Podróże, Tajlandia

Koh Phi Phi – wyspa że ho ho!

Koh Phi Phi

Z naszym wypadem na Koh Phi Phi wszystko było nie tak. Pojechaliśmy tam za późno, na za krótko, kompletnie nieprzygotowani. A jednak, mimo wszystko, było tak, że fju fju fju i uh lala!

Wcale nie chciałem jechać na Phi Phi. Nie po to mam plażę cztery kilometry od domu, żeby marnować weekend i pieniądze na wypad na inną plażę. Tym bardziej, że na tę inną plażę ciągną dzikie tłumy z całego świata. Trudno chyba o bardziej popularną atrakcję w okolicach Phuket niż Phi Phi właśnie. Może to dlatego do tego wypadu kompletnie się nie przygotowaliśmy, nic nie zaplanowaliśmy i koniec końców wszystko zrobiliśmy źle.

Po pierwsze na Phi Phi pojechaliśmy za późno i to w każdym tego słowa znaczeniu. Za późno o jakieś trzydzieści lat, przez które wysepki archipelagu zostały zadeptane przez masową turystykę. Za późno o jakieś pięć lat – trzeba było jechać jako dwudziestokilkulatek by cieszyć się imprezowym klimatem wyspy. Za późno wreszcie o parę godzin, bo zamiast pospieszyć się na prom poranny trafiliśmy dopiero na ten popołudniowy i na wyspę dotarliśmy dwie godziny przez zachodem słońca, czyli za późno by cokolwiek zobaczyć.

Na Phi Phi pojechaliśmy też na za krótko. Jeden wieczór, jedna noc i jeden poranek to za mało by poznać nawet na tak małą wysepkę jak Phi Phi Don. Tym bardziej, że jak wspomniałem, w ogóle się do tego wypadu nie przygotowaliśmy. Nie zerknęliśmy nawet na mapę, nie mieliśmy więc pojęcia co warto na Phi Phi ze sobą zrobić. Nie byliśmy na żadnym punkcie widokowym, nie popłynęliśmy do żadnej Maya Bay, nie widzieliśmy praktycznie nic. Fakt, że mieszkamy dwie godziny drogi stamtąd jednak rozleniwia – w końcu możemy wrócić w kolejny weekend i nadrobić zaległości.

Do celu naszej podróży – zarekomendowanej przez znajomych i przez czytelników Skok w Bok Blog plaży Long Beach – dotarliśmy po godzinie tarabanienia się stromą ścieżką. W prawdzie w portowym, szkaradnym miasteczku Ton Sai mówili, że spacer potrwa dwadzieścia pięć minut ale najwyraźniej nie wzięli pod uwagę nadbagażu w postaci Hany, którą trzeba było dźwigać pod i z górki. Trzeba było brać łódkę, co z pewnością byśmy zrobili, gdybyśmy wiedzieli, że się da. A tak, gdy już mono zmęczeni padliśmy na twarz w naszym byle jakim bungalowie za skandaliczne 1200 baht za noc, oboje z Jasmine stwierdziliśmy, że jeśli chodzi o Phi Phi, to by było na tyle – więcej tu nie wrócimy.

A na drugi dzień rano wstaliśmy, przedreptaliśmy tych kilkadziesiąt metrów dzielących nasz domek od plaży, i naszym oczom ukazało się to:

Phi Phi to dwunasta wyspa jaką odwiedziłem w Tajlandii, na każdej z tych wysp zaliczyliśmy co najmniej jedną plażę a pięknych widoków na i z dala od tych wysp też wiedzieliśmy wiele, ale przyznaję – tak pięknego jak ten, który rozciągał się z Long Beach chyba jeszcze nie. Tego poranka znaleźliśmy się w widokówce.

Dalej zaś było już tylko lepiej. Okazało się, że w cenę bungalowu wliczone jest niezgorsze śniadanie i transport łodzią do Ton Sai, plaża z rana niemal świeciła pustkami a łodzie longtail, które wieczorem robiły tam okrutny hałas, nie zdążyły się jeszcze pojawić. Kolejne godziny upłynęły nam na budowaniu zamków z piasku, snorkelowaniu i gapieniu się na przepiękny krajobraz z poziomu plażowego leżaka – krótko mówiąc, poczuliśmy się jak na prawdziwych wakacjach.

Czy wrócimy? Pytanie brzmi raczej, kiedy wrócimy. Mieszkać na wybrzeżu andamańskim i na Phi Phi być tylko raz to tak jak być w Tajlandii na wakacjach i na Phi Phi nie pojechać wcale. Bo mimo wad, mimo wszystko, Phi Phi to taka wyspa, że ho ho!

Marzysz by wybrać się na Koh Phi Phi? Tu znajdziesz najlepsze i najtańsze hotele, a przy okazji wesprzesz Skok w Bok Blog prowizją.

Standard

4 thoughts on “Koh Phi Phi – wyspa że ho ho!

  1. M.Muszynska says:

    Witam.Swietny blog.Wybieram sie z cała rodzina na 3 tygodnie do Tajlandii i czytam z ogromnym zainteresowaniem,bo na podstawie opisów tych ciekawych miejsc postaram sie sama uporządkować w głowie ,co byśmy chcieli zobaczyc ,jednak w tak krótkim czasie .A wiec czytam i oglądam dalej.Serdecznie pozdrawiam.Muszynska ( emerytka) ale uwielbiająca podróże .

  2. Pingback: Najpiękniejsze miejsce w Tajlandii? - Skok w Bok Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *