Pickup on Phuket
Phuket, Tajlandia

Przeprowadzka – Jak to łatwo powiedzieć!

Jakoś tak mam, że wszystko lubię robić sam. Dlatego, gdy przyszło mi przeprowadzać się na Phuket, zamiast skorzystać z usług firmy przeprowadzkowej, postanowiłem sam uporać się z tym niebagatelnym zadaniem. Oto co z  tego wyszło.

Osiadły tryb życia człowiekowi nie służy. Skutkuje gwałtownym przyrostem masy ciała (w trakcie półrocznej podróży po Azji straciem 10kg, w 2 lata mieszkania w Bangkoku skutecznie je odzyskałem) i przyrostem balastu  – do Tajlandii przeprowadziłem się z jednym plecakiem. 2 lata później miałem dość rzeczy by zapełnić nimi furgonetkę.

Szybki research w internecie poskutkował jednak zwątpieniem – firmy przeprowadzkowe wołały sobie za przyjemność przetransportowania mojego dobytku z Bangkoku na Phuket średnio 10.000B. „Umiesz liczyć, licz na siebie” mawia moja Mama. Policzyłem więc szybko i z tych kalkulacji wyszło mi, że bardziej opłaca mi się wynająć samochód i przeprowadzić się samodzielnie.

Poszukiwania najlepszej możliwej oferty zajęło mi dobrych kilka dni. Nie, w Tajlandii nie brakuje firm wynajmujących samochody, ich ofert wygląda wręcz bardzo kusząco. Niestety jak wczytać się w zasady wynajmu, to okazuje się, że ceny podawane na stronach pierwszych są jedynie ułamkami cen ostatecznych – dopłata za przejazd w jedną stronę, dopłata za to i tamto i nagle okazuje się, że wynajmem samochodu na 3 dni kosztować mnie będzie niewiele mniej niż przygoda z firmą przeprowadzka. Nie pomogły nawet znajomości w biurach podróży – tanio się nie da.

Cóż, postanowiłem dowieść światu i sobie, że się da. Dalszy dogłębny research zawiódł mnie na stronę dużej, międzynarodowej firmy wynajmującej auta na całym świecie a tam, od kliknięcia do kliknięcia wyklikałem sporego pickupa Toyoty za jakieś 4500B za 4 dni wynajmu – sukces!

A raczej – połowa sukcesu. Wszak trzeba jeszcze ten samochód odebrać z wypożyczalni, zapakować no i wreszcie – dowieźć na Phuket. Najbardziej obawiałem się tego trzeciego, tymczasem najtrudniejsze okazało się to pierwsze. Jak to często bywa, gdy stawiłem się w  biurze wypożyczalni po odbiór bryki, moja karta kredytowa odmówiła współpracy a bank zablokował mi dostęp do obsługi konta przez internet. Pewnie kiedyś też spotkała  was podobna przygoda nie będę więc wdawał się w szczegóły – ważne, że po godzinie stresu i koszmarnie drogich telefonów do Polski siedziałem za kierownicą mojej Toyoty Vigo. Jeszcze tylko jakieś 1,5h w Bangkockich korkach i już pakowałem swój dobytek do pokaźnego bagażnika.

Z Bangkoku wyjechaliśmy z 4-o godzinnym opóźnieniem. Na szczęście okazało się, że trasa, której tak się obawiałem, jest po prostu świetna. 90 jej procent biegnie po szerokiej drodze ekspresowej (pobocze, 3 pasma, pas zieleni, 3 pasma w drugą stronę, pobocze). Ruch, gdy uda się już wyjechać z miasta – jest minimalny. Zaś do prowadzenia samochodu z kierownicą po prawej stronie, można się szybko przyzwyczaić. Tym sposobem przeprowadzka na Phuket, z dwoma postojami na jedzenie i błądzeniem w poszukiwaniu naszego docelowego adresu zajęła nam 12 godzin.

W najbliższych dniach czeka nas jeszcze sporo wyzwań. Musimy znaleźć dla siebie miejsce na wyspie, wynająć dom, rozpracować okolicę. Mnie czeka powrót do Bangkoku, zamknięcie spraw w szkole, nieco podróży. Ale przez ostatnich kilka dni po raz kolejny przekonałem się, że choć słownik  poprawnej polszczyzny twierdzi inaczej, synonimem słowa chcieć, jest móc.

 

Standard

15 thoughts on “Przeprowadzka – Jak to łatwo powiedzieć!

  1. Łukasz says:

    Hmm – nie za bardzo zrozumiałem końcowy fragment wpisu. Piszesz, że musisz jeszcze wynająć dom. To przeprowadziłeś się na razie do hotelu? W każdym razie liczę na fotki i szczegółowy opis nowego miejsca… Jeśli mogę coś zasugerować to fajnie by było za jakiś czas przeczytać porównanie kosztów życia w Bangkoku i na Phuket. Powodzenia…

  2. Kiedys nie lubiłam Phuket, jednak w roku ubiegłym po drodze do Indonezji, zatrzymaliśmy się w Phuket Town i zakochałam się w tym miejscu. Poza tym blisko na koh yao yay i koh yao noi a one są fantastyczne:) Nie wiem jak to jest kiedy się mieszka, bo z pkt turysty BKK jest tańszy niż np Pathong, ale wiadomo to inne wydatki. Jutro wylatujemy z dziećmi na 3 tygodnie i zaczynamy właśnie od Phuket, z czego się cieszę bo tam akurat dla dzieci atrakcji nie brakuje. Co do reszty podróży, to plan ulega ciągłej zmianie 😀 pozdrawiam

    • Ja jeszcze na temat Phuket nie mam zdania bo cieżko je mieć po 3 dniach. Wiem co mi się podoba na pierszy rzut oka – niebo, zieleń, przestrzeń powietrze. Nie podoba mi się praktycznie nieistniejący transport publiczny – bez samochodu czy skutera – ani rusz. Ale dopiero będziemy to miejsce poznawać. Pozdr!

      • Ja lubie ten kraj za to że jest łatwy i prosty. Urlop zawsze przyjemny i wesoły. Nie jest drogo, co akurat jest ważne. Do tego to co sam piszesz, plaże, zielono, niebieskie niebo 🙂 jeszcze od street foodu tajskiego się uzależniłam, a jak nie jem na ulicy- to Fuji.

    • Do niedawna omijałem Phuket a to za sprawą obiegowej opinii o rozrywkowej wyspie w stylu Mallorki z tłumami Rosjan. I tak jest w istocie ale szczególnie na głównych plazach przy oceanie. Natomiast Phuket Town mnie oczarował. Może nie ma tam nic szczególnego ale polubiłem atmosferę tego miasta, genialną starowkę z licznymi knajpkami i ceny jedzenia wreszcie normalne. W Phuket Town jest w miare spokojnie. Tylko w dzien przywożą rosyjskich turystów autobusami i przeganiają po miescie grupkami. Wieczorami jest juz sielsko.

      Miałem tu zostać 3 dni a byłem ponad tydzień i gdyby nie jakieś chińskie święto podczas którego we wszystkich hotelach skonczyły sie miejsca zostałbnym pewnie i 2 tygodnie. Wróce tam na jesień / zime na pewno! 🙂

  3. Gratuluję ogaru!

    Czekam na wpisy dotyczące życia na Phuket, bo mam w głowie obraz miejsca, które budzi w ludziach jedynie skrajne opinie.

    Odnośnie samochodu:
    1. Czy jest dzienny limit kilometrów przy wynajmie?
    2. Czy musiałeś zostawić paszport (lub jego ksero), czy płatność kredytówką wystarczyła?
    3. Czy przy wypożyczeniu miałeś ubezpieczenie od kolizji/kradzieży?

    Powodzenia!

  4. Pingback: Jestem w Tokio, zaraz wracam | Skok W Bok Blog – życie, praca i podróże po Azji

  5. Z ciekawości.. ile kosztowała by taka usługa przeprowadzki z firmą przeprowadzkową ? Nie raz spotykałem się już z opiniami, że przeprowadzka z firmą jest czasami tańsza niż na własną rękę. Szczególnie jeśli ma się duży dobytek. Już nie wspominając o tym, że pracownicy firmy przeprowadzkowej sami załadują i rozładują samochód pełny rzeczy… 🙂 Oczywiście można im pomóc, z nudów. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *