Vintage Typing Machine
Phuket, Praca

Koniec Wakacji

Po 3 miesiącach nic nierobienia w domu i dwóch latach niemal nic nierobienia w szkole, przyszedł czas na powrót do pracy.  Po prawie 4 latach przerwy znów będę zabiał na życie tym, co lubię – pisaniem. 

Człowiek to przekorna bestia. Kiedy siedzi w pracy bywa, że jedyne o czym marzy to żeby zalec i nie robić absolutnie nic. Kiedy przyjdzie mu jednak odpocząć, szybko zaczyna doskwierać mu brak zajęć, zaczyna nosić go po kątach. Pół biedy jeśli ma kasę i nudę może zabijać szlajając się po świetnych restauracjach, żeglując prywatnym jachtem, wybierając z prywatnej piwniczki co lepsze roczniki burgundów, klaretow i szampanów. To jest jeszcze do zniesienia – ale nuda bez kasy to tortury.

Takim „torturom” poddawałem się przez minione 3 miesiące. Wstawać późno nie wstawałem bo ktoś musi zawieźć Jasmine do pracy, na nudę wielką narzekać też nie mogłem bo raz –  ktoś musi zająć się Haną (fakt, ze od półtora miesiąca pomaga mi w tym przebywająca u nas w odwiedzinach moja mama niczego nie zmienia), dwa – mam bloga do prowadzenia, maile do odpisania i inne internetowe sprawunki. Ale po kilku tygodniach takiego siedzenia przed komputerem od rana do nocy (z okazjonalną przerwą na przepłynięcie się w basenie czy koktajl z mango) zacząłem mieć tego serdecznie dosyć.

Przygnebiające były zwłaszcza pustki w skarbcu. Nie żeby nie starczało nam do pierwszego ale na ekscesy już brakowało. Płatne rozrywki zastępować nam musiały spacery po plaży, wypady na zakupy na pobliskie targowisko czy do, o zgrozo – Tesco. Jednak liczenie każdego Bahta na zakupach i odmawianie sobie co lepszych kąsków do przyjemnych nie należy. Kiedy wobec całkowitej awarii sytemu zmuszony bylem zwrócić się do was o pomoc w postawieniu bloga na nogi, klamka zapadła – trzeba szukać roboty.

Zacząłem na terytorium, które znam najlepiej – od szkół. Nie z miłości do tej pracy a z rozsądku – gdzie jak gdzie ale o pracę w szkole trudno być nie powinno. A jednak – na phukeckiej tablicy ogłoszeń ofert pracy dla nauczycieli jest niewiele a jeśli są, to w innych częściach wyspy (wierzcie mi, dojeżdżanie 40 km do pracy w porze deszczowej musi być mordęgą). Objazd szkół w mojej okolicy też nie poskutkował żadnymi konkretnymi ofertami – nieciekawie. Postawiony pod ścianą faktów poszerzyłem krąg poszukiwań – turystyka, marketing, PR, media, co popadnie.

Co z tego poszerzania wynikło? Te słowa piszę siedząc za biurkiem. Biurko stoi w pokaźnej sali eleganckiego budynku przy jednej z głównych ulic Phuket. Przed budynkiem stoi zaś tablica informacyjna a na niej napis – Phuket Gazette.

Od kilku godzin jestem dziennikarzem,  redaktorem najstarszej i największej lokalnej, angielskojęzycznej gazety. Pracuję codziennie od 9 do 18 (aaaaaaa!) oraz w co 4-ta sobotę w miesiącu, (aaaaaaaa!). Zarabiam nieco więcej niż w poprzedniej pracy ale nie dość by zadośćuczynić sobie za utracone wakacje i bezstresowy klimat pracy w szkole. Mam nieśmiałą nadzieję ,że te niedostatki wynagrodzi mi sama praca dziennikarza – o niebo przecież ciekawsza niż uczenie angielskiego. Z mojej obecnej pozycji będzie mi dane poznać Phuket i Tajlandię od podszewki, zajrzeć tam gdzie nie zaglądają inni, wejść tam gdzie wchodzić nie wolno.  Liczę więc po prostu na to, że nie będę się, tak jak dotąd nudził w pracy, dzięki czemu godziny będą umykały szybciej. No i bądźmy szczerzy – praca w angielskojęzycznej gazecie otwiera przede mną jakieś perspektywy czego o pracy w szkole powiedzieć nie mogłem.

Targają mną sprzeczne emocje. Z jednej strony żal mi  tego luzu, tych wielu tygodni wakacji jakie oferuje tajska szkoła. Z drugiej – fajnie będzie chodząc do pracy  czuć, że robi się coś co ma sens, mieć coś do osiągnięcia. Zobaczmy. Na razie, po pierwszym dniu tutaj wiem, że to jednak ciągle Tajlandia. Wciąż panuje nieopisany burdel z wizami, nawet działająca od 1993 roku redakcja nie radzi sobie ze skrzyżowaniem godzili z siecią wodociągową Mexico City jaką jest tajska biurokracja. Przed tym potworem  nie ma ucieczki.

Ale uciec można przed innymi monstrami – przed nudą, powtarzalnością i rutyną, co udowadniałem i wciąż udowadniać zamierzam…

…z Phuket, dla Skok w Bok Blog, Maciej Klimowicz.

Standard

39 thoughts on “Koniec Wakacji

      • Marta Szatańska says:

        A tam, głupi argument 🙂 Czy to, że inni mają gorzej powoduje, że Tobie, w obecnej sytuacji, w jakiej się znajdujesz, mając inny punkt odniesienia, nie może być źle i nie może Ci się coś nie podobać? 😉

        W każdym razie powodzenia!
        Myślałam, że dużo więcej daje Ci blogowanie, w sensie zarabiania.

      • Ja też jestem z takich, co tak mówią o tym narzekaniu… ale nie odnośnie pracy (tu lubię elastyczność), ale generalnie odnośnie życia 😉 nawet kogoś zacytuję co do narzekania 😉 :

        „Przyczyna
        niezadowolenia zawsze tkwi w nas. Masz szklanką do połowy pustą? No
        właśnie, że nie. Przestań tetryczeć weź się w garść i bądź najlepszą
        wersją samego siebie.” 😉
        a praca dziennikarska na pewno elastyczna będzie, więc będzie super!:) good luck!

  1. Tygrys says:

    Mam nadzieję, że w gazecie będziesz bardzie dbał o język, styl wypowiedzi i brak literówek. Strasznie nie lubię się męczyć przy czytaniu 😛

    • W pracy będę miał od tego ludzi 😉 Tekst też pisałem w pracy, na obcym komputerze bez polskich znaków, stąd ta masakra. Właśnie siedzę i poprawiam. I dzięki za cierpliwe czytanie!

  2. Elżbieta says:

    Gratuluję Maćku! Jednym z moich typów była praca w gazecie:) Fajne wyzwanie. Mam nadzieję, że to będzie „właśnie to”:) Powodzenia!

  3. Aleksandra says:

    Czy możesz napisać ile płacą? I czy to prawda, że Tajowie-pracownicy nie płacą podatku dochodowego? Wiadomo, że ZUSu nie płacą, bo nie mają 🙂

    • Około 40 tyś. Niestety nie jest to prawda- podatki jakieś są choć nie wiem jeszcze jakie. Będę płacił też składkę zdrowotną – pewnie około 700B miesięcznie – za t darmowa opieka w publicznych szpitalach. Ale to jak się uda załatwić mi wszystkie papiery, pozwolenia i inne bzdury.

  4. PiotrTrybalski says:

    Zbieraj kąski! Jestem pewny, że to nie na wyrost – za jakiś czas może Ci się zechce napisać coś o TAJ w wersji książkowej 🙂 Nie ma na to lepszego miejsca niż Redakcja. Powodzenia!

  5. japan says:

    jeżeli wierzysz w to że jakakolwiek praca ma sens, to niebawem zdasz sobie sprawę że nie ma, jedyna szansa na sens to zen 🙂 i rzemieślnictwo ….

  6. Zofia says:

    Powodzenia! Tak myślałam, że chodzi o pracę i to znacznie coś ciekawego od pracy w szkole 😉 Trzymam kciuki!

  7. Artur Osak says:

    Od 2 lat – odkąd szukałem informacji przed wyjazdem na wakacje do Tajlandii – śledzę Twojego bloga. Jednak dopiero teraz, gdy przeczytałem o Twojej nowej pracy odważyłem się napisać. Gratuluję. Witaj „ponownie” w szeregach pismaków 😉

  8. iga says:

    Mam takie dziwne pytanie.. Słyszał pan może kiedyś o British International School na Phuket ? Moje wymarzone liceum .. 🙂 Obecnie chodzę do międzynarodowego High School w Nowym Jorku i tak sobie marzę o Tajlandii jak czytam tego bloga.. Chociaż rodzice i tak pewnie się nie zgodzą. mam 17 lat ;)… cóż, pomarzyć warto :).. W każdym razie jest pan dla mnie inspiracją i daje mi ogromną dawkę motywacji do dalszego działania, do uczenia się i wgl do zrobienia wszystkiego by kiedyś się udało spełniać coraz to odważniejsze marzenia. Dzięki za prowadzenia tego bloga ! Naprawdę dziękuję 😉 i życzę duuuużo powodzenia !

    • BIS jest jakies 2 km od mojej redakcji. Bardzo ladny budynek. Niestaty w Tajladnii wiele rzeczy wyglada ladnie z zewnatrz a nie jest takimi w srodku. Sam swoja corke wolalbym poslac do szkoly w NY niz na Phuket 🙂 Do Tajladii przyjedz koniecznie – na wakacje, w podroz. Szkoly lepiej konczyc gdzies indziej. Dzieki!! Pozdrawiam!

  9. wow super! Maciek, gratulacje:) „spisuj” się dobrze w nowej robie:) bardzo się cieszymy, że połączysz pracę z pasją. MariOlka też stara się wykoncypować czym tu się zająć zarobkowo-hobbistycznie, aby realizować II etap podróży po świecie. pozdrawiamy serdecznie:)

  10. Asia says:

    Dopiero co trafiłam na Twój blog i czuje, że będę jego stałą bywalczynią 😉 a może i jako blogowy leszczyk czegoś się nauczę ;D w każdym bądź razie gratuluje i powodzenia;) no i zazdroszczę…ale to tak w pozytywnym znaczeniu tego słowa 😀

  11. Anna says:

    Maćku, bardzo się cieszę, że zdobyłeś ciekawą pracę, gratuluję! Choć luzu i wakacji szkoda:-) Ale za to będziesz mógł nam przekazać jak wygląda praca dziennikarza w Tajlandii.
    I gratuluję odważnej Mamy! Pozdrów ją koniecznie!

  12. Pawel says:

    Hej Maciek, zastanawiam sie czy przypadkiem w selecki do tej pracy nie zostalo 2 chetnych: Ty i Scott, Amerykanin na codzien zyjacy w Bangkoku. Ogladam go na youtube i niedawno byl na interview w Phuket Gazette 🙂 Super blog!!! Dzieks! 🙂

    • Cześć! Fajnie, ze ktoś zauważył przestój 🙂 Nie pisze naprawdę tylko dlatego, ze nie mam ostatnio czasu. Ale mam wielka Nadzieje, ze to się z czasem zmieni. Na zachętę dzisiaj nowy tekst.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *