Inspiracje, Przygotowania

Czas na podróż czyli kiedy wyjechać by miało to sens?

czas na podróż

“Czy czegoś w życiu żałujesz?” zapytała mnie pewnego dnia Jasmine. “Chyba tylko tego, że nie ruszyłem w podróż parę lat wcześniej” odparłem. “To nie prawda. Wyjechałeś w najlepszym możliwym momencie. Gdybyś zaczął podróżować wcześniej, możliwe, że nigdy nie dotarłbyś tak daleko” powiedziała ona. Na podróż nigdy nie jest za późno. A czy może być na nią za wcześnie?

Przez Tajlandię przewijają się miliony backpackerów – pięknych, dwudziestokilkuletnich, obładowanych plecakami i przemierzających Azję w szerz i wzdłuż. Wielu przyjeżdża po prostu na wakacje, 2-3 tygodnie imprezy na plaży. Ale nie brakuje też tych, którym marzy się nieco więcej – nie wycieczka a wyprawa, nie turystyka a podróżowanie. Plany miewają ambitne, w miejsce standardowego zachodniego modelu życia, zbudowanego wokół kariery, kredytu i rodziny, śni im się coś innego, niekonwencjonalnego. Niech będzie to niesienie pomocy lokalnej ludności, wolontariat, odkrywanie obcych kultur i zwyczajów, czy po prostu życie w cieniu kokosowej palmy. Pomysłów jest wiele.

Marzenia jednak swoje, a rzeczywistość swoje. Wielu, rzekłbym ogromna większość, po kilkutygodniowej, ewentualnie kilkumiesięcznej przygodzie, pakuje manatki i wraca do domu. Dreadloki padają ofiarą osiedlowego fryzjera, opalenizna i tatuaże z henny blakną, w miejsce japonek pojawiają się skórzane półbuty a potem już tylko kariera, korporacja, kredyt. Wielka egzotyczna przygoda, która miała zmienić całe ich życie, a wręcz stać się początkiem nowego w nim rozdziału, zmienia się we wspomnienie dłuższych wakacji, coś o czym kiedyś będzie można opowiedzieć swoim dzieciom.

Nie oceniam czy to dobrze, czy źle. Nie wszyscy przecież muszą łamać sztywne ramy społecznej harmonii i nigdzie nie jest napisane, że warunkiem koniecznym by osiągnąć szczęście jest praca w slumsach New Delhi, budowanie szkół w Nepalu czy choćby przeprowadzka na Phuket. Zastanawiam się jednak, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego wiele pięknych, ambitnych planów obraca się w proch, dlaczego wiele podróży zmienia się w byle wycieczki?

Moja teoria? Na “Wielką Podróż” może być w życiu za wcześnie. Pozwólcie, że wyjaśnię. Takie 20-o kilkuletni backpacker, wyruszający na drugi koniec świata, zostawia za sobą wiele niedokończonych spraw. Jeszcze na dobre nie zaczął studiów a przynajmniej nie zdążył ich ukończyć, jeszcze nie dostał wymarzonej pracy ani nie zdążył się zmęczyć tą byle jaką, jeszcze nie poczuł na własnej skórze jak wygląda “normalne życie” a już chce iść pod prąd i łamać konwenanse.

Co go motywuje? Być może młodzieńczy bunt, być może wpisana w młodość przekora, może poczucie, że gdzie tam jest coś innego, lepszego. Tak czy inaczej nie najlepszeto fundamenty do budowania solidnej przyszłości. I tak, początkowy zapał do kroczenia w życiu swoim własnym szlakiem często okazuje się słomiany i skutkuje szybkim powrotem do zwykłego życia (ku uciesze rodziców czy opiekunów).

Ludzie często pytają mnie, a ja sam nie rzadko zastanawiam się, co sprawiło, że udało mi się w życiu dokonać tak dramatycznej zmiany scenariusza. Przecież nie mam podróżowania w genach, nie dysponuję nadzwyczajnymi zasobami odwagi i determinacji ani nie wygrałem fortuny na loterii. A jednak potrafiłem porzucić życie według średniej krajowej i zrobić coś, o czym marzą tysiące ludzi.
Jak i dlaczego?

Wydaje mi się, że dlatego, że do “Wielkiej podróży” trzeba dojrzeć. By zakończyła się ona sukcesem, potrzeba doświadczenia. I to wcale nie w podróżowaniu – to jest akurat proste i przychodzi naturalnie. Potrzeba doświadczenia w normalnym, konwencjonalnym życiu. Lepiej najpierw przekonać się jak wygląda rutyna i codzienność a dopiero potem szukać od niej ucieczki. Sam nie wyjechałem w świat w wieku 20-u lat, z głową pełną marzeń. Gdy po raz pierwszy ruszyłem do Azji, bliżej mi było 30-stki niż 20-tki, miałem w Polsce dobrą pracę w wymarzonym zawodzie, mieszkanie na ładnym osiedlu, kanapę z IKEA, konsolę do gier, dziewczynę i kota. I możliwe, że właśnie dlatego, że miałem to wszystko, udało mi się pójść w swej podróży o krok dalej. Dopiero na tle solidnej, bezpiecznej i nieco nudnej codzienności umiałem docenić alternatywę jaką oferowało mi życie w Tajlandii. W podróży odkryłem, że wszystko co mam to nie dość, że chcę i potrafię się z tym rozstać, zamienić na coś nowego, mniej pewnego ale ekscytującego.

Grunt to dobry fundament. Jasne, wielka podróż może udać się zaraz po maturze, czasami wystarczy młodzieńczy zapał. Ale łatwiej backpackerską wycieczkę zamienić w życiową podróż działając z głową i po kolei oraz dysponując bagażem doświadczenia i odpowiednią motywacją.

Standard

5 thoughts on “Czas na podróż czyli kiedy wyjechać by miało to sens?

  1. Nie ma tez co naduzywac tych wielkich i modnych ostatnio slow jak „podroz”, „wyprawa” i „zmienianie swojego zycia”. Tak jak napisales – nawet kilkutygodniowe wyprawy, jesli sprawiaja frajde, sa swietne. Ze sloncem motyka jeszcze nikt nie wygral ;).

    Co do „DOersow” – chyba troche za duzo lansiarstwa tam. No i liczy sie, kto ma najwiecej znajomych na FB, co troszke wypacza rywalizacje. Ale kilka ciekawych oosb jest tam na pewno. Moze do kolejnej edycji sie zglosimy ;).

    Pozdrawiamy!
    Kasia i Marek z wwwaguadecoco.pl

  2. Elżbieta says:

    ten konkurs Lenovo to niestety pożywka dla Sebixów i Karyn ery YouTube, czyli totalnych pustaków w wersji 2.0; ani tam pasji, ani pomyślunku, tylko tania lanserka i stada bezmózgów

  3. Ewa says:

    Kilka ciekawych profilów można znaleźć, niestety jest to konkurs raczej dla osób istniejących w świecie wirtualnym i jest to walka na ‚like’i.
    W Twoim profilu nie rozumiem co uznajesz za swoje osiągnięcie, bo rzuciłeś wszystko i zdecydowałeś się na życie na emigracji, jak setki tysięcy innych rodaków.

  4. Myślę, że wszystko zależy od tego czego na prawdę w życiu chcesz.
    I prawdopodobnie masz rację, że może dopiero bliżej 30stki zdajesz sobie z tego sprawdę. Doświadczenie to wielki skarb.
    Niestety mam wrażenie, że większość 30latków nie miałaby jaj żeby rzucić wszystko i zacząć podróżować. Bo tak.
    Dlatego też osobiście uważam, że młodzi z marzeniami to akurat fajna sprawa. Jeśli się wypalą to pewnie nie było to dla nich. Pewnie nie było to prawdziwą pasją. Ale przynajmniej spróbowali i mają doświadczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *