszego brzegu. Będziemy zwiedzać jaskinię.

Boat in Wietnam

Pieczara jest majestatyczne, największa jaką widzieliśmy w Azji. Niestety Wietnamczycy postanowili uczynić dobre jeszcze lepszym. Ściany i sufity, skalne nawisy i barokowe nacieki podświetlone są przez  lampy we wszystkich kolorach tęczy. W efekcie zamiast jak w jaskini czujemy się jakbyśmy zwiedzali Świątynie Opatrzności Bożej. Wisienką na tym mdłym torcie jest sztuczny strumyczek tryskający z jednej ze skał, obok pod plastikowym kamieniem buczy pompa. Ale mimo wszystko natura się broni i robi spore wrażenie.

Tourist in Halong Bay

Popędzani przez przewodnika wracamy na statek i płyniemy dalej. Wdajemy się w rozmowę z kilkoma wycieczkowiczami, którzy z jakiegoś niewyjaśnionego powodu już drugi raz płyną tą samą trasą. Po prostu zostali zapędzeni na łódkę przez przewodnika i zamiast zwiedzać zatokę popłynęli z powrotem do portu. Wreszcie czas na obiad. Zostajemy upakowani w ciasnej jadalni. Na stół trafia jedzenie. Jedna ryba na sześcioosobowy stolik, do tego ryż, kapusta, orzeszki ziemne, sos sojowy i…po faworku. Znaczy się po sajgonce. Na deser jedna cząstka pomarańczy na głowę. Za napoje trzeba płacić osobno, naturalnie połowę więcej niż na lądzie. Za wniesienie własnego piwa czy coca-coli na pokład – kara pieniężna. Napis na przybitej do ściany kartce ostrzega, że nawet w kajutach nie można korzystać z własnych zapasów. Ha! Tak, to nasza wina, że wybraliśmy najtańszą opcję, można przecież zapłacić więcej i wybrać się na Halong Bay w wersji luksusowej. Ale po pięciu miesiącach w podróży w naszym budżecie na luksusy miejsca już nie ma.

Sunset boat on Halong Bay

Na szczęście to wszystko to wciąż za mało by zepsuć nam humory. W końcu świeci słońce i jesteśmy, bez cienia przesady, w jednym z najpiękniejszych miejsc jakie widzieliśmy. Płyniemy więc dalej. Po kolejnej godzinie czy dwóch (czas spędzony z książką na prażącym się w słońcu pokładzie nieco się ciągnie) dobijamy do kolejno portu. Nie naszego – tu wysiadają tylko Ci, którzy chcą spać w hotelu na wyspie, my wybraliśmy nocleg na wodzie. I rzeczywiście, śpimy w kajucie. Na łodzi, która odpłynęła jakieś 15 m od brzegu, na którym chwilę temu wysadzaliśmy ludzi. Ale zanim ułożymy się do snu mieliśmy jeszcze popływać między wyspami na kajakach. Tak głosił program wycieczki, którą wykupiliśmy. Tymczasem słońce, jak to w Azji bywa, błyskawicznie znika za przesłoniętym wyspami horyzontem. Nieuprzejmy przewodnik zapytany o kajaki odszczekuje – jutro, o 6:30 rano. Po kolacji równie postnej jak obiad zasypiamy w całkiem przytulnej kajucie. Ani cienia wiatru, ani śladu bujania, gdyby nie widok za oknem nie czulibyśmy nawet, że nie jesteśmy na lądzie.

Halong Bay Rocks

Rankiem budzi nas łomotane do drzwi. Trzeba wstawać na kajaki. Słonce schowało się chmurami, jest naprawdę zimno. Nieuprzejmy przewodnik zaczyna swoją litanię – macie 40 minut, jak się spóźnicie, nikt na was nie poczeka, nie oddalać się bo nie, za zgubione lub złamane wiosła trzeba będzie zapłacić. Przyjmujemy do wiadomości, wsiadamy do brudnego kajaka i płyniemy. Rundka wokół kilku wysepek, wizyta w dwóch jaskiniach, okazuje się, że 40 minut w zupełności nam wystarcza.

Halong Bay Sunset

Po żałosnym śniadaniu zmarznięci płyniemy z powrotem. Na brzegu znowu jesteśmy dzieleni i popędzani ale wreszcie trafiamy do busa i udaje nam się wywalczyć miejsca. Przejażdżka jest krótka – do pobliskiej ponurej knajpy. Po obiedzie, okazuje się, że z niewiadomych przyczyn wracać będziemy innym busem. Znowu walka o siedzenia, znowu pakowanie bagaży, wreszcie – jedziemy. 3 godziny później dojeżdżamy do Hanoi.

To była jedna z najgorzej zorganizowanych wycieczek w jakich wzięliśmy udział. Pewnie dlatego, że nie zorganizowaliśmy jej sami. Ale tak naprawdę to bez znaczenia. Marne jedzenie, chamski przewodnik, fatalna organizacja – to wszystko odejdzie w niepamięć. A wyspy Halong Bay w sosie własnym zostaną z nami, na długo.

Standard

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Notice: Undefined variable: comment_form in /home/skokwbok/domains/skokwbokblog.com/public_html/wp-content/plugins/wordpress-gdpr/public/class-wordpress-gdpr-integrations.php on line 79

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.