Indonezja

Rejs

Perama Flores Ricna Lombok Cruise

 Zamieniłem podróż na zorganizowaną wycieczkę. Nie mając czasu i ochoty na powtórkę 25-o godzinnej podróży z Lombok na Flores w drogę powrotną postanowiłem wybrać się łodzią. Padło na rejs z oferty największego tutejszego przewoźnika – Perama. Głównie ze względu na dogodny termin i krótszy niż u konkurencji czas podróży.

 Zatem jestem na pokładzie, bez drogi ucieczki. Pierwszy raz w czasie tej podróży dołączyłem do stada zachodnich turystów. I musiałbym być złośliwy, żeby zacząć narzekać. Załoga jest pomocna i uśmiechnięta, jedzenie smaczne, w wystarczającej ilości i podane na czas, ciekawych przystanków na trasie nie brakuje. Czas mamy tu w pełni zorganizowany. Pobudka, śniadanie, jakaś atrakcja, obiad, jakaś atrakcja, kolacja, spać.  Towarzystwo też niezgorsze – francuz, któremu oczy święcą się z zachwytu gdy rozmawiamy o winie i jedzeniu, Angielka która kilka lat uczyła angielskiego w Chinach, Niemiec który swoimi brudnymi żartami opowiadanymi z silnym akcentem radośnie potwierdza stereotypy o naszych sąsiadach z zachodu. Łącznie 22 osoby, z którymi można pogadać. Do tego książka, pokładowa gitara, nie ma czasu na nudę.

 Tym bardziej, że atrakcji nie brakuje. Mamy za sobą już główny punkt programu – wizytę u waranów z Komodo. Nie na samym Komodo a na sąsiedniej, nieco bardziej dzikiej wyspie Rinca. Okazji do podglądania smoków nie zabrakło. Długie nawet na 3 metry, ociężałe, grzeją się w słońcu. Ale to tylko pozory – podobno gady osiągają prędkość nawet 18km/h i są w stanie upolować zwierzę wielkości wołu. Cóż z tego, skoro przechadzając się o po wyspie bardziej niż jak na safari czułem się jak w zoo?  Świetnie za to bawiłem się snorkelując, drażniąc rybki rodem z „Gdzie jest Nemo?”, dając się holować między koralowcami wielkiemu żółwiowi wodnemu. Z morza wyszedłem z postanowieniem zrobienia kursu nurkowego. W Tajlandii nie będzie z tym problemu.

 Do brzegu przybijam dziś wieczorem. I mimo prawde mowiad – czuje ulge. Znowu oderwe sie od stada i rusza swja droga. Autobus zawiezie mnie na zachodni brzeg Lombok astamtąd – prom, na Bali. Tam do zagospodarowania mam jakieś 4 dni. Nie mam jeszcze opracowanego planu ale znam w Ubud jednego faceta, który tanio wynajmuje motocykle. Dlaczego miałbym go nie odwiedzić?

*Ciekawe? Dobrze napisane? Pomocne? Kliknięcie w jeden z przycisków “share” pod artykułem to najprostszy i najlepszy sposób by docenić wysiłek jaki wkładam w tworzenie tej strony i pomóc w rozwoju Skok W Bok Blog. 

Standard

3 thoughts on “Rejs

  1. Pingback: Urodziny

  2. Pingback: Warto czasem gdzieś wyskoczyć! | Skok W Bok Blog – życie, praca i podróże po Azji

  3. Pingback: Dlaczego przeprowadziłem się do Tajlandii? - Skok w Bok Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *