Jak pisać dobrego bloga podróżniczego

Przyszedł czas by po latach blogowania wcielić się w rolę eksperta. Oto jak pisać dobrego bloga podróżniczego i bloga w ogóle.

Zasada 1: Nie nudź

Zasada 2: Patrz – Zasada 1.

Tak, na tym kończą się moje rady dla aspirujących i potencjalnych blogerów podróżniczych i nie tylko. Możesz mieć bloga zaprojektowanego w mediolańskim studio designu, możesz pisząc stosować się do wszystkich znanych ludzkości zasad poprawnego formatowania tekstu, możesz robić rzeczy nie z tej ziemi, nurkować bez butli w Pacyfiku, jeść pająki z pigmejami, zamieszkać u stóp czynnego wulkanu albo robić interesy z szejkami Bahrajnu – to nic nie znaczy jeśli nie umiesz tego ciekawie opisać.

Nuda jest moim zdaniem rakiem toczącym polską blogosferę podróżniczą. Poza kilkoma chwalebnymi wyjątkami (pozdrawiam!), Polskie blog podróżnicze są mdłe jak zupa Rat Na w tajskiej garkuchni. Krew mnie zalewa, gdy na kolejnym blogu pojawia się kolejny artykuł o urodzinach króla Tajlandii, z którego „dowiaduję się” że Tajowie kochają swojego monarchę. Gdy znowu czytam o tym, że w Japonii są czyste toalety a w Indiach wprost przeciwnie (przy okazji – jeśli narzekasz na toalety w Indiach prawdopodobnie nie byłeś jeszcze w Chinach). Albo gdy odkrywam kolejnego bloga podróżników, którzy odkrywają prawdziwie Indie co w praktyce sprowadza się do nie jechania do Taj Mahal.

Jak pisać dobrego bloga? Bądź oryginalny! Zrób coś innego, nowego, zaskakującego! A nawet nie tyle zrób, co opisz coś w sposób nowy, odkrywczy, zaskakujący. Żeby pisać świetnego bloga podróżniczego, wcale nie trzeba pływać z delfinami i mknąć Harleyem po bezkresie amerykańskich dróg, szukać min przeciwpiechotnych w Kambodży i tańczyć Tango w Argentynie. Na blogu ciekawsza będzie powieść o spacerze ulicami Wałbrzycha opisana z dziennikarskim zacięciem niż n-ta relacja z podnóży z plecakom po Azji południowo-wschodniej. Pewnie, że wiele osób docenia piękne zdjęcia, twoi czytelnicy ucieszą się, gdy raz na jakiś czas napiszesz nieco bardziej praktyczny wpis, gdzie podzielisz się z nimi swoją widzą i doświadczeniem, opiszesz najlepszych hotel w Bangkoku, ceny skoków na bungee w Nepalu lub trasę z Bangkoku do Kambodży. Uważaj jednak by nie przesadzić bo twoja strona z bloga zmieni się w przewodnik – a nie wiem jak tobie ale mi nie zdarzyło się jeszcze przeczytać przewodnika od deski do deski. Przewodniki są przydatne ale nudne.

Sam (mam nadzieję tylko) kilka razy popadłem na Skoku w pułapkę nudy – choćby wtedy gdy z braku czasu i weny wrzuciłem tu kilka „przedruków” moich teksów z Phuket Gazette, w której pracuję. Teksów kompletnie bez znaczenia dla Polskiego czytelnika, wyrwanych z kontekstu, nieistotnych i tym samym nudnych. Po co? Żeby blogu „coś się działo”. Dziś wiem, że lepiej nie pisać wcale niż przynudzać.

W sieci znajdziecie tysiąc poradników na temat „jak blogować”. Dowiecie się o budowaniu list mailingowych, o SEO, o trickach mających na celu zatrzymać czytelnika na blogu. Wierzcie mi, żaden trick na świecie nie zadziała, nikt przy zdrowych zmysłach nie zapisze się na wasz newsletter, najlepsze słowa kluczowe nie pomogą  gdy czytając wasz tekst po trzech linijkach zacznę rozglądać się za żyletką lub dłubać cyrklem w oku.  Nuda to blogowa śmierć.

Dlatego otwórz w edytorze tekstu wpis blogowy, nad którym właśnie pracujesz, wciśnij Ctrl+A a następnie Ctrl+X i…zacznij od nowa, inaczej, na odwrót, z przytupem. Nie trać swojego, mojego i innych czasu na nudę.

Napisz tekst, z którego będziesz dumny.

Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. Od 2011 roku mieszkam w Bangkoku, jeszcze dłużej - podróżuję po Azji. Moje materiały publikował między innymi magazyn Men's Health, CNN, Gazeta Prawna, liczne portale podróżnicze i lifestylowe. Masz pytania? Propozycje? Pisz! kontakt@skokwbokblog.com ENGLISH: I'm a freelance journalist, travel writer and photographer. I live in Bangkok, Thailand. I've published in Men's Health, CNN and numerous travel and lifestyle media. Feel free to contact me - kontakt@skokwbokblog.com

62 komentarze
  1. Zasada 3: jeśli jesteś chory psychicznie (np. ciągłe kasowanie bloga i zaczynanie go od nowa) – nie pisz bloga. Zasada 4: jeśli jesteś narcyzem i mitomanem – nie pisz bloga, bo Internauci Cie zjedzą. Zasada 5: jeśli niczego w życiu nie osiągnąłeś – nie kreuj się na eksperta, bo zostaniesz tylko wyśmiany. Zasada 6: jeśli nie stać Cię na batonika z 7-11 to nie pisz jak pławisz się w bogactwie… Zasada 7: jeśli przeczytałeś książkę Kominka i uważasz, że tania kontrowersja + banały to sposób na sukces – nie pisz bloga 🙂

    1. Zasada 8: nie SPAMuj wszystkimi swoimi wpisami na Wykopie, bo prędzej czy później zobaczysz napis “Użytkownik zbanowany permanentnie” 🙂

      1. no tak 🙂 Zawsze można np. prowadzić bloga modowego (wymagana 0 wiedza o czymkolwiek) ewentualnie copy/paste technologicznego. Lub być setnym klonem Kominka.

  2. Raczej “nie wiem jak Tobie” niż “nie wiem jak Ci” 🙂 Poza tym wygodniej się czyta, gdy tekst ma wszystkie przecinki.

  3. ” Bądź ory­gi­nalny! Zrób coś innego, nowego, zaska­ku­ją­cego!” – ciekaw jestem, czy zrobienie na blogu wspólnej, tygodniowej akcji z Sołtysem Wąchocka może być potraktowane jako coś innego, zaskakującego? 🙂 Pozdrawiam!

  4. “Zrób coś innego, nowego, zaska­ku­ją­cego! A nawet nie tyle zrób, co opisz coś w spo­sób nowy, odkryw­czy, zaska­ku­jący.”… “Na blogu cie­kaw­sza będzie powieść o spa­ce­rze uli­cami Wał­brzy­cha opi­sana z dzien­ni­kar­skim zacię­ciem niż n-ta rela­cja z pod­nóży z ple­ca­kom po Azji południowo-wschodniej.” Hmmm… Maćku, czy nie sądzisz, że ludzie pisząc swoje blogi uważają, że piszą świetnie, ciekawie, inaczej? Że myślą, że to co nudzi Ciebie, jest wg. nich szalenie interesujące? I może dla innych czytelników takie właśnie jest, choć dla Ciebie jest to kolejnym, nudnym wpisem. Nie sądzę, żeby ktokolwiek nudził celowo.
    Ja zaczęłam blogować niedawno i podejrzewam, że mój blog jest dla Ciebie kolejną nudą z Tajlandii, natomiast patrząc na polską blogosferę uważam, że jest cała masa “ekspertów”, którym zdaje sie, że mają patent na bycie ciekawym, fajnym, lepszym, co nie do końca zgadza się z moim gustem. Jak to się mówi “jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził”

    1. Są blogerzy, którzy zadają ważne pytania, docierają dalej i głębiej, pokazuję nam rzeczy nowe albo w nowy sposób. Jest ich kilku. a reszta prowadzi dzienniczki z podróży. Nie ma nic karygodnego w prowadzeniu dzienniczka z podróży – po prostu nie mam czasu i ochoty ich czytać i nie i widzę dla nich miejsca wśród najlepszych blogów podróżniczych w Polsce a to o tych najlepszych blogach warto rozmawiać. Jasne, że każdy ma swoje preferencje, ja tutaj opisuję swoje stawiając się (słusznie lub nie) w roli eksperta.

      1. Zgadzam się- jedni nie mają ochoty czytać, inni tak. Jestem przekonana, że z każdym blogiem tak jest. Jedni mają kilka tysięcy osób, którzy go lubią i pewnie drugie tyle, które go nie lubi. każdy się z tym liczy. Nie sądzę też, że każdy, kto bloguje chce konkurować w byciu najlepszym, ludzie często piszą bo mają z tego przyjemność, bo chcą się podzielić swoimi spostrzeżeniami, nie myślą o tym, co powiedzą inni blogerzy i czy będą uważać ich blog za nudny bądź nie.

        1. A ja myślę, że tak po cichu, w głębi serca każdy a przynajmniej większość marzy, żeby być najlepszym, najpopularniejszym, najbardziej cenionym itd. Poeta piszący do szuflady śni po nocach o Noblu z literatury.

          1. A ja myślę, że ustalenie kto jest tym najlepszym jest bardzo arbitralne i zastanawiam się, jakie są kryteria na podstawie, których jedną sa fajni a drudzy nie. Wygranie bloga roku? Jest cala masa blogów, które tam nie startują a są genialne, więc to chyba nie do końca wyznacznik. Zawsze można za to czuć się lepszym i stawac w roli eksperta, tego nie zakaże nikt

          2. Arbitralne czy nie, istnieją jednak rzeczy gorsze i lepsze, bardziej cenione i mniej. Nagrody są tylko jedną z wielu form odsiania tych bardziej o tych mniej. Ja mogę mieć tylko nadzieję, że mój tekst zmobilizuje kogoś do większego wysiłku przy pisaniu, ze mną włącznie.

          3. Jasne, tylko komu oceniać, co jest lepsze, a co gorsze? Jest to arbitralna, osobista opinia. Każdy mógłby napisac dziś post jak prowadzić fajny blog i powiedzieć “Zastanów się, co robisz, skasuj swój wpis, bo może być dla kogoś nudny”. Tylko czy to oznacza, ze naprawdę powinniśmy przestać pisać i zawiesić nasze blogi? Blogosfrera przestałaby istneić w ciągu kilku minut.
            Moim zdaniem najważniejsze to nie czuć się ekspertem i osiadać na laurach,

          4. Nie napisałem “Skasuj i zapomnij” napisałem skasuj i napisz raz jeszcze, lepiej. Ja nie chcę mniej blogów, ja chcę więcej blogów z sensem, z pazurem, z głębią. A czuć się ekspertem nie oznacza osiadać na laurach – wręcz przeciwnie, mnie to mobilizuje.

      2. A swój blog widzisz, jako najlepszy w Polsce – przecież nawet nie mieszkasz w Polsce 😛

    2. O to to! Chciałam napisać dokładnie to samo! Przykro mi ale wydźwięk tego bloga jest taki że “lepiej nie pisać wcale niż przynudzać” i osoby dla których własne podróże są najciekawszymi na świecie, a dla Pana nie, w ogóle pisaniem się nie powinny zajmować. Krew Pana zalewa, a to nasze najlepsze wspomnienia, a przecież nie każę tego Panu czytać;-) Wszyscy się w Internecie pomieścimy, najlepsi będą pisać dla przyjemności ogółu, a reszta tylko dla własnej. Pozdrawiam!

      1. To jest wpis o tym jak pisać dobrego (a wręcz najlepszego) bloga podróżniczego a nie czy pisać go w ogóle. Jak piszesz dla siebie, dla wspomnień, dla mamy itd to możesz pisać jak chcesz. Jak aspirujesz do czegoś innego to warto rozważyć to co napisałem wyżej. A sądząc chociażby po jakości wielu blogów zgłaszanych do konkursów typu Blog Roku, ten tekst powinien znaleźć kilku odbiorców. To nie są przecież autorzy, którzy piszą dla znajomych i dla wspomnień.

          1. no offence Jerry Grzegorzek, ale Ty to akurat jesteś przykładem najbardziej skompromitowanego blogera i mitomana, zbanowanego na LinkedIn na grupie Polaków mieszkających w Chinach, zbanowanego na Wykopie za ciągłe spamowanie. Jesteś chyba jedynym blagierem który doczekał się swojego fanklubu nietechiny.blox.pl

          2. wyżej wymieniony np. na początku pisał, że jest ubogim nauczycielem w przedszkolu (pierwsza wersja bloga), ale już w kolejnej wersji bloga zaczął się kreować na wielkiego eksperta (jedzącego krewetki i pijącego szampana – dosłownie – z wielkimi tego świata), z kilkoma mieszkaniami+$$$ i zaprzeczał pracy w przedszkolu. Kiedy już wszyscy wytykali mu kłamstwo i cytowali jego wcześniejsze wypowiedzi, to napisał absurdalną historyjkę, że tak naprawdę wymyślił sobie postać “przedszkolanki” aby zaszokować internautów. Później oczywiście znowu wszystko skasował. Przez kilka miesięcy również przechwalał się poprawianiem notek dla PAP’u – w praktyce okazało się, że wysłał jakiegoś maila i podziękowali mu za uwagi… Do tego wojenki z innymi blogerami (np. autorem Raport z Państwa Środka) czy Polakami mieszkającymi w Chinach. No i jego wychwalanie komunizmu. Podsumowując: istnieje wiele wiarygodniejszych blogów o Chinach.

  5. Tak, nuda to najgorsze co może być. Chętnie przeczytam więcej tekstów o pisaniu bloga. U mnie jutro pojawi się wpis o tym, dlaczego dziewczyna
    kochająca podróże może być nienajlepszym materiałem na żonę 😉

    1. Ej, to naprawdę nie jest atak personalny, a ci o których piszę na pewno się domyślą 😉 W pierwszej kolejności ten koleś od Skok w Bok – ciągle tylko Phuket, Bangkok i takie takie, a my byśmy o sexturystyce poczytali, o ladyboyach! 😉

  6. Maćku, wcale to nie było nudne co napisałeś. Wcale a wcale. Ale poszłabym o krok dalej i jednak upierała się przy tym, że to dotyczy każdego bloga, nie tylko “dobrego”. Bo nawet jeśli piszemy tylko dla przyjaciół czy rodziny, a może przede wszystkim wtedy, nie róbmy krzywdy tym co nas czytają i kurcze dawajmy im coś fajnego, jeśli poświęcają nam swój czas!

  7. Maćku, czytam Twój tekst już chyba trzeci raz. Nie żebym nie zrozumiała za pierwszym 😉 Masz dużo racji i zgadzam się z Twoim punktem widzenia. Nuda zabija wszystko, nie tylko bloga. Przyznasz jednak, że ciężko ocenić czyjąś pracę i przeżycia, szczególnie z perspektywy własnych. Jedni piszą dla kasy (reklamy, sponsorzy etc) inni dla własnej przyjemności i kilku najbliższych osób, które jednak to czytają i nie można im tego zabierać. Co do polskiej blogosfery podróżniczej, mam nieodparte wrażenie, że tworzy ona dość zamkniętą klikę lubiących siebie nawzajem osób, bo “znamy się z pokazów slajdów, festiwali podróżniczych etc”. Na szczęście z kilkoma wyjątkami. Każdy ma lepsze i gorsze momenty i nie wszystko da się opisać w ekscytujący sposób. Czytam Skok już od prawie 2 lat i niestety muszę przyznać, że nie wszystkie wpisy są ekscytujące, żeby nie pisać nudne 😉 Jednak cenię to, co masz do powiedzenia, jako osoba będąca “na miejscu” z informacjami z pierwszej ręki, nawet jeśli nie są podane z reporterskim zacięciem 😉 Myślę, że tej naszej polskiej blogosferze przydałoby się więcej luzu i trochę dystansu do siebie i innych. Pozdrawiam serdecznie!

    1. Cześć,

      Widzisz, tak jak wspomniałem w którymś z komentarzy – ten tekst jest tak samo do mnie jak do innych. Też muszę się mobilizować, żeby nie pisać byle jak i nie stosować tanich trików, starać się być kreatywnym i generalnie “think different”. Nie zawsze się udaje? Jasne. Ale skoro czytasz od 2 lat to pewnie jednak częściej niż rzadziej się udaje – czego sobie i czytelnikom życzę 🙂

  8. Wszystko ladnie i fajnie, ale nie kazdy ma zaciecie dziennikarskie i potrafi pisac reporterskie teksty. To jednak nie powinno z gory przekreslac jego bloga i sprawiac, ze owy blog przestaje byc interesujacy czy nudny. Znam blogi, na ktorych jezyk jest sredniej jakosci, ale tresci sa interesujace. No i jeszcze przeciez nie mozna zalozyc, ze kazdy czytelnik bloga szuka wyszukanych i ciekawych tekstow. Masa ludzi zaglada na blogi, bo chce sobie popatrzec na zdjecia; bo szuka inspiracji (a inspirowac mozna na blogu nawet jak sie nie potrafi pisac jak dziennikarz); bo szuka informacji praktycznych; bo ma jeszcze inne powody. No i jeszcze jest kwestia tego po co ludzie w ogole blogi pisza. Nie kazdy jest tak ambitny w kwestii bloga jak Ty Macku, nie kazdemu zalezy na masie czytelnikow, na nagrodach, na sponsorach. Wiekszosc blogerow bloguje, bo lubi, bo chce miec zapis swoich wspomnien, przygod, zdjec itp. Mierzysz wszystkich swoja miara, do czego masz oczywiscie prawo, ale nie zapominaj, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

    1. Jak ktoś nie potrafi pisać (niekoniecznie po reportersku, wszak to nie jedyna forma) to niech się uczy, trenuje, stara się bardziej (do czego nawołuję w tekście powyżej) albo niech się zajmie czymś innym, nie wiem szydełkowaniem. Potem może założyć bloga o szydełkowaniu, fotograficznego. Moim zdaniem nie ma co się zmuszać – jak ktoś mimo prób i treningu ciągle “nie umie pisać” to po co siebie i innych katować?

      I tak jak pisałem wcześniej – to jest tekst dla blogerów z aspiracjami, jak ktoś chce pisać do szuflady to niech pisze do szuflady, wtedy może przynudzać. Ale mam wrażenie, że wielu z tych piszących do szuflady skrycie marzy o sławie – a wtedy trzeba się postarać. Bo mam wrażenie, że są osoby, które się gubią, bawią się z listy mailingowe, w profile facebookowe, w konkursy blogowe a zapominają o najważniejszym – o wysokiej jakości treściach na blogu.

      Pewnie, że ludzie zaglądają na blogi z różnych powodów, ale wychodzą z nich z przeważnie z jednego – z nudy. Nie ma uniwersalnego sposobu na jej uniknięcie ale warto próbować do czego nawołuję.

      I pewnie, że mierzę wszystkich swoją miarą ze swojego punktu siedzenia (obecnie leżenia), ciężko żeby robił to cudzą. Pozdr!

      1. No ok, trzeba bylo w takim razie jasno w tekscie napisac, ze to teskt dla blogerow z aspiracjami. Bo na poczatku tekstu jest napisane “Oto jak pisać dobrego bloga podróż­ni­czego i bloga w ogóle”, wiec zabrzmialo jakby to bylo dla blogerow ogolnie. O aspiracjach ani slowa. Sorry, ze sie czepiam 😉 Zupelnie inne mam podejscie do blogowania niz Ty, stad moj komentarz powyzej. Chyle czola przed tymi, ktorzy maja energie i czas, zeby intensywnie nad swoimi blogami pracowac. Ja swoja energie inwestuje gdzie indziej (bo i priorytety moje leza gdzie indziej), wiec takie spinanie sie co do perfekcji na blogu to zupelnie nie moja bajka, ale mysle ze chyba troche to rozumiem. Anyway, nie odbieraj tego co pisze osobiscie, bo to tylko moj punkt widzenia, i pewnie zupelnie Cie on nie interesuje 🙂

        1. Luz Magda, od tego są te komentarze, żeby móc przedstawić swoje zdanie, i twoje mnie akurat interesuje bo cenię Twojego bloga.

          Już po kilku pierwszych opiniach pod tym tekstem uświadomiłem sobie, że może zabrakło w nim podania konkretnego adresata (dla kogo jest ten tekst napisałem tylko na facebooku). A z drugiej strony ci do których on jest może się domyślą i może się zmobilizują, a ci do których nie jest napiszą mi w komentarzu, że się nie znam 🙂

      2. Nauka polega właśnie na pisaniu wielu tekstów i ćwiczeniu warsztatu. Zatem trzeba pisać DUŻO. Poza tym, co to znaczy ” jest tekst dla blogerów z aspiracjami” – wszyscy mają jakieś aspiracje, a ci, co mają największe, chyba nie potrzebują takich truizmów, jak “pisz ciekawie i dobrze”, bo dawno dobrze o tym wiedzą. Naprawdę nie rozumiem, do kogo w końcu skierowany jest ten tekst.

        Pozdrawiam, Asia z btth.pl (dla Ciebie pewnie chłam, ale co tam)
        P.S. I teraz tak sobie myślę, że wolę mojego starego canona, na którego ciężko zarobiłam, niż prezenty od sponsorów, bo mogłaby mi odbić sodówa…

  9. Uśmiechnąłem się czytając ten tekst bo odnoszę wrażenie, że odkąd przeprowadziłeś się na Phuket wieje tu nudą ;). Bardzo lubiłem Twojego bloga i nie chcę Cię obrazić ale czy to nie jest trochę aroganckie z Twojej strony wcielać się w rolę eksperta? Fb pokazuje, że nie śledzi Cię nawet 8 tyś. ludzi po takim czasie blogowania… Rozumiem, że odkąd nie pracujesz w szkole i masz dziecko (gratuluje!) Twój czas stał się cenniejszy i jest go o wiele mniej ale te porady to kolejny niepotrzebny wpis do kolekcji, który sprawia, że coraz rzadziej tu wchodzę. Wpisy sponsorowane, artykuły z gazety, kiepsko wykonane zdjęcia jedzenia… Naprawdę jesteś dumny z nich czy zaprzeczasz sam sobie?

    1. na Wykopie dostałbyś receptę na pewną maść 🙂 Skok w Bok to cały czas świetny blog o Tajlandii, a że bardziej spokojny? Takie życie – wszędzie świeci to samo słońce i życie toczy się po swojemu. Życie to nie 24h ostra akcja a’la Pattaya 🙂

      1. Tutaj nigdy nie było ostrej akcji a’la Pattaya i o nią nie proszę. Maciek bardzo ciekawie pisze i na pewno napisałby coś ciekawszego na temat tego co właśnie dzieje się u niego za oknem niż wypocić 4,5 akapity na temat tego, że blog nie powinien być nudny, co notabene jest subiektywnym odczuciem. No offence.

    2. Pozostaje mi się z tobą nie zgodzić. Tak, z wielu teksów od kiedy przeprowadziłem się na Phuket jestem dumny, o tych z których nie jestem napisałem w tekście powyżej, zaś co do liczby fanów na facebooku – nie znajdziesz wielu polskich blogów podróżniczych, które mają ich więcej. Arogancja? Odrobina jeszcze nikomu nie zaszkodziła, zwłaszcza jeśli ma ku temu jakieś podstawy.

  10. Nie przeczytałem wszystkich komentarzy, ale widzę dużo negatywnych i tak sobie myślę… Skoro ten blog Wam się nie podoba to skąd wzięło się pod tym wpisem aż tyle komentarzy? 🙂 Dla mnie to świadczy o tym, że Maciek musi wiedzieć co robi 🙂

  11. Czesc Macieju. Polechtam ci ego, bo jestes jednym z dwoch Polskich blogow, ktore czytam. Ilosc i jakosc komentarzy pod wpisami, tylko mnie utwierdza, w tym ze jest to sluszny wybor.

    Dzisiejsze blogi to pamietniki XXI w. Roznica jest taka, ze kiedys pamietniki byly prywatne, a te dzisiejsze rozsiewane sa jak HIV po calym swiecie. Niestety wiekszosc ludzi nie posiadla umiejetnosci pisania, a mimo to na wizytowce widnieje napis “bloger”.

    Jeden dobry wpis na miesiac jest lepszy niz 10 szmat na tydzien.

  12. Z tego wszystkiego to chyba zrobię ten ciekawy post o Wałbrzychu. Ale powiedzcie mi, bo ja chyba nie zorientowana w temacie jestem, czego symbolem stał się Wałbrzych? Bo już po raz kolejny to miasto zostaje podane jako przykład hm..no właśnie czego przykład? Co ma Wałbrzych, co nie ma inne miasto, że tyle osób właśnie do Wałbrzycha się odnosi??? Bywam tam ostatnio dosyć często i nie rozumiem, co tam jest, lub czego tam nie ma? Czemu Wałbrzych miałby być mniej ciekawy od wymienionego już Wąchocka czy innego miasta? 😉 Bo mniemam, że jakiś powód musiał być, że po raz kolejny na jakimś blogu widzę miasto Wałbrzych podane jako przykład skrajny…

    1. Wałbrzych ma Zamek Książ – polecam, bo to jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce 🙂

  13. zgadzam się w 100%. sama piszę bloga głównie dla rodziny i znajomych (aczkolwiek doczekałam się wzmianki w onetowym artykule, a co, pochwalę się!), ale właśnie staram się unikać przewodnikowej nudy – dlatego po wycieczkach mam największy problem z pisaniem 😉 natomiast właśnie większość blogów a kategorii podróże to niestety kartki z przewodników, i nie zostaję tam na dłużej.
    ps. antyfanklub bloga Nie Te Chiny działa świetnie – dzięki niemu tu trafiłam 🙂

  14. A ja znalazłam w Twoim tekście dwie literówki 🙂 Jak wstawiasz tekst na bloga sprawdź najpierw pisownie 🙂 🙂 🙂 …ciekawy- to też dobrze napisany bez pomyłek tekst? Czy sie mylę ekspercie? 😉 pozdrawiam 🙂

  15. Przymierzam się do pisania bloga na własnej domenie. Przerazza mnie przenoszenie tych prawie 7o wpisów, ale co tam.
    Z załozenia blog ma byc o wspólnych wyjazdach – gdzie jedziemy, gdzie nocujemy, jaką trasą jechaliśmy, co zjedliśmy. No i własne refleksje. a historię danego miejsca – linkuję i gotowe.
    Pozdrawiamy

Leave a Reply

Your email address will not be published.


Notice: Undefined variable: comment_form in /home/skokwbok/domains/skokwbokblog.com/public_html/wp-content/plugins/wordpress-gdpr/public/class-wordpress-gdpr-integrations.php on line 79

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

x

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Zgadzam się Nie zgadzam się