Indie, Podróże, Tajlandia

Barwy Buddyzmu

Być może się mylę, ale mam wrażenie, że Buddyzm traktowany jest na zachodzie jako religia w wersji soft a nawet nie tyle religia co filozofia, znaczy się rzecz nie groźna. Kilka lat spędzonych w buddyjskim świecie uświadomiło mi, że to dość naiwny pogląd.

Piszę te słowa z pozycji zdeklarowanego ateisty a w gorsze dni, nawet antyklerykała. Nie podoba mi się krzyż w szkołach i urzędach, drażni mnie gdy kościół wtrąca się w sprawy państwowe, światopoglądowe i w ogóle jakiekolwiek. W formularzach urzędowych, w których każą mi zdeklarować się po stronie jednego czy drugiego kościoła, piszę przeważnie „Zakon Jedi” lub „Dudeista” i podśmiechuję widząc skonfundowane miny biurokratów.

Mnisi w zakonie Rumtek

Jednocześnie staram się w tej swojej niechęci wszystkie wyznania traktować jednakowo, dlatego krew mi się burzy zarówno gdy czytam o budowie Świątyni Opatrzności Bożej jak i kiedy słyszę o rosnącej popularności hidżabów w Indonezji.

A Buddyzm, ta nie-religia? Ta filozofia współczucia i krzywdy nie robienia? Cóż, z bliska, w praktyce i na co dzień, buddyzm wygląda zgoła inaczej niż jego skrawki, które docierają do początkujących amatorów jogi i medytacji Zazen z dużych ośrodków miejskich, w krajach zachodnich. Tu gdzie mieszkam, w Tajlandii, buddyzmem przesiąknięte jest wszystko a mnichów spotkać można wszędzie, na szkolnych korytarzach i na królewskich salonach (oraz w sklepach z elektroniką i gadżetami rzecz jasna). Buddyzm jest tu jednocześnie narzędziem i uzasadnieniem otumaniania dzieci w szkolnych klasach, to buddyzm stoi za układami na najwyższych szczeblach władzy państwowej a władza ta owym buddyzmem ochoczo i od setek lat się podpiera. Uważasz, że księża w Polsce cieszą się niezasłużonymi przywilejami? W Tajskich gazetach zdjęcia mnichów publikować można jedynie na samej górze strony, na równi ze zdjęciami rodziny królewskiej.

Ceremonia w Rumtek

Jak jest w innych krajach? Bez bicia przyznaję, że wiem o tym niewiele ale zarówno historia, jak i najnowsze wieści z zagranicy, nie nastrajają pozytywnie. Na Sri Lance buddyści od przeszło 30-tu lat uprzykrzają swoim niebuddyjskim sąsiadom życie, niekiedy w bardzo brutalny sposób, w Japonii buddyzm podobno ochoczo wspierał nacjonalistyczny imperializm, rezultatem którego były nieopisane okrucieństwa Drugiej Wojny Światowej na dalekim wschodzie, bliżej naszych czasów, o tu, nieopodal w Birmie, buddyzm się radykalizuje i urządza czystkę etniczną muzułmańskiej mniejszości Rohingya, którzy uciekają przed prześladowaniami w przeładowanych łodziach przemytników, do których, jak donoszą niektóre media, strzelają potem rzekomo żołnierze tajskiej armii. Święta wojna nie jest pojęciem zarezerwowanym dla islamu czy chrześcijaństwa.

Rumtek w Sikkim

Piszę to wszystko, bo za chwilę chcę pokazać wam galerię zdjęć z niezwykłego spektaklu jakiego miałem okazję doświadczyć w największym zakonie buddyjskim w Indyjskim Sikkim – Rumtek. To coroczne święto na cześć Guru Rinpoche, mitycznego założyciela buddyzmu tybetańskiego (o ile dobrze zrozumiałem wyjaśnienia zagadanego w trakcie ceremonii mnicha). Popatrzcie tylko na te wielobarwne stroje, pełne ekspresji taneczne pozy, egzotyczne rytuały. Wierzcie mi, na żywo, na własne oczy i uszy było to wszystko jeszcze bardziej oszałamiające i piękne, dałem się porwać i w zakonie spędziłem dobrych 6 godzin, z szeroko otwartymi oczami. Nie przeczę, estetyka buddyzmu jest niezwykle pociągająca, wcale nie dziwię się turystom, którzy zawzięcie polują na fotografie mnichów w szafranowych szatach, rozumiem popularność leśnych ośrodków medytacji. Jednocześnie jednak pamiętam, że po powrocie z kilkumiesięcznej podróży po Azji, zaskakująco fotogeniczny i miły dla mego oka był widok grupy zakonnic w czarnych habitach. Pamiętam też, że zapach kadzidła w katolickim kościele był dla mnie jak woń kadzidełka w Wat Pho – egzotyczny.

Wierni w zakonie Rumtek

A Rumtek? Do pięknego Rumtek wiedzie z Gangtoku bardzo stroma i kręta, 24-o kilometrowa droga (to samo można zresztą powiedzieć o wszystkich drogach wiodących z i do Gangtoku), której pokonanie samochodem zajęło mi blisko godzinę. Na miejscu, przy bramie wejściowej do świątyni, przywitał mnie uzbrojony w karabin maszynowy żołnierz indyjskiej armii, który odprawił mnie z kwitkiem gdyż nie miałem przy sobie paszportu z permitem. Do klasztory przyjechałem więc na drugi dzień, na motocyklu i z wymaganymi dokumentami. Efekty tej wizyty oglądać możecie w poniższej galerii. A o tym dlaczego Rumtek patrolują uzbrojeni po zęby wojskowi, przeczytać możecie tutaj i tutaj. Możecie, jeśli chcecie poznać kolejny przykład religii pokoju, która w żaden sposób nie może dojść ze sobą do zgody.

Standard

14 thoughts on “Barwy Buddyzmu

  1. Jak widać religia, polityka, wpływy, władza i pieniądze wszędzie lubią się mieszać ze sobą. I pewnie jeszcze długo tak będzie. Mnie zdziwiła, chociaż nie powinna, prawda o „sielankowej” Świątyni Tygrysów prowadzonej przez mnichów. Niezły patent z tym Zakonem Jedi ale kto wie, jeśli taki istnieje możesz należeć do ich kościoła nie wiedząc o tym 😉

  2. Kris says:

    Buddyzm nie jest religią, lecz filozofia. Dlaczego? Bo budda był człowiekiem. W buddyzmie nie ma dogmy. Nie ma bogów, cudów i ślepej wiary w cokolwiek.
    Co Budda starał się przekazać? Że jest sposób wyzwolenia się od cierpienia. Nie kazał w to wierzyć. Powiedział: oto moje nauki, jeśli postąpisz tak i tak, skutek będzie taki… sprawdz sam, w nic nie wierz na słowo. Należy pytać o wszystko i przekonać się samemu, czy nauki są prawdziwe, czy nie.

    I gdzie ty ślepa wiara w nadprzyrodzone, obecna w każdej innej religii?

    Inna sprawa, to to co ludzie zrobili z Buddhymem. Ostatnio widziałem Ludzi ze Sri Lanki modlących się do pomnika Buddhy. Tego Buddha nigdy nie uczył.
    Ludzie jednak wolą czcić go jako boga, niż podążać jego ścieżką. Być może podobnie było z Jezusem. Podobno za życia nigdy nie twierdził, że jest synem Boga.

    • „Być może się mylę, ale mam wra­że­nie, że Bud­dyzm trak­to­wany jest na zacho­dzie jako reli­gia w wer­sji soft a nawet nie tyle reli­gia co filo­zo­fia, zna­czy się rzecz nie groźna.”…Filozofia, religia…dziś to już zupełnie bez znaczenia. Jest wiarą ze wszystkimi elementami wierze właściwymi, łącznie ze świętymi, kultem, rytuałem, zorganizowaną hierarchią i sekciarskimi konfliktami.

      „Inna sprawa to to co ludzie zrobili z Buddyzmem”. Moim zdaniem to nie jest inna sprawa. To że Budda czegoś (rzekomo) nauczał przed wiekami nie ma dziś większego znaczenia. Buddyzm jest tym czym jest właśnie przez i dzięki ludziom i nie da się z tego rozgardiaszu wykrystalizować a tym bardziej powrócić do jakiejś oryginalnej, czystej myśli, która została wypaczona przez wieki.

  3. Buddyzm w wydaniu filozoficznym nie ma nic wspólnego z religią. Niemniej barwy i zapachy w buddyjskich klasztorach są niezapomniane. Tak jak i śpiew mnichów o poranku. Jest w tym magia jeśli na chwilę zapomnimy o polityce.

    Poza tym mnisi buddyjscy są różni tak jak różnią się między sobą księża czy imamowie. Polecam tego guru: https://www.youtube.com/watch?v=AbiLqOlbGUU&feature=youtu.be

    Wiem, że to wszystko dla kasy, ale w miarę etycznie i wzmacniająco.

  4. Leszek says:

    Kiedy jestem w swiatyni buddyjskiej, jakims meczecie, kosciele katolickim badz innym obiekcie sakralnym nalezacym do innej religii skupiam sie na doswiadczaniu pewnej uniwersalnej energii duchowej. Jest mnostwo religii, lecz uniwersalna Boska energia jest jedna. Tak wiec jestem gleboko wierzaca osoba, ale nie przynalezaca do zadnej religii. Tworczy i kreatywny umysl nie da sie zindoktrynowac zadnej religii, natomiast potrafi z nich czerpac uniwersalne wartosci.

  5. Buddyzm sam w sobie jest filozofią bardzo moralną i niesamowicie wartościową. Ale w dzisiejszych czasach nawet to nie ukryje się przed mackami pieniądza.. Świetny artykuł, pozdrawiam!

  6. Od jakiegoś czasu szperam w archiwum twojego bloga. Bardzo zaintrygowała mnie historia skoku w bok do Tajlandii. Też bym chciała mieć możliwość rzucenia codzienności. Wracając do treści artykułu to buddyzm, nie jest traktowany jak religia, bo to filozofia. Nie chcę nikomu niczego narzucać, ale bycie ateistą jest smutne. Nie mieć oparcia w żadnym Bogu. Jeżeli chodzi o sam wpis, to święto buddyjskie zachwyciło mnie.

  7. Syrgiusz says:

    I tak wszystkim steruje cywilizacja jaszczurów. Traktują nas, ludzi jak farmę hodowlaną, żywią się naszymi emocjami i manipulują za pośrednictwem pięciu rodzin rządzących światem. Poważnie 🙂 Czy jesteś za krzyżem w szkołach, czy przeciw i tak jest to bez znaczenia 😉

  8. kami says:

    Zgadzam sie, ze Buddyzm w Europie jest traktowany zupelnie inaczej i w ostatnim czasie nawet wsrod ludzi nie wierzacych stal sie dla nich akceptujacy… Bo jako jedyna religia jest skierowany na czlowiek a nie jakies bostwo… Ciesze sie ze zwrociles na to uwage bo tak naprawde nie wiele bardziej rozni sie od innych… ..I nie rozumiem i nie zgodze sie nigdy z tym ze w Tajlandii i innych karjach buddyjskich sa specjlane miesjac w autobusie czy pociagu dla mnichow… i ze musisz im ustapic…??? Niby czemu???

  9. LQ Cincinnatus says:

    Całkowicie zgadzam się z autorem tego znakomitego tekstu i podzielam jego obserwacje. W Azji Południowo-Wschodniej jestem od pięciu lat; we wszystkich trzech państwach w których mieszkałem buddyjska większość na różne sposoby dyskryminuje osoby nie wyznające tej filozofii/religii. W naiwne historie o „pokojowym, tolerancyjnym buddyźmie” (pozytywnie wyróżniającym się na tle innych systemów filozoficznych/wyznań) wierzą chyba jeszcze tylko samozwańczy podróżnicy i hostelowi filozofowie ;). Dziękuję za uwagę.

  10. Adam says:

    Buddyzm od początku swojego istnienia był systemem o bardzo luźnej strukturze, zarówno od strony organizacyjnej, jak i doktrynalnej. W trakcie rozwoju historycznego powstały liczne jego odmiany i szkoły, które zazwyczaj (choć nie zawsze) nawzajem się tolerowały, a nawet wspierały. Współcześnie buddyzm dzieli się na trzy tradycje: Theravāda (sanskr. Sthaviravāda), Mahāyāna i Wadżrajana, przy czym ta ostatnia jest częścią mahajany. Dane na temat liczebności buddystów na świecie są mocno rozbieżne – https://pl.wikipedia.org/wiki/Buddyzm w dodatku nalezy rozważyć genezę powstania – http://bit.ly/1XJrkTq w zależności od źródeł podawane są liczby od 230 do 500 milionów (dane o buddystach w niektórych krajach, na przykład w Polsce, są niedostępne). W 2008 roku na świecie było 380 mln buddystów, co daje buddyzmowi piąte miejsce wśród najliczebniejszych religii świata po chrześcijaństwie, islamie, hinduizmie i tradycyjnej, ludowej religii chińskiej (taoizm, konfucjanizm). Buddyzm opiera się na Czterech Szlachetnych Prawdach głoszonych przez Siddharthę Gautamę, oraz na przedstawionej przez niego Ośmiorakiej Ścieżce, która prowadzić ma do ustania cierpienia. Słowo „buddha”, używane obecnie w odniesieniu do Siddhārthy Gautamy, w sanskrycie i pāli oznacza dosłownie „przebudzony”. Takie imię obrał Siddhārtha Gautama, kiedy zaczął głosić swoje nauki. Po śmierci Buddy, w ciągu pięciu wieków, nauki te rozprzestrzeniły się z subkontynentu indyjskiego na centralną, południowo-wschodnią i wschodnią Azję, aby współcześnie dotrzeć również na Zachód.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *