Król Owoców – video

Durian vendor

Od Tajów różnimy się nie tylko kulturą, językiem i wyglądem ale i smakiem. To co dla nich jest frykasem dla nas bywa ohydą nie do przełknięcia. Zapraszam na degustację jednego z takich kontrowersyjnych przysmaków – poznajcie króla owoców.

 

Durian, bo to o nim mowa cieszy się w Tajlandii wielką estymą. Słono za niego płacą (Jak na tajskie standardy oczywiście – porcja kosztuje od między 100 a 200B), jedzą na surowo, w deserach i lodach i nazywają go królem owoców (królowa jest Mangosteen ale to inna historia).

O ile jednak na temat Jego Wysokości Króla Tajlandii złego słowa nikt tu nie powie to o durianie da się już usłyszeć krytyczne opinie. Najczęściej padają z naszych zachodnich ust, które z królem owoców przeważnie są zwyczajnie niekompatybilne. Ale  i Tajowie zdają sobie sprawę z kontrowersyjnej natury duriana i sprzedają go  na zafoliowanych tackach a także zakazują jego przewozu transportem publicznym, taksówkami its. Przypominają o tym naklejki na szybach:

taxi sticker
Czego nie wolno w taksówce – durian pierwszy od prawej. Fot. Bartek Ślusarski

Jak smakuje durian? Konsystencja jest kremowa ale nie płynna, miękka ale nie lejąca. Gdyby na konsystencji się kończyło durian byłby wspaniały. Niestety do kompletu mamy zapach (który jest przecież głównym składnikiem smaku)  – zatęchły, męczący, uciążliwy. Najbardziej męczy chyba ten brak spójności między materią a aromatem. Gdyby tak pachniało danie obiadowe, mięsne, dało by się to wytłumaczyć. Ale deser? Owoc? To nie przystoi.

Jednocześnie mogą zdarzyć się tacy, którzy powyższy film uznają za przesadę. Ato dlatego, że reakcja na króla owoców jest indywidualna. Jest z nią jak z czułością na chorobę morską, jak z wrażliwością na korkowość wina – niektórych dotyka do żywego, innym wcale nie przeszkadza. Dlatego nie unikajcie duriana za wszelką cenę. Spróbujcie i oceńcie sami.

*Cie­kawe? Dobrze napi­sane? Pomocne? Klik­nię­cie w jeden z przy­ci­sków “share” pod arty­ku­łem to naj­prost­szy i naj­lep­szy spo­sób by doce­nić wysi­łek jaki wkła­dam w two­rze­nie tej strony i pomóc w roz­woju Skok W Bok Blog. Cze­kam też na wasze komen­ta­rze oraz maile z pyta­niami i suge­stiami. Z góry dziękuję!

12 komentarzy
  1. Niby jestem wytrzymała jeśli chodzi o próbowanie różnych dziwnych rzeczy, ale z durianem nie było tak łatwo. Po pierwszym kęsie stwierdziłam, że nie jest tak tragiczny jak się spodziewałam, drugi kęs wydawał mi się znacznie intensywniejszy i ostatecznie go wyplułam, a przy trzecim zebrało mnie na wymiotny;)).
    Od tamtego dnia minęły dwa lata, marcu/kwietniu będę w Azji, więc pewnie zrobię drugie podejście!;)

    1. Durian to śmierdziel i tyle , ale co to za byczek na rysunku. Czy oznacza, że taksówka nie wozi bydła ?

  2. A mi durian smakował! Przewodnik ostrzegł, że to jak “jedzenie truskawek w brudnej toalecie” 😉 i rzeczywiście śmierdziało, ale wstrzymałam oddech i skoncentrowałam się wyłącznie na smaku. Naprawdę mi smakował, a na pamiątkę kupiłam ciasteczka i katowałam znajomych w Polsce 🙂 PS. Świetne te zakazy na oknie, najbardziej podoba mi się mina rogatego stworka 🙂

  3. Troche przesadziles teraz z tym filmikiem. Jakies pozorowanie sie na twardziela co da rade durianowi??? Dla mnie to jest owoc numer jeden tu w tajlandii. Niestety cena jego nie za bardzo pozwala na konsumpcje poza sezonem, ale gdy sie zacznie sezon to jem go codziennie. Pozatym krojenie go nozem to jak profanacja, duriana bierze sie w lapki!

    1. “Jed­no­cze­śnie mogą zda­rzyć się tacy, któ­rzy powyż­szy film uznają za prze­sadę. Ato dla­tego, że reak­cja na króla owo­ców jest indy­wi­du­alna.”
      pozdr!

  4. pierwszy raz z durianem mialem stycznosc w Indondezji. robilem zakupy w pewnym supermarkecie, ktory, jak mi sie wydawalo, przesiakniety byl smordem psujacego sie drobiu. okazalo sie, ze stoisko z durianem dawalo tak intensywnego czadu, ze mozna bylo go odczuc we wszystkich czterech rogach supermarketu.
    mialem w swoim zyciu 2 podejscia do duriana. o dziwo nie w Indonezji, ale w Hong Kongu i w Tajalandii… osobiste wrazenia – not my cup of tea, ale bardzo dojrzaly, “kleisty”, moim zdaniem bardziej o konsystencji masla, wchodzi latwiej gdy jest schlodzony. probowalem tez takiego mniej dojrzalego, o duzo slabszym zapachu, i byl calkiem calkiem.

  5. przytargalismy durianka pare dni temu (2,5 kg) w walizce nie bylo problemu, zawinelismy w 4 reklamowki i nic sie z nim nie dzialo tak ze luzik 🙂 ale w domu tak nie smakuje jak na tajskim bazarku ;/ jest przepyszny ale atmosfery brak ;/

Leave a Reply

Your email address will not be published.


Notice: Undefined variable: comment_form in /home/skokwbok/domains/skokwbokblog.com/public_html/wp-content/plugins/wordpress-gdpr/public/class-wordpress-gdpr-integrations.php on line 79

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

x

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Zgadzam się Nie zgadzam się