Inspiracje

Nudno nie było

New year gate phuket

Rzut oka wstecz i spojrzenie w przyszłość czyli o trzecim roku naszego życia w Tajlandii i pomysłach na kolejny.

Trzeci rok życia w Tajlandii nie był łatwy. No ale sami tego chcieliśmy. Na początek zafundowaliśmy sobie Hanę – rozkoszną, słodką, wnosząca ocean radości do naszego życia ale również wymagającą i czasochłonną. Nie będę się tu rozwodził nad trudami opieki nad niemowlakiem, od tego są inne blogi. Nie napiszę też że życie zmieniło nam się o 180 stopni bo napisałbym nie prawdę – wciąż udaje nam się dyktować życiu warunki i podążać przed siebie własną drogą.

Ta droga powiodła nas na Phuket. Być może pomysł, by w roku szoku jakim są narodziny dziecka urządzać sobie przeprowadzkę może wydawać się nieco szalony, ale ani trochę nie żałujemy tej decyzji. Na Phuket znaleźliśmy swój dom, czujemy się tu jak u siebie. Przed przeprowadzką czytałem o wyspie wiele bardzo nieprzychylnych opinii, rozmawiałem z ludźmi, którzy zarzekali się, że ich noga tu nigdy nie postanie – na miejsca ukazało się, że to wszystko brednie a Phuket jest jednym z najlepszych miejsc do życia na ziemi i naszym na niej miejscem.

Żeby nie było nudno oboje z Jasmine zmieniliśmy też pracę. Ona pozostała w zawodzie nauczyciela, uczy w lokalnym przedszkolu i planuje z nauczania w Tajlandii zrobić poważną karierę. Ja wróciłem do swoich dziennikarskich korzeni i ze szkolnej klasy trafiłem do redakcji wyspiarskiego tygodnika. I mimo, że pracuję znacznie więcej a wakacji mam znacznie mniej – nie spieszno mi by wracać do szkoły. Dzięki swojej pracy poznaję Tajlandię od niedostępnej dla turystów strony, ocieram się o luksusy życia w tropikalnym raju lecz również zaglądam za kulisy brudów lokalnego biznesu i polityki.

Z nową pracą wiąże się niezwykle istotny element normalnego funkcjonowania w Tajlandii – wizy. Po wielu miesiącach nerwów, użerania się z nieuczciwymi pracodawcami, wrednymi urzędnikami, grzęźnięcia w prawnym rozgardiaszu, pod sam koniec roku udało nam się uzyskać roczne pozwolenia na pobyt w Tajlandii. Kolejnych 12 miesięcy bez wymuszonych wycieczek po wizy, bez wypełniania druczków i obaw przed nalotem służb imigracyjnych na nasze miejsca pracy – ulga!

W jednej życiowej sferze czuję po tym roku lekki niedosyt – chodzi o podróże. Może brzmi to zabawnie w ustach kogoś kto w ciągu ostatnich 12 miesięcy był w Japonii, w Indiach, w Birmie i w Malezji, obskoczył najważniejsze miejsca w promieniu 100 km od Phuket, nocował w kilku pięciogwiazdkowych hotelach i w paru podrzędnych hostelach, przejechał kilka tysięcy kilometrów motocyklem po Tajlandii i kupił samochód, którym tydzień w tydzień robi wycieczki dookoła wyspy, ale wciąż mi mało.

Te wszystkie zmiany – Hana, nowy adres, nowa praca, wpłynęły znacząco na moją blogową aktywność. Ten rok zaczął się dla Skoku jak najlepiej – z Travelerem National Geographic w kiszeni jego przyszłość rysowała się w najjaśniejszych barwach. A jednak mimo, że w ciągu minionych 12 miesięcy na Skoku pojawiło się kilkadziesiąt nowych wpisów, na Facebooku polubiło go ponad 5000 nowych osób a na koncie w banku pojawiło się dobrych kilka tysięcy złotych wygenerowanych przez bloga, wciąż chcę więcej – niekoniecznie więcej lajków i więcej kasy (choć i tym nie pogardzę) a więcej czasu na pisanie.

W 2013 miały jeszcze miejsce dwa bardzo smutne wydarzenia – wiosną zmarła moja Babcia. Kilka miesięcy później – mój przyjaciel Borek. Fakt, że zmarli oni tak daleko stąd sprawia, że na swój sposób… wciąż żyją. W mojej świadomości dalej są gdzieś tam, daleko. Nie do końca dociera do mnie, że gdy następnym razem wybiorę się do Polski, będę dowiedział już nie tylko rodzinę i przyjaciół, ale również cmentarze.

Na nowy rok nie robię postanowień, bo nie lubię rzucać słów na wiatr i łamać obietnic. Ale jest kilka marzeń, które chciałbym spełnić w 2014-tym. Oto one:

Zacząć naukę Tajskiego: Po 3 latach w Tajlandii wypadało by opanować go w stopni nieco lepszym podstawy pozwalające zamówić żarcie w knajpie i zapytać o cenę w lokalnym markecie. Wiem dobrze, że nic tak nie pomoże mi w pracy i życiu w Tajlandii jak opanowanie języka.

Wrócić do treningów Muay Thai: Paradoksalnie jedną z rzeczy, za którym najbardziej tęsknię od czasu wyjazdu z Polski są treningi Muay Thai. W Tajlandii nie mam na nie czasu a i ceny nie zachęcają. W nadchodzącym roku chciałbym to zmienić.

Więcej sportu: Przed domem mam basen a dookoła dziesiątki kilometrów tras, które aż proszą się by objechać je na rowerze. W 2014 roku chcę być w tym basenie przynajmniej 4 razy w tygodniu i marzy mi się zakup roweru.

Podróże: Lista potencjalnych destynacji jest długa – Malezja, Filipiny, Laos… długo wymieniać. Jest jednak pewien egzotyczny kraj, o odwidzeniu którego myślimy bardziej konkretnie. Ten kraj nazywa się Polska.

A teraz już tylko Sylwester, którego spędzimy na przyjęciu w domu producenta filmowego z Bollywood by przed 12-stą wymknąć się ukradkiem i przywitać nowy rok na plaży. W 2013 roku trafiliśmy w niezwykle piękne miejsce i złapać na tyle równowagi, stabilności, że możemy teraz ze spokojem planować przyszłość. Czego i wam życzę.

Standard

10 thoughts on “Nudno nie było

  1. Marcin says:

    Hej Maćku. Może to nie jest idealna pora na tego typu pytanie, ale czy mogłbyś podać strony z ofertami wynajmu mieszkań. Głównie interesuje mnie Krabi/Phuket, lub inne podobne miejsca na południu kraju. I jeszcze pytanie czy byłeś może w Chiang Mai? Masz jakąś opinię o tym miejscu? Pozdrawiam i dużo nowych doświadczeń na ten rok!

  2. Mick says:

    Wszystkiego co najlepsze w 2014, jesteś moją nadzieją ze można rzucić ten syf i zamieszkać na stałe w Azji. Ściskam Was i pozdrawiam

  3. american-swiss.blogspot.com says:

    Czytając Twojego bloga jestem przekonana, że marzę o dokładnie takim życiu – spontanicznym, lecz mającym większy cel. Również sama jeżdżę po świecie i sama mieszkam zagranicą, ucząc się dzięki stypendiom. Mam 18 lat i chciałabym kiedyś osiągnąć tyle, co Ty, właśnie dzięki odwadze i ambicji!
    Pozdrawiam, Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *