Kambodża, Tajlandia, Video

Z Bangkoku do Siam Reap i Angkor – Poradnik

Angkor Wat

Ta trasa obrosła legendą. Fatalne warunki na drodze, łapówkarstwo na granicy, przekręty i naciągacze. Jak jest naprawdę? Trochę tak jak w legendzie. Ale tylko trochę. Oto jak dojechac z Bangkoku do Siem Reap.

Sposobów by dostać się z Bangkoku do Kambodżańskiego Siam Reap i pobliskich świątyń Angkor jest kilka. Można pójść na łatwiznę i polecieć samolotem. Tyle, że wtedy traci się cenną część podróży jaką jest podróż sama w sobie. Dlatego stawiam na przeprawę lądem. Tu opcje są dwie. Autobus i pociąg. Autobusem nie jechałem – wiem, że odjeżdża on z bangkockiego Northern Bus Terminal (położonego w pobliżu stacji BTS o tej samej nazwie, ze stacji na dworzec  za 50B dowiezie was mototaksówka), kosztuje 200B i jedzie nieco krócej niż pociąg. Przyjmując jednak, że jesteśmy na wakacjach, nigdzie nie powinno nam się spieszyć. Dlatego stawiam na pociąg.

Pociąg Ha Ha Ha!

Na leżącej na obrzeżach Chinatown stacji kolejowej Hualampong trzeba zjawić się bladym świtem, w okolicach 5:30. Dworzec o tej porze nabiera mrocznego klimatu – podróżni drzemiący na plastikowych krzesełkach w poczekalni, pijaczki grające w warcaby, mnisi palący papierosy po kątach. Bilet do Aranyaprathet, bo tam właśnie jedziemy, kosztuje 48B i kupić można go w dowolnej kasie. Jeszcze zakupy w położonym naprzeciw dworca 7Eleven i już czekam na pociąg na peronie 6. Odjazd planowy – 5:55. Już to zwiastuje przyjemną podróż. 5 to po tajsku „Ha” a tajskie nastolatki zamiast naszego  (sic!) „lol” w internetowych konwersacjach używają często skrótu „555” . Powinno być wesoło.

Skład wtacza się na peron, ja pakuję się do środka. Nie ma walki o miejsce jak w PKP, nie ma przepychanek, wolnych siedzeń starczy dla wszystkich. Moszczę się na drewnianej ławce, konduktor kasuje mój bilet, ruszamy i to z zaledwie 20-o minutowym opóźnieniem. Jedziemy na zachód a za otwartym na oścież oknem – wschód słońca nad Bangkokiem.  W odległości może 1,5m od torów stoją blaszane baraki, sklecone z byle czego i byle jak chaty, momentami niemal ocieramy się o slumsy. Nieco dalej w górę strzelają wieżowce, dźwigi zaczynają budowę kolejnych centrów handlowych, miasto budzi się do życia. W tym czasie pociąg niepostrzeżenie robi pętlę i już mkniemy na wschód, ku Kambodży. Bangkok ciągnie się długo, nie chce nas wypuścić ale wreszcie pozbawione uroku przedmieścia ustępują zieleni pól ryżowych, palmowych zagajników, wiosek. W wagonie gwarno. Jakaś wielodzietna rodzina gra w łapki zanosząc się przy tym śmiechem, konduktorzy popalają papierosy przy otwartych drzwiach, przekupy przeciskają się między rzędami siedzeń z koszami pełnymi świeżych owoców, przekąsek, gotowych dań obiadowych i napojów. Z głodu nie pomrzemy. Z nudów też nie. Za oknem soczyście zielono, w wagonie wesoło, śpią chyba tylko podróżujący ze mną zachodni turyści – pewnie noc wcześniej zabalowali ostro na imprezie przy Khao San Road. Ich strata.

 

Dotarcie do Aranya Phratet zajmuje mi jakieś 7 godzin. Ciężko byłoby mi zgadnąć, że jestem już na miejscu, gdyby nie kilkanaście tuk tuków czekających na wysiadających z pociągu podróżnych. Pakuję się do jednego z nich i za 80B (do podziału na 3 pasażerów) jadę ku granicy. Zaczyna się najmniej przyjemna część podróży. Oto jak uporać się z nią bez stresu.

Granica Tajlandia-Kambodża w Poipet

[sociallocker id=”5463″]

Tuk Tuk wiozący was ze stacji kolejowej zatrzyma się pewnikiem jakieś 200-300m od granicy, po prawej stronie. Nie zważając na miłych, usłużnych a w rzeczywistości podstępnych naganiaczy idźcie prosto przed siebie ignorując ich kompletnie. Tajską granicę zdobią złocone wieżyczki, wejście do pomieszczenia kontroli paszportów znajdziecie po lewej stornie a poznacie po tablicy informacyjnej i tworzącej się przed nim kolejce turystów. Żegnaj Tajlandio.

Thai passport control line thai cambodia border Poipet

Kolejka do kontroli paszportowej po stornie tajskiej

 

thai cambodia border poipet

Tajska strona granicy w Poipet

Już po drugiej stornie znowu dziarskim krokiem idziecie przed siebie. Wokół  królują kasyna (w Tajlandii hazard jest nielegalny więc miłośnicy ruletki i pokera próbują szczęścia właśnie tutaj), hotele oraz stragany robiące za sklepy strefy wolnocłowej. Po przejściu przez mostek, uważając na załadowane towarem po brzegi wózki podgranicznych handlarzy przechodzicie na prawą stronę drogi i kierujecie się do budynku z napisem „The office of the international border checkpoint of Poipet”   by wykupić wizę Kambodży. I znowu ignorujecie wszystkich pałętających się wokół jegomości, nawet tych odzianych w mundury straży granicznej i kierujecie się wprost do okienka po formularz. Wypełniacie go stojąc w kolejce,  załączacie zdjęcie, płacicie 20$ i ani grosza więcej (mundurowi będą od was próbowali wyciągnąć dodatkowych 100B, grzecznie odmówcie, natychmiast się odczepią) a 5 minut później w waszych paszportach pojawi się nowa wiza Królestwa Kambodży.

Cambodia vidsa office Poipet

Tu dostaniesz wizę Kambodży, koszt – 20$

Cambodian border control, Poipet

Ten facet i jego kumple będą od ciebie próbowali wyciągnąć łapówkę, zignoruj ich.

Zadowoleni spacerkiem pokonujecie kolejne 200 m przechodząc pod bramą zwieńczoną angkoriańskimi wieżami i docieracie do stojącej po tej samej stronie drogi budki  napisem Arrivals. Tam wypełniacie kolejny formularz (tzw arrival – departure card, wręczy wam go ktoś z obsługi), dajecie sobie zrobić zdjęcie przy okienku, z niedowierzeniem patrzycie na stojącego nieopodal pogranicznika, który niemal otwarcie kasuje po kilkaset batów łapówy za obsługę poza kolejkową i już, gotowe, jesteście w Kambodży. Nie było tak źle prawda?  

Cambodia passport control Poipet

Kambodżańska kontrola paszportowa

[/sociallocker]

Nowa droga do starych ruin

Czytelnicy sugerują, by nie brać oficjalnego autobusu a samodzielnie podejść tych kilkadziesiąt metrów i złapać taksówkę na poboczu – będzie taniej – 25-30$ za taksówkę. Nie obawiajcie się tej trasy. Legendarna droga-koszmar łącząca Poipet z Siam Reap to przeszłość. Nowa trasa jest równa, w miarę szeroka i byłaby wręcz nudna, gdyby nie kierowcy, którzy zachowają się tak jakby trafili gdzieś kody na nieśmiertelność.  Cóż, jeśli chcieliście podróżować bezpiecznie i wygodnie trzeba było jechać do Szwecji.

Taskówka z Poipet do Siam Reap

Taskówka z Poipet do Siam Reap

Road form Poipet to Siam Reap

Względnie nowa droga z Poipet do Siam Reap

Jazda taksówką trwa jakieś 2,5 godziny, w sam raz żeby złapać od kierowcy podstawy Khmerskiego, które bardzo uprzyjemniają potem kontakty z tutejszymi. Z taksówkarzem można też umówić się, żeby wysadził was prosto pod hotelem a nie przy postoju tuk tuków. Tak naprawdę nie ma to jednak większego znaczenia – tuk tuk z taksówki do hotelu najpewniej i tak będzie darmowy o ile umówicie się z kierowcą, że to on będzie kolejnego dnia obwoził was po Angkor. Przyjemność ta kosztuje 13$ ( Od tuk tuka, nie od osoby, a jeśli chcecie załapać się na wschód słońca nad Angkor Wat – 15$) i jest warta swej ceny.

Wypad tam i z powrotem z Bangkoku do Siam Reap wystarczą 3 dni – 1 dzień podróży, 1 dzień zwiedzania i 1 dzień powrotu. Od czasu zniesienia wprowadzenia darmowych zwolnień wizowych dla Polaków nie ma też problemu z powrotem z Kambodży do Tajlandii – na granicy lądowej dostaniecie pieczątkę umożliwiającą 30-o dniowy pobyt w Tajlandii. Koszt całej wycieczki, łącznie z noclegiem, wstępem do Angkor i jedzeniem (starczy jeszcze na zmrożoną Margaritę wieczorem) zamknąć można w 120$ pod warunkiem, że podróżujemy samotnie – w parze będzie jeszcze taniej. To chyba niewygórowana cena za wizytę w jednym z najbardziej oszałamiających zabytków na świecie. Rajskie tajskie plaże rajskimi tajskimi plażami ale odrobina starodawnej kultury nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

Znajdź dobry i tani hotel w Sieam Reap

Ciekawe? Przydatne? Będzie tego więcej! Nie przegap kolejnych wpisów na Skok w Bok Blog. Polub blog na Facebooku, tam nowości z Tajlandii i Azji niemal codziennie!

Standard

24 thoughts on “Z Bangkoku do Siam Reap i Angkor – Poradnik

      • Pawel says:

        Przekraczałem tę granicę w styczniu 2012. Idzie gładko o ile wiesz co masz robić. Uwaga na 3 pułapki:
        1. trzeba ominiąc punkt  wizowy po tajskiej stronie – po prosstu iść dalej
        2. panom w mundurach kambodżańskich chcących by płacić za wizę w Bhatach i żądających dodatkowe 100 THB za zdjęcie pokazać stojące na ścianie 20 USD za wizę – działa.
        3. nie korzystać z żadnego free shutle bus. 50 m dalej są taksówki – za 1000 (33 USD) THB można dojechać pod dowolny hotel w Siem Reap.

        pozdrawiam. P
        szczegóły na blogu: bbwschod.blogspot.com

          • Mikluser Miki says:

            Trase  zgodnie ze wskazówkami pokonalismy  18 lutego 2012. Wszystko idealnie jak w opisie Macieja , godzina odjazdu pociagu i cena nawet sie nie zmienila. Pomijamy tylko ten punkt –  „Dalej sprawa jest już prosta. Stojący zaraz przy granicy darmowy autobus wiezie turystów do pobliskiego centrum transportowego skąd ruszyć można dalej, ku Siam Reap.”  Wychodzimy po prostu z budynku granicznego przechodzimy 20 m i tam juz czekaja na nas kierowcy taxi którzy za  25 $ zawioza nas do wskazanego punktu w Siam Reap. Uwaga, rozne osoby ( czesto w mundurach) uwiklane w proceder „busowo-taksowkowy” beda nas przekonywaly i wymyslaly niestworzone historie bysmy nie wsiadali do tanszych Taxi. 

          • Piotrek says:

            Witam, na wstepie milo sie czyta takie porady ale mam drobne pytania. A co z ludzmi, ktorzy maja wykupiona wize przez internet? Tez musza przechodzic przez te wszytskie biura i meczacych celnikow? Drugie pytanie dotyczy powrotu. Rozumiem, ze ta taksowka z Siem Reap wracamy znowu za 25-30 dolarów na granice, a co dalej? Jak z pociagami/autobusami do Bangkoku??
            Pzdr.

  1. nr 600 says:

    Odnośnie taxi za 40 $, równie grzecznie wychodzisz z tego podstępnego dworca wprost na ulice, odchodzisz jakies 200-300 metrów, (menager 🙂 wybiega za usiłującymi zarobić bez płacenia haraczu kierowcami) i zawsze jakaś taxi podjedzie pod Ciebie i zapłacisz 25 $
    a najlepiej nie jechać tym niby darmowym autobusem
    Pozdrawiam

  2. BartekSmerf says:

    Co do „pła­ci­cie 20$ i ani gro­sza wię­cej (mun­du­rowi będą od was pró­bo­wali wycią­gnąć dodat­ko­wych 100B, grzecz­nie odmów­cie, natych­miast się odcze­pią) a 5 minut póź­niej w waszych pasz­por­tach pojawi się nowa wiza Kró­le­stwa Kambodży.”

    Różne historie jeśli o to okienko słyszałem, od łagodnych typu nawet nie chcieli 100B, po przystawienie pistoletu do głowy za brak 100B..plotki powiedzmy.

    Natomiast jak ja przekraczałem granice 7grudnia 2011, pierwsze zdanie jakie z okienka usłyszałem na brak 100B to: „Jak nie masz to spierdalaj z powrotem do Tajladnii..”
    Po czym odszedłem, i po paru minutach znowu spróbowałem, już zmiękli..i kazali czekać w kącie. Kolejne parę minut postałem i patrzyłem jak ludki płacą 100B, bez wyjątków. Trzecie podejście do okienka zakończone sukcesem..i dopiero po 3 próbie.. z uśmiechem na twarz wręczono mi paszport z wizą.

    Tak to u mnie było, piszę ten komentarz aby mimo wszystko być nastawionym na wszystko..różnie bywa – tu już zaczyna się inny świat.

    • Co racja to racja, zawsze można trafić n a bardziej zawziętego pogranicznika. Ale warto się stawiać, w granicach rozsądku naturalnie. W końcu ci ludzie żerują na kompletnej dezorientacji turystów, na ich braku pewności siebie. Żadnych innych argumentów nie posiadają. Większość ludzi myśli, że to jakaś opłata urzędowa a mundurowi nadają temu takie pozory – mi nawet pokazali kartkę z nasmarowanym na nim „20$ + 100B”. Gdy z uśmiechem zapytałem za co to 100B wzięli paszport bez szemrania.

      Ale umówmy się – gdy ktoś przyłoży wam pistolet do głowy – dajcie mu te 100B dla świętego spokoju 😉

      pozdr!

  3. „[O celnikach] grzecz­nie odmów­cie, natych­miast się odcze­pią”.

    Niestety wcale nie są grzeczni po tym jak się odmówi zapłaty, chyba że chcesz spędzić cały dzień na przejściu granicznym.

    Druga sprawa to nie lepiej pojechać z biurem podróży z Khao San road i tam na miejscu(w Bangkoku lub przez Internet) załatwić sobie wizę? Koszt takiego wyjazdu zamknie się w granicy 500 bahtów i max. 200 bahtów prowizji za wizę w Bangkoku lub 5$ opłaty za formularz przez internet.

    • Do celników odniosłem się już wyżej.

      Co do biur podróży z KSR to kwestia wyboru – ja wolę ich unikać bo też lubią naciągać a naciąganym być nie znoszę. No i tak jak pisałem – stawiam na pociąg a nie autobus bo moim zdaniem to jeden z highlightów tego wypadu. No i jeżeli wszystko odbędzie się zgodnie z planem to nie ma opcji – samodzielna podróż zawsze będzie tańsza od tej z biurem. Zatem – nieco pewniej i odrobinę drożej albo nieco ryzykowniej, bardziej klimatycznie i odrobinę taniej.

      Do taksówki wsiadają 3 osoby, gdy chcieliśmy czekać na 4-tą wołali 48$. Ale jak już wspomniał Nr 600 – można pojechać za 25$ ( za tyle zresztą wracałem z Siam Reap do granicy).

      Aha, z tego co udało mi się wyciągnąć od taksiarza – w cenie 40$ zawarte jest: 10$ dla tych od „darmowego” autobusu, 5$ dla policji i 20$ za paliwo. Jest więc na czym przyoszczędzić. Mój taksówkarz nim ruszył w trasę zdjął oznakowanie samochodu by uniknąć jakiejś kolejnej opłaty.

  4. Karolina says:

    hej!
    ja też mam kilka uwag – pociągiem nie jechałam, jeśli ktoś woli wybrać się autobusem (z Northern Station, nie tym potwornie drogim z Khao San) to dojeżdża on pod samą granicę (czyli te 200 metrów od samej granicy, pod malutki posteruneczek naciągaczy), czyli oszczędza się na tuk tuku. zapłaciliśmy te nieszczęsne 100B dla świętego spokoju, bo już się ciemno robiło. pojechaliśmy darmowym busem, taksówką za 48$ (cztery osoby), a potem w Siem Reap rzeczywiście odwieziono nas do wybranego hotelu za darmo, choć od początku odmawialiśmy tuk tuka na następny dzień. Khmerzy są dużo milsi od Tajów, więc nawet jeśli się zdenerwowali, to nie dali tego po sobie poznać.
    i jeszcze jedna kwestia – jeden dzień to ZDECYDOWANIE za mało na Angkor. podczas jednego dnia można zobaczyć tylko usytuowane centralnie zawalone turystami świątynie, podczas gdy Angkor ma o wiele więcej do zaoferowania. my spędziliśmy tam trzy dni na rowerach, czyli zapewne tuk tukiem można to wszystko zobaczyć w dwa dni, ale zostanie w Angkor na trochę dłużej jest tego zdecydowanie warte. Angkor Wat zostawiliśmy sobie na trzeci dzień, na deser i po wszystkich tych mniejszych świątyniach ten „highlight” nas po prostu zawiódł…

    • Dzięki za cenne info. Jasne, że jeden dzień to za mało na Angkor, na jego dokładne zwiedzenie. Ba, dla miłośnika historii pewnie życia nie starczy na obrócenie każdego kamienia. Jeden dzień to w sam raz żeby napatrzeć się na najbardziej imponujące świątynie i mocno zmęczyć. Każdemu wg potrzeb i wg tego jak bardzo kręcą go takie atrakcje.

      Pozdrawiam!

  5. Monster007 says:

     Z łapówą na granicy akurat chodzi o to, że lubią zmiekczać ludzi.Nie placisz,to czekasz w 40st upale na ławeczce.My jechaliśmy z BKK autem jakieś 3-3,5h.Kierowca sam nie wiedział  co i gdzie i obskoczyli nas z „forreigner department office”.Wyszło akurat o 5$ więcej ale był spokój,koleś podskoczył na skuterku po wizy.Gorzej już za granica w Kambodży na niby przystanku gdzie „security” kazał wsiadać do autobusu a naszemu kierowcy wyrwał kartkę z moim nazwiskiem.Ja z 2 kobietami i 5 tajo-kambodzanczyków.Na szczescie zawiezli nas na shuttle bus station i chcieli łapówkę.Po drodze polecam z taxówkarzem tankowanie gazu do auta:)

    • Dlatego uważam, że w grupie jest jeszcze gorzej – jeszcze większy chaos. Ale to kwestia indywidualna – niektórzy wolą w grupie, raźniej, oddać paszport pośrednikowi, zapłacić kilka dolarów więcej i mieć z głowy. Ja wolę „użerać” się sam. I jak na razie doświadczenie uczy mnie, że odpowiednim przygotowaniem teoretycznym przed wyjazdem, pewnością siebie oraz uśmiechem można wiele zdziałać.

      Pozdrawiam!

      W dniu 24 stycznia 2012 15:27 użytkownik Disqus napisał:

  6. K8 says:

    witajcie! Mam pytanie. Otóż mamy bilet lotniczy do Tajlandii ponad 30 dni między przylotem a wylotem, chcemy wybrać się do Birmy i Kambodży, zaś w Tajlandii spędzić ok 10 dni. Chcielibyśmy się starać o darmowe pozwolenie na pobyt w Tajlandii, zatem przy wjeździe podobno musimy pokazać bilet lub jakieś potwierdzenie, że opuścimy Tajlandię przed upływem 30 dni i tu moje pytanie. Czy ktoś ma sprawdzoną opcję na to? Ceny biletów lotniczych nas odstraszają (to wyjazd studencki, po kosztach i z przygodami;p) Pociąg dojeżdża z tego co czytam tylko do granicy, więc zastanawiam się nad rezerwacją autobusu przez jakieś biuro, czy coś. Macie coś do polecenia co nas nie zrujnuje? Może być z Aranyaprathet czy z innego miejsca, byle z Tajlandii za granicę i byle by wystawiali fakturę 🙂 POMÓŻCIE PROSZĘ, bo czas nam topnieje 😉

  7. Marta says:

    Nie jestem pewna czy przeczytanie tego wpisu przed podroza mnie uspokoilo czy jeszcze bardziej zdenerwowalo :p Z jednej strony dobrze wiedziec, ze duzo ludzi dalo sobie rade, ale z drugiej strony nie wiem czy bede umiala odmowic jesli ktos mi powie, ze mam zaplacic…

  8. Kuba says:

    Przebyliśmy we dwójkę drogę z Bangkoku do Siem Reap na początku grudnia 2015 roku. Nie bawiliśmy się w żadne pociągi i dojazdy na własną rękę, tylko wykupiliśmy transfer w hotelu, w którym mieszkaliśmy. Cała podróż kosztowała nas 700 THB za dwie osoby, płatne w całości w hotelu. A wyglądała tak:

    Etap 1. BUS – prywatny, klimatyzowany, czysty busik jakich pełno w Bangkoku, zgarnął nas sprzed hotelu. Oczywiście był spóźniony ok. pół godziny, ale jak się później okazało spóźnianie to normalna sprawa w Azji :D. W busie siedziały jeszcze dwie osoby. Pan kierowca zawiózł nas na granicę z Kambodżą w Poipet, a raczej wysadził nas pod budką, która imitowała tzw. „pośrednictwo wizowe” i odjechał. Tam przywitali nas „urzędnicy” – jeden miły, a drugi grał groźnego. Trzeba było oddać bilety, a w zamian dostaliśmy smycze z numerem przydzielonego autobusu. No i się zaczęła gierka w oszukiwanie.
    Oszustwo numer 1 – zły Pan twierdzi, że trzeba zapłacić za szybkie wyrobienie wizy, bo normalnie czeka się 3 dni – bzdura – wizę uzyskuje się na granicy.
    Oszustwo numer 2 – zły Pan każe zapłacić, za zdjęcia do wizy – wystarczy mieć dwa swoje w portfelu 🙂
    Oszustwo numer 3 – informacja o tym, iż w całej Kambodży nie ma bankomatów, a jeżeli nawet są to wypłacają tylko dolary i kasują 20$ za wypłatę – bankomatów było sporo i nie ma jakiejś strasznej prowizji
    Oszustwo numer 4 – informacja o tym, że trzeba na granicy wymienić dolary na riele, bo w Kambodży nie ma kantorów. Zły Pan kieruje nas do swoich „kantorów” na granicy, gdzie mają naprawdę niekorzystny kurs. Nie ma sensu wymieniać waluty, bo w Kambodży obowiązują dolary w stosunku 1:4, 1 dolar = ok 4 riele. Baaa.. Khmerowie w zdecydowanej większości nie wiedzieli nawet jak mają nas skasować w swojej walucie 😛 woleli dolce, chociaż wychodziło na to samo 🙂
    Porada: Najlepiej jest kupić wizę przez Internet – może jest trochę droższa niż ta na granicy, ale jeżeli już ją będziemy mieć to mamy spokój w „pośrednictwie wizowym”. Zły Pan, który widział, że mamy e-wizy nie czepiał się nas tylko życzył miłego pobytu w Kambodży 🙂 i obowiązkowo noście swoje zdjęcie w portfelu 🙂
    Po prostu swoje trzeba zapłacić, nieważne czy w droższej e-wizie, czy bezpośrednio przed granicą 🙂 jak nie zapłacisz i się kłócisz to Pan każe ci spier****ć i musisz sobie od tej pory radzić sam.

    Etap 2 GRANICA
    Z „biura wizowego” wyjechaliśmy tuk-tukiem, potem pieszo do granicy. Tam przejście kontroli paszportowej, Robią jak zwykle zdjęcie twarzy i ksero paszportu. Jak macie jakieś inne włosy, niż na zdjęciu to ze trzech mundurowych będzie się wam przyglądać i nie będą ukrywać, że się z was śmieją. Każą zdjąć okulary do zdjęcia. Wbijają wizę i idziemy dalej na przystanek, skąd zabiera nas autobus i wiezie nas na „Dworzec Autokarowy”. Do tego miejsca prowadzi nas przez cały czas „Pan przewodnik”

    Etap 3 Dworzec Autokarowy
    Prawdziwa masakra. Niby wielki budynek, kasy, sklepy, kantory, nawet tablica odjazdów, ale działa tam tylko jeden drogi sklep i jeszcze droższy kantor, a reszta jest prowizorką 🙂 nie dajcie się nabrać na gadki „zwykłych” ludzi czekających na autobus, którzy opowiadają, że jest to ostatnie miejsce, gdzie można wymienić walutę. NIEPRAWDA!!! Wsiadamy do autobusu i czekamy… czekamy… godzinę…. dwie…. Okazało się, że czekamy na tych, którzy wyjeżdżali pociągiem o 5.55 z Bangkoku 🙂 Jak zobaczyliśmy ich przemęczone twarze, to nie żałowaliśmy naszej decyzji odnośnie trasy dojazdu. Autobus ruszył, przed nami 4 godziny drogi do Siem Reap, w tym jeden postój w specjalnie przygotowanej pod autokarowych turystów restauracji – drogo! drogo! drogo!, ale smacznie 🙂

    Etap 4 Dojazd do Siem Reap
    Dojechaliśmy ok g. 18 więc było już ciemno. Dworzec autobusowy w Siem Reap (przynajmniej ten, na którym się zatrzymaliśmy) to blaszano – drewniana buda pośrodku pustkowia (potem okazało się, że tam były jakieś chatki, ale po prostu nie ma oświetlenia ulic ;D) wystawili nam bagaże na zewnątrz… i radź tu sobie sam człeku.. pełne gacie, bo ciemno i nawet nie wiadomo gdzie iść. Na szczęście zaczepił nas kierowca tuk-tuka, z którym już negocjowaliśmy ceny tylko pospiesznie udaliśmy się do hotelu.

    Wnioski:
    Czas podróży ok 10 godzin.
    Koszt: 350 THB plus 30$ za wizę / osoba
    Emocje: sinusoida doznań
    Cenne uwagi:
    – wyrobić e – wizę
    – pilnować portfela
    – mieć ze sobą zdjęcia paszportowe (do wizy)
    – słuchać poleceń przewodnika (turysta = pieniądz, więc oni nie dadzą ci się zgubić, zawsze wszystkich liczą i nie odjadą bez kogoś)
    – nie dać się namówić, na wymianę pieniędzy w kantorach
    – w Tajlandii zrobić zapasy na podróż, wszystkie miejsca po drodze są strasznie drogie.

    Pozdrawiam,
    Powodzenia w podróży 🙂

  9. Tomek says:

    … a ja mam pytanie którego nigdzie nie mogę znaleźć: o której godzinie odjeżdża pociąg do Bangkoku z Aranyaprathet???. Ładnie opisane jest, że z Bangkoku pociąg wyjeżdża o 5:55 ale już o drodze powrotnej żadnego info nie udało mi się znaleźć.
    Planuję 3 dni w Siem Reap: 1 dzień na dojazd, 1 dzień na zwiedzanie i 1 dzień na powrót.

  10. Emilia says:

    Na ile aktualna jest informacja dot. 30 dniowego okresu pobytu w Tajlandii wracając z Kambodży? Wszędzie piszą, że ten okres to 15 dni…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *