Skok W Bok Heineken Dropped 1
Artykuł Sponsorowany, Inspiracje, Współpraca

A ty dałbyś radę?

Wpis powstał we współpracy z marką Heineken 

Ech! A gdyby tak rzucić to wszystko i wyjechać w ciepłe kraje? Łatwo powiedzieć! W praktyce na drodze do realizacji tego marzenia będziesz musiał pokonać wiele przeszkód. W tym – samego siebie!

Każdego to czasem dopada, chęć by ni z tego ni z owego spakować się i wyjechać gdzieś daleko, gdzieś gdzie jest ciepło, gdzie czas płynie powoli, gdzie ludzie są uśmiechnięci. Czujesz to?

Ale na poważnie. Czujesz to? Myślisz, że dałbyś radę? No to co Cię powstrzymuje?

Brak pieniędzy? Bzdura. Podróże wcale nie są drogie. Jak nie stać Cię na tanie loty daleko zajedziesz autobusem, pociągiem albo autostopem. Noclegi? Od czego są tanie guesthousy, albo jeszcze lepiej – Couchsurfing. Jedzenie? Rozumiem, że na co dzień żywisz się kawiorem i pasztetem z gęsich wątróbek ale kilka tygodni na chińskich zupkach specjalnie Ci nie zaszkodzi.

Nie to nie pieniądze cię powstrzymują. Zatem dlaczego jeszcze nie podróżujesz?

Może to zatem praca, której boisz się stracić. No tak, pewnie ją uwielbiasz, od piątkowego popołudnia odliczasz godziny do poniedziałkowego poranka. Świetnie płatna, ciekawa, wyzywająca praca, z taką ciężko się rozstać.

Nie? Twoja praca wcale nie jest taka wspaniała? No to dlaczego jeszcze nie podróżujesz?

Rodzina? No tak. Nie ma to jak u mamy. Najlepiej w ogóle nigdy się nie wyprowadzać z rodzinnego domu. Z tatą meczyk wieczorem obejrzeć, dać mamie koszulę do wyprasowania. Sielanka.

Jak to? To nie to? Wręcz przeciwnie – chciałbyś wyrwać się z domu, liznąć nieco świata a mamie wysłać pocztówkę z jakiegoś dalekiego kraju? To dlaczego jeszcze nie podróżujesz?

Nie wiesz? Powiem Ci. Z tego samego powodu, dla którego wciąż nie rzuciłeś palenia, ciągle nie zrzuciłeś brzucha, cały czas za dużo czasu spędzasz na fejsie, czytasz za mało książek, nie nauczyłeś się obcego języka i nie odważyłeś się zagadać do tej pięknej dziewczyny (lub przystojnego faceta). Bo jesteś mistrzem wymówek. Bo do każdego zdania potrafić dopisać „Ale”.

Wszyscy mamy mniej więcej tyle samo czasu, pieniędzy i sił. Ale niektórzy z nas mają nieco więcej determinacji. I to oni pełzną na Everest, nurkują na Filipinach, przedzierają się przez dżunglę na Borneo i tańczą tango w Buenos Aires podczas gdy ty przysypiając nad stertą papierów marzysz, by rzucić to wszystko i gdzieś wyjechać.

Ale nie łam się. Fakt, że niektórzy po prostu mają w sobie ten pęd, tę odwagę by nie szukając wymówek przeć przed siebie, nie znaczy, że i tobie nie uda się jej znaleźć. Zerknij na tych dwóch. Myślisz, że to wielcy podróżnicy, osobowości na miarę Tonego Halika i Elżbiety Dzikowskiej? Nic z tych rzeczy! Oni też mieli pracę, rodziny, zobowiązana. Tyle, że gdy ktoś powiedział im „Czy chcecie rzucić to wszystko i wyjechać gdzieś daleko”, odważyli się powiedzieć – Tak!

Wciąż potrzebujesz inspiracji by wreszcie ruszyć w nieznane? Inspiracji Ci u nas dostatek! Przez najbliższe tygodnie Skok w Bok wspólnie z Heinekenem będzie was namawiał by brać byka za rogi, mówić nie  rutynie i przeżywać swój żywot na własnych warunkach i na 100%. Po pierwszą dawkę inspiracji zajrzyj na kanał serii Dropped marki Heineken na YouTube.

Śledź przygody Jakuba z Polski i Murraya z Irlandii, którzy w ramach polskiej odsłony kampanii „Voyage” marki Heineken dali się wyrwać z szarej rzeczywistości i rzucić w nieznane – na Filipiny. Zobacz jak dwóch nieznajomych pokonuje wspólnie przeszkody, jak rodzi się między nimi przyjaźń i jak zmienia ich podróż. Zobacz na własne oczy jak to jest rzucić to wszystko i wyjechać w ciepłe kraje. Czytaj, oglądaj, inspiruj się a wkrótce może to ty zostaniesz legendarnym podróżnikiem?

Standard

33 thoughts on “A ty dałbyś radę?

  1. Mateusz Brzeziński says:

    Ja już podjąłem decyzje, kilka dni temu kupiłem bilety w jedną strone, na początek Tajlandia a później się okaże, i o to chodzi, o spontan i przygode 🙂
    Nie będę ukrywał, że między innymi Twój blog miał w tym udział aby mnie zmotywować 🙂

    • Mateusz Brzeziński says:

      Ale z drugiej strony tez nie do konca moge sie zgodzic z Twoim artykulem. Aby ruszyc w nieznane trzeba miec oszczednosci, Bo jezeli ktos zyje z dnia na dzien, nie ma oszczednosci, ledwo wiaze koniec z koncem, to rzeczywiscie moze byc to niemozliwe. Jezeli ma trudnosci z wlozeniem czegokolwiek do garnka, to w podrozy bedzie jeszcze trudniej, szczegolnie jezeli zrezygnuje co prawda nawet z malo platnej pracy, ale jednak dajacej odrobine pieniedzy.
      Wiec ogolnie sie zgadzam z Toba, ale tez nie mozna tak bardzo generalizowac.

      • Jasne. To nie chodzi o to, żeby z pustymi kiszeniami, na wariackich papierach jechać w świat. Chodzi o to, żebyśmy sami nie stawali na drodze do realizacji marzeń. Na podróże potrzebne są pieniądze, ubezpieczenie i głowa na karku. Ale nikt mi nie powie, że to są sprawy nie do przeskoczenia.

        • Mateusz Brzeziński says:

          No niestety są to sprawy nie do przeskoczenia dla sporej grupy ludzi, nawet w Polsce(nie wspominając o jeszcze biedniejszych krajach), którzy pracują za minimalną płacę. Na pewno mi i Tobie trudno jest w to uwierzyć, ale oni nie maja żadnych perspektyw na poprawę w przyszłości. Nie do końca to rozumiem, bo nie byłem nigdy w takiej sytuacji i nie mam problemu aby znaleźć dobrze płatną prace.
          Ale taka jest smutna prawda.

          • No to jest oczywista oczywistość, tu w Tajlandii też ocieram się o skrajną biedę, znam ludzi skazanych na egzystowanie zamiast życia. Oni jednak nie szukają w życiu inspiracji więc to nie do nich skierowany jest ten i im podobne teksty. No nie da się piać dla wszystkich i o wszystkim.

          • Paweł says:

            Każdy ma w swoim życiu priorytety. Jeśli ktoś naprawdę marzy, by rzucić wszystko i podróżować po świecie, to znajdzie sposób by tak zrobić. Jeśli nie to nie powinien jechać bo być może trudności w drodze będę znacznie poważniejsze aniżeli przed wyjazdem. Nie ma kasy, bo zarabia za mało w podłej postsowieckiej republice zwanej Polską? To niech spakuje graty, pożyczy od przyjaciół lub rodziny parę złotych, przeniesie się do Anglii, Holandii czy innego unijnego kraju, gdzie ciężko tyrając zarobi jakoś kasę na wyjazd i poprawę swojej sytuacji. Tak właśnie uczyniła moja przyjaciólka. Trzy lata temu była marnie opłacaną stażystką w jednym z warszawskich urzędów. Zawzięła się solidnie. Pożyczyła od rodziny i paru znajomych niebotyczną dla niej kwotę 20 tysięcy złotych. W ramach programu IEC wyjechała do Kanady, do Vancouver do pracy. IEC daje możliwość legalnej pracy przez okres roku w Kanadzie. W Vancouver znalazła pracę jako sprzedawca w salonie z butami, nocami tyrała jako recepcjonistka w hotelu. Były momenty, kiedy myślałem, że mdleje, ale twardo stała na stanowisku, że musi zarobić na ciąg dalszy. Widziałem to na własne oczy, bo byłem w Vancouver i robiłem podobnie. I był ciąg dalszy w postaci kilku miesięcy podróży po Ameryce Południowej. Dzisiaj Marta, bo o niej mowa, mieszka i pracuje w Londynie, myśli o emigracji stałej do Kanady i planuje kilku miesięczną podróż po Azji. Można? Można. Jak się czegoś bardzo pragnie !! A taka sytuacja, jak masz kiepską robotę, to tym bardziej powinna motywować do zmian na lepsze! I walki o marzenia! Ja rzuciłem dobrze płatną tyrę w banku, gdzie przez osiem lat w stroju pingwina, poprawiałem wyniki i pkb podłej republiki, po to by przez osiem pięknych miesięcy włóczyć się po Azji Południowo-Wschodniej! Dziś jestem bezrobotnym w Polsce, a najlepszą ofertą pracy jaką otrzymałem, jest powrót do kanadyjskiej firmy, gdzie z super Martą spędziłem super rok!

          • Mateusz Brzeziński says:

            Paweł zgadza się, wiem to, jednak niestety trzeba to nazwać po imieniu, wiekszość ludzi jest NIEUDOLNA, BEZMYŚLNA, pozbawiona AMBICJI, i ciągnie stan egzystencji wegetatywnej. Może jest to sprawa strachu przed nieznanym, na pewno brak znajomości jezyka, i pewnie wiele innych powodów. Smutne jest też to że nic się raczej nie zmieni w perspektywie najbliższej przyszłości.

          • Paweł says:

            Hej Mateusz! Ja tylko podałem przykład Marty, która ogromnie mi zaimponowała! Nie trzeba podróżować, rzucać roboty czy szaleć aby spełniać marzenia! Tak jak napisał Arek poniżej! Można jechać i wracać! Byle być szczęśliwym i zadowolonym! Ja rzuciłem robotę, bo czułem się cholernie wypalony i nie na miejscu! Siedzisz na spotkaniu, a w przerwie jedynie gadanie o tym ile kto zarobił, jakim jeździ teraz samochodem albo inne pierdoły! I w pewnym momencie się bardzo przestraszyłem „że życie mi minie, jakbym nigdy nie żył”. Jak złożyłem wypowiedzenie to ostatnie trzy miesiące były dziwne i nijakie, patrzyli na mnie jak na dziwaka, czułem presję by przedstawić swój genialnym plan na biznes, a przełożeni komentowali, że powrotu już nie będzie i jestem młody i naiwny!
            Marta w sumie nie miała innego planu, by wyrwać się z „piekła stażu i uciec w marzenia”, jak to określiła!
            Ponownie Arek ma rację! Wróciłem po kilku latach do Polski i mam problem ze znalezieniem ciekawej roboty! I na rozmowach kwalifikacyjnych się tłumaczę jak chłopiec po co mi była ta Azja czy Kanada? I że boją się powierzyć mi poważne obowiązki bo znowu niepoważnie pojadę na dłuższe wakacje!
            Ale ja i tak się cieszę że nie mam smutnej twarzy pana w stroju pingwina!

  2. marta says:

    mnie tez nosi…dokladniej tajlandia! wszystko za sprawa muay thai, ktore pokochalam! obecnie szlifuje jezyk, zeby wstydu nie bylo 😀 a Twoje wpisy niesamowicie inspiruja!

  3. Mnie coś innego powstrzymuje – o ile ja mogę brać wolne, kiedy mi się podoba, to mój mąż niestety nie. U niego urlopy są wtedy, kiedy zarządzi góra, a nie wtedy kiedy on ma na to ochotę. No i zazwyczaj o urlopie dowiaduje się kilka tygodni wcześniej, więc ciężko np. z tanich linii skorzystać czy wycieczek typu Last Minute.

    • Mateusz Brzeziński says:

      Akurat z biletami nie jest tak zle, jeżeli chodzi o Tajlandie(inne pewnie też), to nawet na przyszly tydzien mozesz kupic „tanie”(w sensie w takiej samej cenie jak najtansze z wyprzedzeniem kilkumiesiecznym) bilety, wystarczy skorzystać np. z http://skyscanner.pl, tylko zamiast strony www, polecam aplikacje mobilną, ponieważ w aplikacji nie trzeba podawać konkretnych dat, i można przeglądać ceny na widoku kalendarza.

      • W wersji www też można szukać wg bardzo generalnych dat (np bilety na dany miesiąc) i co najlepsze bez konkretnej destynacji czyli na przykład można wyszukiwać bilet na grudzień, z Warszawy, wszystko jedno gdzie 😉

        • Mateusz Brzeziński says:

          Dzieki, rzeczywiscie teraz da się, wydaje mi się że kiedyś tak się nie dało, albo nie działało tak jak chciałem.
          A przy okazji w tym temacie, czy jest jakaś inna wyszukiwarka, która byłaby lepsza w wyszukiwaniu lotów konretnie w azji?

  4. arek says:

    „peł­zną na Eve­rest, nur­kują na Fili­pi­nach, prze­dzie­rają się przez dżun­glę na Bor­neo i tań­czą tango w Buenos Aires”

    ale żeby to robić wcale nie trzeba, rzucać pracy i zostawiać 35 lat swojego życia, są urlopy 🙂 Ja z chęcią wracam do TH czy innych zakątków świata, ale żeby zaraz tam się przeprowadzać? nic aż tak mnie tam nie ciągnie a po 3 tygodniach pobyt w Azji z chęcią wracam do PL 🙂 a losy osób które tak zostawiły to wszystko i takie „odważne” były wielokrotnie pokazały, że to wcale nie taki „raj” 🙂

  5. johnywawa213 says:

    A co mnie powstrzymuje? to, z czego bym się utrzymał tam na miejscu, bo przejeść kasę zaoszczędzoną w PL to żaden problem. Tylko co dalej??

  6. Łukasz Modal says:

    Hej
    Pewnie wiele osób Cie o to pyta i jaj będę tylko kolejnym natrętem…
    Czy możesz powiedzieć coś więcej o możliwości znalezienia pracy dla logistyka z bardzo dobrą znajomością języka angielskiego i średnią znajomością francuskiego?
    Mam skromne wymagania co do życia, jedna dwie książki do czytania miesięcznie i spokojne zachody słońca…

  7. Pingback: Homemade Lemonade | Znalezione w tym tygodniu - Homemade Lemonade

  8. Tomasz Pasko says:

    Lubie takie posty, bo zmuszają do myślenia nad życiem i nie znoszę ich, bo za każdym razem jak je czytam zadaję Sobię to pytanie „Ej Tomek, co Ty tu jeszcze robisz?!”…

  9. Artur Bałazy says:

    Ciekawie zapowiada się ich przygoda, będę śledził 🙂 I Tobie też życzę interesujących i niezapomnianych momentów w Azji płn-wsch. !

  10. i says:

    Bez urazy, ale te rady sa dobre dla kogos zaraz po studiach lub kogos kto w razie niepowodzenia moze bezpiecznie wrocic wrocic do cieplego domu rodzinnego. Inaczej to wcale nie jest takie banalne. A gdy ktos ma kredyt mieszkaniowy? Dzieci? Starszych rodzicow? Sensowna prace? Czy naprawde tak sobie beztrosko wszystko rzuci i wyjedzie w nieznane? Smiem watpic…

    Brzmi pesymistycznie? Moze. No wiec zeby bylo zabawnie to ja tak wiele lat temu zrobilem – wyjechalem wlasnie zaraz po studiach (mieszkam w Australii). Ale nie polecilbym komus ustabilizowanemu rzucic dotychczasowego zycia „bo jakos to bedzie”. Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie plotu. Tak jak ktos napisal, do zdobywania tego Everestu wystarczy urlop. Nie trzeba zarzucac kariery zawodowej czy ryzykowac przyszloscia swoja czy dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *