Jak dobrze, że Kambodża jest tak blisko!

Angkor Beer, Cambodia

Wakacje w Tajlandii – do niedawna ta zbitka słowna brzmiała w Polsce jak kompletna egzotyka. To powoli się jednak zmienia i coraz więcej naszych rodaków ciągnie na Tajskie plaże. Ilu z nich przy okazji zajrzy do Kambodży? Pewnie stosunkowo  niewielu. Wiele na tym tracą. Oto dlaczego warto wyrwać się z Tajlandii do Kambodży.

Że lubię Tajlandię nie muszę chyba nikogo przekonywać. W końcu z własnej nieprzymuszonej woli się tu przeprowadziłem. Ale że nie lubię siedzieć w miejscu staram się gdy to tylko możliwe – gdzieś wyskoczyć. Tym sposobem w miniony weekend trafiłem, nie pierwszy zresztą raz do Kambodży. Ta krótka wycieczka nie sprawiła, że chcę pakować walizę i przeprowadzać się z za wschodnią tajską granicę ale wystarczyła, żebym dostrzegł kilka atutów państwa Khmerów. Oto powody dla których jadąc do Tajlandii powinieneś wybrać się na wycieczkę do Kambodży:

Jak świątynie to Angkor –  Na start oczywista oczywistość –  na świątynie Angkor nie ma mocnych. Moim zdaniem żaden zabytek Tajlandii, żadna świątynia, pałac, stupa nie może się równać temu co zobaczycie w kompleksie ruin położonym na północ od Siam Reap. Ich rozmiar, rozmach historia przyprawiają o zawrót głowy. Tajskie świątynie piękne, kunsztownie zdobione ale to Angkor zwala z nóg.

Do you speak English? Yes sir! – Jednego jestem pewien – pracy dla nauczycieli angielskiego w Tajlandii długo jeszcze nie zabraknie. Język Beatlesów o ile w ogóle jest tu w użytku to kaleczony jest tak, że staje się zwyczajnie nie do rozszyfrowania. Mam wrażenie, że nieco inaczej sprawy mają się w Kambodży. Tam pogadać mogłem kolejno: z taksówkarzem, kilkoma kierowcami tuk tuków, sprzedawcą bagietek, handlującymi w Angkor dzieciakami itd. Przez 3 dni w Kambodży złapałem lepszy kontakt z lokalsami niż przez niemal rok w Tajlandii.

Trwa łączenie…połączono! –  Co można mieć w pokoju hotelowym za 8 dolarów?  W Tajlandii dostaniemy łóżko, wiatrak, łazienkę. W Kambodży dostaniemy to wszystko…i coś jeszcze. Darmowe Wi-Fi jest w Siam Reap równie powszechne jak uliczne garkuchnie w Bangkoku. Przyznam, że w stolicy Tajlandii z Internetem miewam problem. Biegam, szukam hot-spotów, tracę cierpliwość. W Kambodży przez 3 dni byłem online…tyle, że nie miałem czasu siedzieć w sieci.

Wiele jest do odkrycia: Ilu turystów poleci do Tajlandii? Tysiące. Ilu zdecyduje się na wypad do Kambodży? Procent. A ilu wyrwie się poza utarty szlak Siam Reap-Phnom Penh – Plaża? Promil. Jeśli więc szukasz czegoś na uboczu, jedź do Kambodży. Nie twierdzę, że Tajlandia odkryta jest cała. Nic z tych rzeczy. Ale w Kambodży wystarczy zjechać z głównej drogi i jesteśmy w lesie a do lasu ciągnie, prawda?

Zawsze jest pora na piwo – Jak na miejsce słynące z hucznych imprez strasznie dużo w tej Tajlandii zakazów. Nie mówię nawet o absurdalnych przepisach antynarkotykowych. Ale żeby dorosły człowiek nie mógł sobie kupić piwa w sklepie? Cóż, W Tajlandii nie może jeśli na zakupy wybierze się miedzy 14:00 a 17:00 i po 24:00. W Kambodży podobne przepisy nie istnieją i jeśli masz ochotę na piwo, pijesz piwo. I to piwo o niebo lepsze od tego w Tajlandii. Za butelkę browaru Angkor oddał bym dwie butelki Leo i 3 butelki Singha. Changa nie biorę do ręki.

Głodny? Zjedz kanapkę! – Może ten argument nie do końca trafi do podróżników, którzy do Azji trafiają, na 3-4 tygodnie. Oni z radością przestawią się na chwilę z diety chlebowo- ziemniaczanej na dietę ryżowo-kluskową. Ale ludzi zachodu, którzy w Tajlandii zawitali na dłużej niedobór chleba zaczyna z czasem uwierać. Nie w Kambodży. Tu na co drugim rogu dostać można złocistą, chrupiącą bagietkę. Kanapki w serem, tuńczykiem lub z dalekim kuzynem salcesonu kosztują grosze i smakują bosko. To, obok sporego wyboru win w Kambodżańskich supermarketach, drugi pozytywny efekt uboczny francuskiego kolonializmu.

Kraina szczerego uśmiechu:  Nikt nie zna tylu wcieleń uśmiechu co Tajowie. Mają uśmiech na każdą okazję uśmiechem powiedzieć umieją wszystko. Khmerowie mają jeden uśmiech, ten najważniejszy – szczery. Osobiście lubię Tajów. Ich bezproblemowość, beztroskę. Ale to Khmerowie lądują na szczycie mojej listy najsympatyczniejszych ludów świata. Nie ważne czy robisz im zdjęcie, zagadujesz czy odmawiasz przejażdżki ich tuk-tukiem – możesz liczyć na uśmiech oraz kilka słów rozmowy przyprawioną dużą garścią serdeczności.

Tajlandia w wielu kwestiach rozkłada Kambodżę na łopatki. Jedzenie jest u o niebo lepsze, system transportu nieporównywalnie wygodniejszy, więcej tu wysp, górskich plemion, przesączonych historią miast. Ale przecież nie chodzi o to, żeby wybierać między jednym a drugim, lepiej p prostu odwiedzić oba kraje. Jak dobrze, że Kambodża jest tak Blisko.

*Cie­kawe? Dobrze napi­sane? Pomocne? Klik­nię­cie w jeden z przy­ci­sków “share” pod arty­ku­łem to naj­prost­szy i naj­lep­szy spo­sób by doce­nić wysi­łek jaki wkła­dam w two­rze­nie tej strony i pomóc w roz­woju Skok W Bok Blog.

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Od 2011 roku mieszkam w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

23 Comments
  1. Jeśli chodzi o kanapki to Tajlandię i Kambodżę bije na głowę Laos. Lao Sandwich smakuje wyśmienicie. Do tego jeszcze duży wybór herbat i każda w naprawdę dużym kubku.

    1. Laos mam jeszcze do zaliczenia bo tyle widziałem ile udało się w czasie visa run do Wientian. No ale jak dają dobre kanapki to tym bardziej jadę 😉
      W dniu 24 stycznia 2012 12:38 użytkownik Disqus napisał:

    1. To jest bardzo piękny temat do zastanawiania się. My się też marzy taki konkretniejszy tam powrót. Nie na 3 dni tam i z powrotem a na dłużej, najlepiej ma motocyklu, najlepiej w połączeniu z Laosem właśnie. Najpiękniejsze miejsca w Kambodży widziałem z dala od Siam Reap, przemieszczając się na północ wzdłuż Mekongu. Warto!

      W dniu 24 stycznia 2012 15:13 użytkownik Disqus napisał:

    1. Dzięki. Laos z pewnością będzie, kiedyś. Ale najbliższy plan Birma się nazywa, mam nadzieję, że już w Kwietniu. A do tego czasu nie zabraknie Tajlandii 🙂

      Pozdrawiam!

      W dniu 24 stycznia 2012 15:38 użytkownik Disqus napisał:

      1. a w kwietniu tam nie bedzie padalo?

        btw jak wyglada sprawa wizowa w Kambodzy? tak samo jak w tajlandii? (trzeba wyjechac raz na 3 miesiace, itd)

        jaka jakosc tego internetu? 🙂

        1. W Birmie? Będzie gorąco, tak samo gorąco jak w Tajlandii więc nie robi mi to większej różnicy 😉

          Nie wiem jak się ma sprawa pobytu w Kambodży na dłużej ale wrodzony optymizm każe mi wierzyć, że jest łatwiej niż w Tajlandii gdzie urzędy jednak rzucają ekspatom kłody pod nogi

          Internet śmiga? Jak się mierzy jakość internetu? Nie wiem, filmy na yt szły bez problemu. 
          pozdr!

          1. Beszu chyba byl w tamtym roku w maju albo czerwcu – polowy rzeczy nie zobaczyli bo “drogi” byly zalane. Pamietaj, ze tam jadac z Mandalay do Bagan “droga” prowadzi np wszerz wyschnietej rzeki, itd.

            Jakosc internetu to szybkosc+stabilnosc 🙂 szybkosc http://www.speedtest.net/ , stabilnosc raczej mozna zobaczyc przy dluzszym korzystaniu…

          2. Kwiecień to jeszcze pora gorąca, pora deszczowa powoli zaczyna się w Maju, rozkręca się w czerwcu i leci ciurkiem do września.

            Jak następnym razem będę w Kambodży to zrobię speedtest specjalnie dla Ciebie! Ale w pokerka lepiej pociąć na granicy, z Poipet – kasyno na kasynie, klimat i pewnie można ich z tego Tajskiego złota ładnie poogrywać 😉

            [image: DISQUS]

  2. Tak się składa, że ja zajrzałem do Kambodży podczas pobytu w Tajlandii – ale to akurat wiesz 🙂 I na tyle, na ile zdążyłem poznać ten skrawek kraju, potwierdzam wszystko co napisałeś.

    Z piw rzeczywiście Angkor bije resztę na głowę. Anchor też niezły, choć to  nie to samo.

    Wśród świątyń, wiadomo – również Angkor :-), nie ma tu nawet się co rozpisywać.

    A dostępność WiFi mnie na miejscu totalnie zaskoczyła, bo na cuda nie liczyłem. A dostępność on-line miałem bodaj lepszą niż w Bangkoku 🙂

    Do tej beczki miodu dorzucam jednak łyżeczkę dziegciu – polecam uwagę w okolicach jeziora Tonle Sap. Dużo czytaliśmy o jeziorze i chcieliśmy popłynąć na nie, żeby wszystko to zobaczyć, natomiast daliśmy się wrobić w godzinne pływanie po wiosce na wodzie, natomiast na jezioro ledwie wpłynęliśmy i… od razu zawróciliśmy. “Żeby był czas na zakupy” – jak tłumaczył nasz przewodnik (ku uciesze oczekujących z towarami). Gdy tłumaczyłem, że wykupiłem bilety na 2-godzinny rejs po jeziorze a nie wśród straganów, mój rozmówca nagle, hm, stracił swoje zdolności językowe. “Don’t understand” to było jedyne co wówczas usłyszeliśmy.

    Oczywiście – oszuści zdarzają się wszędzie i nie jest to tylko specyfika Kambodży. Jednak wszystkim, którzy chcieliby wybrać się w to miejsce zalecam po prostu większą (niż nasza) dozę ostrożności.

    Sama Kambodża natomiast rzeczywiście jest warta odwiedzin. Nawet mimo przygód, które nieuchronnie tam na nas czekają. A może właśnie dla nich?

    PS. Gratuluję sukcesu bloga w konkursie. 3mam kciuki w dalszym ciągu 🙂

    1. Też mam nieprzyjemne wspomnienia związane z jeziorem. Dwa lata temu wybrałem się ku niemu na rowerze i nie dojechałem bo przeszkodził mi szlaban i strażnicy pobierający myto. A widząc, że lokalsi śmigają bez opłat uniosłem się honorem, krzyknąłem “nie płacę” i zawróciłem. Zresztą pobliskie wioski osłodziły smak porażki. 

      Pozdrawiam!

      1. Ja z kolegą przeszedłem obok szlabanu, ale dostałem ‘ogon’ w postaci członka lokalnego ‘gangu’, który z sukcesem odganiał wszystkich z którymi chcieliśmy porozmawiać. Droga za szlabanem prowadzi do małego portu i nie ma tam nic ciekawego. Dodam, że mieszkańcy okolic jeziora to nie zawsze Khmerowie, większośc stanowią wietnamczycy, którzy osiedlili się tutaj w poszukiwaniu lepszego miejsca na ziemi…

  3. Bardzo dobra  i ciekawa relacja . Bylam wielokrotnie w Kambodzy .  Pierwszy raz,  dobrze ponad 10 lat temu. Od tamtego czasu, cala
    masa zmian. Tylko Arkor Wat  staruszek,  niezmiennie mistyczny ,  ale i tam widac zmiany . To unesco przejelo swój
    patronat nad pracami konserwatorskimi Objektu. Niezliczona ilość Projektow
    przyczynia się do odtworzania świetności, tego Zabytku Swiatowej Klasy.

     

     W Siam Rep, pamiętam , był tylko jeden
    lokal,  gdzie do kolacji serwowali  atrakcje w postaci występu artystycznego , prezentacji
     tańców khmerskich. Z przedmowy zapowiadajacej
    występ wynikało ,  ze rewolucje przeżyła ,
    w całej Kambodży tylko jedna zawodowa tancerka. Już wtedy zapewnili  nas,  ze
    za sprawa tej Pani , powstaja  już szkoły
    tańca i napewno w krótkim czasie we wszystkich lokalach turyści będą mogli
    podziwiac młodych artystów prezentujących kulture Khmerska.

     

     W Siam Rep piwo można było wypic tylko
    w  hotelu. Nieliczne restauracje zamykali
    po zmroku. Trudno sobie, dzisiaj wyobrazić Siam Rep  jako miejsce, bez tysiąca przecudnych barow , miejsc
     gdzie można dobrze zjesc , pośmiać się  do późnej nocy.  Na plazy, w Suhnakovil obsługiwał  nas wtedy 8,  może 10- letni chlopiec, Za zarobione
    pieniadze oplacal  swojae nauke angielskiego.

    Ciesze się bardzo, ze mogę obiema raczkami potwierdzic to wszystko co napisałeś
    i z radością podzielic swój zachwyt na temat 
    Khmerow i Kambodzy.   

    Kambodza to kraj młodych ludzi, zaskakujaca jest ich świadomość i dojrzałość.
    Podziwu godna jest ich wewnetrzna radosc , pozytywne nastawienie do zycia, mimo
    tragedii jaka przezyli ich rodzice.

     

  4. Jestem właśnie w Tajlandii, dziś wróciliśmy po 3 dniach z Kambodży i jesteśmy zachwyceni. Angkor – magiczne miejsce, aż trudno znaleźć odpowiednie słowa, żeby opisać jak wielkie wrażenie na nas wyrwał. Byliśmy też na Tonle Sap. Super sprawa, a po drodze można zobaczyc prawdziwe wioski. Ach szkoda bylo wyjeżdżać. najgorsza tylko przeprawa przez granice – 4h w kolejce, ale czego nie robi się dla takich widoków 🙂 Kacper wizę możesz załatwić przez internet, wbijają w paszport pozwolenie na miesiąc, kosztuje 5 dolarów więcej, ale oszczędzają czas na granicy.

    1. Trafiliście chyba na jakiś szczyt bo cztery godziny to raczej sporo. Mi w obie strony załatwienie formalności zajęło po godzinie. Ktoś z wa ma inne doświadczenia?

      pozdr!

  5. Jak się tam wybrać? Z dziećmi, nie maleńkimi. Samemu rezerwować lot czy jakieś organizowane wczasy?  Kiedy, w jakim miesiącu? Noclegu szukać na miejscu? Czym się tam przemieszczacie? Chętnie skorzystam z Waszej wiedzy. Pozdrawiam.

    1. Szybko i na temat. Jeśli chodzi o wyskok z Bangkoku do Siam Reap:

      – Żadnych wczasów – lot wystarczy, lepiej wcześniej bo można taniej upolować. Na air asia najpewniej.
      – Nocleg znajdziecie w 10 minut na miejscu.
      – Sezon trwa mniej więcej od listopada dla stycznia. Potem jest gorąco a od czerwca – mokro. 
      – Na miejscu rowery, tuk tuki.

      pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.