Podróże, Tajlandia

Odkrywamy południe Tajlandii   

Phuket zaliczany jest do tajskiego południa, ale tego południa na południe od Phuket jest jeszcze sporo, a na nim, owym południu, sporo do odkrycia. Odkrywanie zaś to nasze ulubione zajęcie, któremu oddajemy się z ogromną pasją. Oto co udało nam się odkryć na południu Tajlandii podczas naszej niedawnej wycieczki krajoznawczej.

Kwiecień to w Tajlandii czas wakacji. Głownie, przez Songkran, tajski Now Rok, który przypada właśnie w połowie kwietnia, ale też przez rok szkolny, który kończy się w kwietniu. A więc wakacje, a skoro wakacje, to podróże. Od 6-ciu lat w kwietniu wyjeżdżamy z Tajlandii i jeździmy po bliższych i dalszych okolicach. Byliśmy wtedy w Birmie i w Indonezji a nawet w dalekiej Polsce…ale nigdy nie byliśmy w Tajlandii. To zmieniło się w tym roku. Z powodów, które pewnie opiszę wkrótce (ten wpis o tym co u mnie słychać jest już mocno nieaktualny) nie mogliśmy w tym roku wybrać się na zagraniczne wojaże, dlatego nie pozostało nam nic innego jak wybrać się na zwiedzanie Tajlandii. Nienajgorszy to plan B, nie sądzicie?

Na to zwiedzanie mieliśmy około 5 dni, do dyspozycji samochód, ograniczony budżet i jeden cel – zobaczyć coś nowego. Nie zrobiliśmy szczegółowego planu, nie przemyśleliśmy trasy w najdrobniejszych szczegółach, po prostu ruszyliśmy przed siebie, na południe.  Nasza trasa ostatecznie powiodła nasz przez prowincje Phang Nga i Krabi do miasta Trang, gdzie zatrzymaliśmy się na noc. Następnie trafiliśmy na wyspę Koh Mook, skód po dwóch nocach wróciliśmy na stały ląd i pomknęliśmy na wschód, do miasteczka Phatthalung, gdzie spędziliśmy noc, zwiedziliśmy okolice a następnie, po 6-ciu godzinach jazdy, dotarliśmy do domu na Phuket. Na mapie prezentuje się to mniej więcej tak.  (Wybaczcie jakość, stworzyłem ją w Paincie, jak ktoś zna lepszy sposób na tworzenie takich map i szlaków, poproszę o sugestię w komentarzu.)

Gdybym zabrał się za szczegółowe opisywanie tej wyprawy, wyszedłby mi pokaźny przodownik po tym odkrytym przez nas fragmencie południa Tajlandii. Nie mam na to czasu, więc zamiast tego wymienię kilka największych atrakcji, odkryć i zachwytów jakich dostarczył nam ten spontaniczny wyjazd. Oto nasz pierwszy top z południa Tajlandii

Kopi

Większość kawiarni w Tajlandii serwuje kawę parzoną z ziaren Arabiki z plantacji na dalekiej północy Tajlandii. To jednak tylko jedna strona medalu tajskiej kawy. Drugą stanowi kopi – lokalna kawa podawana w coffee housach na tajskich południu. Uprzedzam – nie jest to napój dla amatorów sojowych latte ze Starbucksa. Kopi jest gęsta jak smoła, mocna jak spirytus ratyfikowany i słodka jak tylko kopi potrafi być słodka. Spożywana z lokalnymi słodyczami w kawiarni, zwącej się nomen omen „Kopi”, w pobliżu stacji kolejowej w Trang, smakowała niebiańsko.

Kopi to dla nas jednak więcej niż kawa. To klimat coffee houseu z południa, ta niezwykła lokalna atmosfera, która sprawiła, że momentalnie zauroczyło nas Trang.

Nasz hotel w Trang, zaraz obok kawiarni Kopi 

 

Spacer w koronach drzew

Siedząc nad filiżanką kopi w kawiarni Kopi w Trang przeglądałem internet w poszukiwaniu lokalnych atrakcji i tym sposobem trafiłem na informację o pobliskim ogrodzie botanicznym. Pół godziny później całą rodziną spacerowaliśmy kilkadziesiąt metrów nad ziemią, w koronach drzew. Ogród botaniczny leży jakiś 10 km od centrum Trang a bilet wstępu kosztuje zero baht, Ale nawet gdyby leżał od Trang kilometrów 50 a bilet wstępu kosztowałby baht 200, i tak poleciłbym go z całego serca. Tu tyko jedno zdjęcie, więcej będzie w kolejnym wpisie na Skok w Bok Blog.

Znajdź dobry i tani hotel w Trang

Jedzenie / Nocne Targi

Mieszkam w Tajlandii od 6-ciu lat, wiele rzeczy, które budziły moje zainteresowanie, zachwyt i emocje w pierwszych miesiącach po przeprowadzce, zdążyło mi się opatrzyć. Ale nie jedzenie. Wciąż zachwycam się miską Khao Soi z Tajskiej północy, miską Tom Yum w Bangkoku i miską Mee Hokien na Phuket. I równie mocno zachwyciło minie jedzenie na południu. Zwłaszcza, że pałaszowałem je głownie na nocnych targach – w Trang i Pattalung, jednych z najfajniejszych nocnych targów jakie odwiedziłem w Tajlandii. Najfajniejszych, bo skrajnie lokalnych, gdzie byliśmy dosłownie jedynymi „zagranicznymi turystami”. Tym sposobem kwaśno pikantny smak Gaeng Som pochłoniętego na brzegu jeziora Thale Noi w Phattalung, na zawsze będzie kojarzył mi się z południem Tajlandii, równie mocno jak smak kopi.

Zachody słońca na Koh Mook

Koh Mook nie jest moją ulubioną wyspą Tajlandii. Wolę większą i tańszą Koh Lanta lub klimaciarską Koh Phayam, ale zachody słońca jakimi cieszyliśmy się rzut kamieniem od naszego bungalow, na plaży Hat Farang, niewątpliwie należały na highlightów tej wycieczki. Zwłaszcza ten oglądany z tarasu restauracji Ko Yao Viewpoint , zaprezentowany na zdjęciu poniżej.

Nasz bungalow na Koh Mook, 3 minuty od plaży 

Phatthalung

Cała prowincja highlightem? Tak! Bo to prowincja totalnie na uboczu, o której urokach nie mieliśmy pojęcia i do której trafiliśmy przypadkiem, w drodze do bardziej odległej i nieco (ale tylko nieco) bardziej popularnej Songkhla. Do Songkhla nie dojechaliśmy, bo wchłonęło nas Phatthalung. Wapienne wzgórza górujące nad miasteczkiem, ogromne, porośnięte kwiatami lotosu jezioro, niezepsuci turystyką, serdeczni lokalsi – Phatthalung zauroczyło nas totalnie i na pewno kiedyś tam wrócimy.

Znajdź dobry i tani hotel w Phatthalung 

Rejs po Thale Noi

Miasteczko Phatthalung leży na brzegu największego Tajskiego jeziora, Songkhla Lake, ale to położone nieopodal dużo mniejsze (choć wciąż spore!) jezioro Thale Noi cieszy się większą popularnością wśród turystów. To jedno z najlepszych miejsc w Tajlandii dla miłośników ptaków i jedno z najlepszych miejsc w Tajlandii dla miłośników…selfies. Kiedy rozkwitają pokrywające powierzchnię wody kwiaty lotosu, krajobraz robi się bajkowy. My na jezioro dotarliśmy o kilka dni za wcześnie, i zamiast kwiatów w rozkwicie zastaliśmy jezioro nierozwiniętych pąków, ale godzinny rejs łódką dookoła jeziora (450 thb za łódź) to i tak jedno a największych przeżyć tej wycieczki i jedno z najpiękniejszych doświadczeń jakie Tajlandia ma do zaoferowania.

 

Nie, na tym nie koniec. Wprost przeciwnie, to ledwie początek okrywania. Ale przyjdzie na nie poczekać, do kolejnych wakacji i kolejnych wpisów. Aby ich nie przegapić, polub Skok w Bok Blog na Facebooku. Tam o życiu w Tajlandii i podróżach po Azji piszę niemal codziennie.

Standard

6 thoughts on “Odkrywamy południe Tajlandii   

  1. jacek says:

    W Trang mieszkalismy w lutym 4 dni. Tam poczułem dopiero prawdziwa Tajlandie. I prawdziwe tajlandzkie ceny 🙂
    Z Koh Mook ucieklismy po dwoch nocach, bo komary doslownie nie daly funkcjonowac po zachodzie slonca.

    Mapke z trasa robie w google maps. Dodaje kolejne punkty podrozy, a google sam rysuje. Potem zrzut z ekranu i gotowe.

  2. Cześć Maćku.

    Tak się składa że znam lepszy sposób na stworzenie mapy. Jakiś czas temu miałem trochę wolnego czasu i stworzyłem własne narzędzie do tworzenia map dla podróżników/blogerów. Można tworzyć mapy z punktami i trasami a potem osadzać na blogu. Do wyboru parę fajnych map (nie tylko od Googla), różne ikonki punktów, kolory trasy itd. Wszystko zupełnie darmowe i bez reklam. Nie będę zachwalał za bardzo, ale myślę że robi dokładnie to czego potrzebujesz. Najlepiej zobacz sam czy Ci popdasuje: http://talestrails.com/ … aha – swoją mapę (choć bez trasy), z wykorzystaniem tej mojej platformy stworzyła Magda z Daleko Niedaleko, więc możesz też spojrzeć http://www.dalekoniedaleko.pl/mapa/

    Przy okazji dzięki za wszystkie Twoje super teksty i filmy!

  3. Pingback: Najpiękniejsze miejsce w Tajlandii? - Skok w Bok Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *