>4.02 Z królestwa Cham do republiki cham

>Kompleks świątyń w My Son, niegdysiejszej stolicy królestwa Cham to jeden z najstarszych tego typu zabytków w Azji południowo-wschodniej. Ich budowę zaczęli w IV wieku n.e. osadnicy z Jawy, a ich rozbudowa trwała do wieku XIV. Pozostawione następnie same sobie ceglaste wieże wtopiły się z gracją w tropikalną dżunglę i trwały spokojnie po środku zieleni, szczęśliwie zapomniane. Czas przypomniał sobie o nich dopiero w XX wieku. Jego ząb przybrał najpierw postać francuskich archeologów, którzy w latach 30-stych z jakobińską zawziętością pozbawiali głów tutejsze posągi (skąd ta francuska dekapitacyjna dewiacja? Najpierw głowy toczyły się spod gilotyny w czasie wielkiej rewolucji, później jej ofiarą padały niewinne rzeźby indochińskich budowli) – dziś można oglądać je w Luwrze. Potem czas zamiast kąsać zaczął rozszarpywać na strzępy. Głównie za sprawą Amerykanów, których nieomylny wywiad ustalił, że w ruinach kryją się partyzanci Vietcongu i świątynie stały się celem bombardowań. Mało brakowało a nie ostała by się cegła na cegle. Resztki budowli uratowały listy protestacyjne, które z całego świata popłynęły do ówczesnego tymczasowego lokatora Białego Domu – R. Nixona (szkoda, że równie skuteczne nie okazały się głosy sprzeciwu które odezwały się kilka lat temu, gdy Talibowie wysadzali w powietrze olbrzymie podobizny Buddy wykute w afgańskich skałach). Bombardowania ustały i dzięki temu w My Son można jeszcze to i owo zobaczyć. To i owo to niestety niewiele – porozrzucane po lesie sterty kamieni wymagają sporej wyobraźni by stać się choćby poświatą blasku starej cywilizacji. Zwiedzane bez kontekstu nakreślonego przez przewodnika nie miałyby szans w zestawieniu z rozmiarem i pięknem budowli z Angkor czy Hampi. Wygląda więc na to, że dobrze trafiliśmy wybierając tym razem zorganizowaną wycieczkę a nie samodzielne zwiedzanie okolic Hoi An na skuterze.

Tymczasem Hoi An zostało w tyle, od godziny siedzimy w autobusie i jedziemy ku Hue. Zanim jednak opuściliśmy tę “Łódź Wietnamu”, ziemię obiecaną entuzjastów mody, rajski ogród tekstyliów, krawiecki Eden, zdążyliśmy jeszcze odebrać nasze, zamówione wczoraj odzienie. Moja kurtka leży jak na wystawowym manekinie i aż żałuję, że temperatura w Wietnamie nie spada czasami poniżej 25 stopni. Ewie zakupy udały się 50/50. Kiecka balowa nadaje się na rozdanie Oskarów, sukienka “na co dzień” wymagała błyskawicznych, bo wykonany na 5 minut przed odjazdem autobusu, poprawek krawieckich.

A skoro już o autobusie – ten, którym jedziemy jest z założenia pojazdem skrajnie wygodnym. Zamiast siedzeń zamontowano w nim szezlongi, na których swobodnie można wyciągnąć nogi. Problem w tym, że mi i Ewie przyznano miejsca nie obok siebie w skutek czego siedzę właśnie obok odzianego od stóp do głów w tani dżins Wietnamczyka. Wyszyte na jego kombinezonie emblematy świadczą o zamiłowaniu do motocykli – prawdopodobnie jest to jednak miłość na razie nieodwzajemniona bo przed chwilą widziałem jak wertował on podręcznik dla kandydatów na prawo jazdy kategorii A. Niedoszły jeszcze motocyklista poza swoim miejscem zajął jeszcze 1/3 mojego a na wszystkie próby zmiany tego stanu rzeczy reaguje jedynym słowem jakie zna po angielsku – fuck. Całej tej sytuacji towarzyszy soundtrack w stylu country rozbrzmiewający z komórki owego podejrzanego typa, którego zachowanie potwierdza niestety rodzące się od pewnego czasu w naszych głowach obawy – niektórych Wietnamczyków ciężko lubić. Choć w zestawieniu z Polakami i tak zasługują oni na zbiorowy tytuł kawalera orderu uśmiechu to przy szczytach serdeczności jakie osiągali nepalscy mieszkańcy Himalajów i rzece uprzejmości jaka wylała na nas u wybrzeży Mekongu w Kambodży, spory procent napotkanych przez nas mieszkańców Wietnamu to zwyczajne chamy.

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.


Notice: Undefined variable: comment_form in /home/skokwbok/domains/skokwbokblog.com/public_html/wp-content/plugins/wordpress-gdpr/public/class-wordpress-gdpr-integrations.php on line 79

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

x

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Zgadzam się Nie zgadzam się