Tajlandia

Nie takie Krabi piękne

Krabi 001

Rozczarowanie – tak w skrójcie mogę opisać swoją pierwszą wizytę w Krabi. Drugą zresztą też. Dopiero przy trzeciej coś zaczęło się zmieniać.

Krabi jest jednym z może 5-ciu miejsc, które trafiają do wszystkich katalogów z ofertami wczasów w Tajlandii. Zdjęcia tradycyjnych tajskich łódek bujających się w cieniu wapiennych skał wyrastających wprost z seledynowej wody są wręcz symboliczne i niejako reprezentują całą Tajlandię. Nic więc dziwnego, że wkrótce po tym jak przeprowadziłem się na Phuket, wybrałem się na weekendową wycieczkę do Krabi, które leży raptem 2 godziny drogi od mojej wyspy.

To co zobaczyłem na miejscu ni jak nie przystawało do wizji wykreowanych przez branżę turystyczną. Ot prowincjonalne miasteczko bez specjalnego uroku czy charakteru, jakich w Tajlandii tysiące. Kto bowiem był w Tajlandii i wyrwał się nieco poza turystyczny szlak wie, że Tajlandii na potrafi być po prostu brzydka. Nieprzekonująca architektura, brudne domy, kraty w oknach, dziurawe chodniki, wiszące nad głową zwoje kabli…ogólna ohyda.

Do domu wróciłem rozczarowany.

Kilka miesięcy później, nie pamiętam już z jakiego powodu, postanowiłem wybrać się do Krabi ponownie. Tym razem jednak zamiast do Krabi Town, zawitałem do Ao Nang, miejscowości turystycznej. Nie wiem właściwie czego się spodziewałem ale dostałem to czego powinienem się był spodziewać – kicz i tandetę tajskiej miejscowości turystycznej z natłokiem badziewnych szyldów reklamujących salony masażu i tanie bary, z McDonald’s-em i pizzeriami i tuktukowymi naganiaczami. Zachód słońca oglądany z pizzeri przy głównej przelotówce Ao Nang był niczego sobie ale że ludzie tarabanią się tu przez pół świata na wakacje? Niezrozumiałe.

Do trzech razy sztuka. Niedawno wybrałem się do Krabi po raz trzeci. Zatrzymałem się w nieco lepszym hotelu i wybrałem na zwiedzanie okolic, starając się trzymać z dala od aglomeracji. I dopiero oglądane z tej bardziej naturalnej, choć wciąż mocno turystycznej strony, Krabi zaczęło pokazywać mi swój urok. Czy to na słynnej plaży Railey, czy w świątyni Wat Tham Sua czy po prostu, z okna samochodu mknącego krętą drogą między wapiennymi skałami jakie zdobią tę okolicę, Krabi zaczęło mnie urzekać…

Dziś ostrzę sobie zęby na kolejną wycieczkę, gdy może uda się wygospodarować nieco więcej czasu niż tradycyjne dwa dni weekendu i zanurzyć w tę prowincję głębiej, odkryć jej bardziej skrywane tajemnice. Wiele wskazuje na to, że to co w Krabi piękne kryje się nieco dalej, schowane w dżungli, wśród malowniczych wysepek, na poboczach bocznych dróg.

Poniżej trochę zdjęć ze słynnego Krabi. Wkrótce postaram się opublikować galerię jego bardziej urokliwej strony  bo na szczęście czai się tam również ukryte piękno, trzeba go tylko poszukać.

Standard

7 thoughts on “Nie takie Krabi piękne

  1. Tom Taylor W Australii says:

    Samo miasto krabi bardzo rozczarowuje, nawet nocny market z jedzeniem jest taki sobie. Ao Nang – turystyczna porażka. Rayley beach – tak ale pod warunkiem, ze tam mieszkasz bo od 10-18 jest pełno turystów z Ao nang i zadeptują wszystko co sie da.
    Maciej odkrył jednak to co i ja odkryłem podczas skuterowych eskapad. Tu na wyciagniecie reki -15-50km mozna odkryć inny, fajny, kolorowy i egzotyczny swiat 🙂
    tym co tam sie wybierają polecam wycieczki przed siebie – w Ao nang skutery wyjatkowo tanie – 150BHT za dobę

  2. Krabi TOWN to świetne miejsce wypadowe do okolicznych atrakcji. Bez skuterka nie ma się co ruszać, a wtedy nabiera kolorów. Co ciekawsze resorty można znaleźć w mniej uczęszczanych lokacjach, a nie wzdłuż drogi jak sugeruje autor 😉 kuchnia też potrafi zaskoczyć, ale jak zwykle trzeba wiedzieć, eksperymentować, a na to potrzeba więcej czasu niż jeden weekend. Krabi to prowincja, której zakamarki dopiero ukazują piękno tego miejsca.

  3. A ja kocham Krabi! Jest tam mnóstwo rzeczy do roboty.
    Chociażby same parki narodowe oferujące kąpiele pod wodospadami i mało uczęszczane jaskinie.
    Dodatkowo na wyberzeżu można znależć mało uczęszczane miejsca.
    Mnie osobiście bardzo spodobała się zatoka Ton Sai, świetny klimat, ten „vibe”, którego brakuje w np Ao Nang czy na Railay. Do tego super wspinaczka, kajaki, mogłabym tam zostać na bardzo długo!

  4. Pingback: Najpiękniejsze miejsce w Tajlandii? Jezioro Cheow Lan w Khao Sok

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *