Jestem w Tokio, zaraz wracam

Dziś w nocy wsiadam w samolot by 12 godzin później (z przesiadką w Pekinie) wylądować w Japonii. To będzie inna podróż pod niemal każdym względem. Dlaczego?

Fot. Wilma Kakao

Nie pakuję plecaka, nie biorę pod pachę przewodnika i nie ruszam przed siebie. Tym razem czas na wycieczkę nieco bardziej uporządkowaną, stylową i tematyczną. Oto jak inna będzie to podróż:

Zorganizowana: To będzie inna podróż, bo pierwszy raz od dawien dawna jadę na wyjazd zorganizowany. Jedyne co musiałem załatwić sam to lot w obie strony. Reszta nie zależy już ode mnie. Do Japonii jadę jako dziennikarz, relacjonować konkurs na najlepszego sommeliera na świecie dla portalu internetowego Winicjatywa. Dlatego też na miejscu czekają na mnie  świetne hotele i napięty program. Zwiedzanie Tokio z przewodnikiem i wizyty w lokalnych winiarniach, wystawne kolacje i konferencje prasowe. I co? I mam nadzieję, że w tym natłoku wydarzeń znajdę chwilę by ruszyć w miasto stoją własną drogą. A lista miejsce, które chcę odwiedzić jest długa. Cóż, jeśli nie uda się w dzień to zawsze mogę spróbować nocą.

Nieprzygotowana: Jedną z największych wad wyjazdów zorganizowanych jest to, że człowiek się do nich zupełnie nie przygotowuje…bo nie musi. W końcu ktoś inny myśli za niego. Taki sposób podróżowania rozleniwia. W moim przypadku sprawę utrudnia jeszcze fakt, że zachodzą u mnie w życiu poważne zmiany – przeprowadzka, koniec pracy w szkole itd. Ciężko w tym znaleźć czas na wertowanie forów internetowych, blogów i przewodników, na poznawanie Japonii jeszcze przed lądowaniem w Tokio. A jednak próbuję – udało mi się skomponować listę kilku miejsc, które warto odwiedzić i zlokalizować je na mapie, udało mi się zapamiętać tych 5-6 japońskich słów, które mogą stać się kluczem do tamtejszej rzeczywistości, skomponowałem też listę kliku dań, które chciałbym przetestować na sowim podniebieniu. To wszystko jednak mało. Czuję, że jestem do tego wyjazdu nieprzygotowany. Zatem – jadę w nieznane!

Krótka: To nie podróż, to city break. W Tokio (i tylko w Tokio) będę przez raptem 4 dni. Zaś ich pokaźną część spędzę w salach bankietowych. Na szczęście w oficjalnym programie znalazło się miejsce na zwiedzanie miasta, odwiedziny w lokalnych winnicach i, co niezwykle istotne – trochę wolnego czasu. A że hotele, które na mnie czekają, leżą w ścisłym centrum miasta (niemal ściana w ścianę z murami Imperial Palace) do wielu ważnych atrakcji będę miał blisko nawet piechotą.

Stylowa: Nie pakuję plecaka – pakuję walizkę. Nie szukam tanich hosteli – sprawdzam gdzie na mapie leżą wielkogwiazkdowe hotele, w których będę nocował. Nie przebieram w t-shirtach i szortach – za to dziś wieczorem odbieram od krawca skrojony na miarę garnitur. Po tym wyjeździe już chyba nikt nie będzie miał wątpliwości, że podróże to prawdziwy lajfstajl!

Tematyczna: To nie backpackerska wyprawa wprost przed siebie, na azymut. To wyjazd tematyczny, w ściśle określonych ramach. Konkurs na najlepszego someliera to najbardziej prestiżowa tego typu impreza na świecie. Dziesiątki kandydatów, setki gości, tłum dziennikarzy z całego świata i …morze wina! Ale a tym morzu znajdzie się też miejsce na kroplę sake i innych lokalnych specjałów.

To wreszcie wyjazd do kraju inszego niż wszystkie inne! Bo przecież Japonia to jakaś zupełnie inna planeta! Sumo i Sushi, Sakura i  Shoguni, Sake i Gejsze, Manga i Anime. W głowie pobrzmiewają mi znajome nazwy, dudnią stereotypy. Wkrótce przekonam się, czy Japonia rozprawi się z nimi ostrym cięciem samurajskiej katany czy pozwoli mi na miękkie lądowanie na poduszeczce z płatków kwiatu wiśni.

No to hop!

 

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Od 2011 roku mieszkam w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

4 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.