Tom Yum Goong
Do Buzi, Jedzenie, Tajlandia

Głodny? Nie patrz!

Wdepnąłem wczoraj nieopatrznie w uliczną wagę i mina mi nieco zrzedła. Od kiedy przyjechałem do Tajlandii przybyło mi 10 kg! Dlatego zostawiam was z galerią winnych tego stanu rzeczy a sam lecę na basen. Oto tajska kuchnia (i nie tylko!)  w najlepszym, najbardziej kuszącym wydaniu! Kusi cię tajska kuchnia? Zapraszam do oglądania zdjęć  tak jak należy – na pełnym ekranie. Wystarczy kliknąć!

[AFG_gallery id=’47’]

Standard

22 thoughts on “Głodny? Nie patrz!

    • TukTuk says:

      A mi tajskie jedzenie służy 🙂 Po dwóch tygodniach obżarstwa wszystkim od Khao Soi po steak z rekina straciłem ze 2 kg. Grunt to jeść ostro i nie posypywać owoców tym solno-paprykowo-cukrowym proszkiem.

  1. Ja po miesiącu w Tajlandii wróciłem o jakieś 3 kilo chudszy 😉 A wcale sobie nie żałowaliśmy, często nawet jedliśmy po dwie porcje, tak trudno było sobie odmówić 😉

  2. Remul Lorro says:

    Mamy podobne typy 🙂 Dodałbym jeszcze owoce z wózka leżące na lodzie, świeży sok z pomarańczy o smaku mandarynek oraz longany, rambutany, jackfruit i sala. Z dań głównych dodałbym kaczkę z chrupiącą skórką (najlepszą jadłem w Chiang Mai), masaman curry (Koh Panghan) i zupka z wózka z duuuuużą ilością zieleniny (Koh Samui – Bophut), która kiedyś zawsze leżała w koszykach, a teraz już nie zawsze. Na szczęście do kolejnej wizyty zostało tylko 28 dni 🙂 Zrobiłeś drobną literówkę, bo brakuje n w goong 🙂

    • dzięki! poprawione…

      Owoce kupuję już jednak na targach a nie z wózków bo tańsze i lepsze. No chyba że idąc przez miasto – wtedy czysta perfekcja. Sok mandarynkowy to też geniusz – często rozcieńczam wodą sodową. Jest też sok z granatów – pijcie go w India Town a nie na Chatuchak i w innych miejscach turystycznych – jest tańszy i lepszy!

  3. Pingback: Głodny? Nie patrz! | Reads & Stuff & Fun & Things & Everything

  4. ciułała says:

    wszystko ładnie-pięknie ale typowy turysta ma styczność z g*wnem a nie tajskim jedzeniem, w dodatku z g*wnem 2-3x droższym niż ‚normalne’ tajskie jedzenie… tak więc super chruper ale pamiętajmy, że Maciej od dawna mieszka w Tajlandii i wie gdzie dają dobre jedzenie

    • Stanowczo przesadzasz. Żeby trafić na gówniane żarcie w Tajlandii trzeba mieć wyjątkowego pecha? Ceny? Nawet w turystycznych miejscowościach, w turystycznych knajpach oglądanie menu wywołuje uśmiech na twarzy – pod warunkiem, że celujemy w lokalną kuchnię. Nawet na Khao San Road da się zjeść tanio a wystarczy odejść 2 przecznice dalej i można zjeść dobrze. Nie trzeba mieszkać w Tajlandii żeby cieszyć się tutejszym jedzeniem. Trzeba się po prostu otworzyć i próbować wszystkiego na co przyjdzie nam ochota.

    • Remul Rollo says:

      Masz niewielkie pojęcie o specyfice tajskiej gastronomi. Chyba, że piszesz o turyście, który zbłądził do „zachodniej” sieciówki karmiącej wsadem w bułce. Wystarczy jeść tam, gdzie jedzą Tajowie, czyli wszędzie :). Jadłem zupę u ojca, a teraz jadam u syna, który stoi w tym samym miejscu, gdzie stał jego tata 20 lat temu. Takich miejsc są tysiące !!!! Tajowie żywią się na ulicy, a nie w tajnych knajpkach niedostępnych dla postronnych. Wystarczy otworzyć oczy i siadać tam, gdzie Tajowie. Trzeba być wyjątkowym pechowcem, żeby jadać w Tajlandii to, co piszesz, że niby typowy turysta jada. Coś może smakować lepiej lub gorzej, ale to już kwestia smaku.

  5. www.kadr-owa.blogspot.com says:

    Ojj, aż zatęskniłam za tymi przysmakami. Niecałe 2 tygodnie temu wróciliśmy z Tajlandii i teraz szukamy miejsc w Krakowie i internecie, gdzie można kupić oryginalne przyprawy i warzywa, żeby gotować tajskie dania w domu.

  6. Pingback: Zjedz Phuket! | Skok W Bok Blog – przeprowadzka do Tajlandii, podróże po Azji

  7. Pingback: Rok Skok w Bok - Kalendarium | Skok w Bok Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *