Na statek, służbowo

Jestem w Malezji, zaraz wracam. Popłynąłem tam służbowo.

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy, dlatego może ja – zaproszenie na 3 dniowy rejs z Phuket do Penang w Malezji wylądowało na moim redakcyjnym biurku w zeszłym tygodniu, obok znajdowała się adnotacja od moich przełożonych: „Don’t drink to much”

A okazji do picia, jedzenia, hulanek i swawoli na pokładzie liniowca SuperStar Libra nie powinno zabraknąć. Na tym liczącym 216m długości statku zmieściło się 8 restauracji i barów, 2 baseny, teren treningowy do gry w golfa (tzw. driving range), boisko do koszykówki, tor do joggingu, dyskoteka, klub nocny, salon karaoke, kino, snopki siana… Jedzą krowy… Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi… O!

Czego się spodziewać? Nie mam pojęcia – kazano mi spakować garnitur i być gotowym na wszystko. Trasa rejsu powiedzie z Phuket ku Krabi skąd liniowiec skieruje się następnie drogą na Ostrołękę na południe, w stronę malezyjskiej wyspy Penang. Do domu wrócę samolotem.

Czy jestem podekscytowany? Cóż za tendencyjne pytanie – jasne, że tak! Mimo, że sam raczej nigdy nie zdecydowałbym się na taką formę podróży – a przynajmniej nie przed 70-tką na karku i 70 milionami dolarów na koncie. No bo co to taka w pełni zorganizowana wycieczka typu all inclusive, nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest… Nad takie rozrywki przedkładam plecak i tułaczkę. Ale gdy nadarza się okazja by spróbować czegoś nowego, niedostępnego na co dzień, nie ma co wybrzydzać, trzeba pakować walizkę i ruszać w nieznane. Bo z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie.

A zatem na statek, służbowo.

Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. Od 2011 roku mieszkam w Bangkoku, jeszcze dłużej - podróżuję po Azji. Moje materiały publikował między innymi magazyn Men's Health, CNN, Gazeta Prawna, liczne portale podróżnicze i lifestylowe. Masz pytania? Propozycje? Pisz! kontakt@skokwbokblog.com ENGLISH: I'm a freelance journalist, travel writer and photographer. I live in Bangkok, Thailand. I've published in Men's Health, CNN and numerous travel and lifestyle media. Feel free to contact me - kontakt@skokwbokblog.com

6 komentarzy
  1. Oj , już tak sie nie tłumacz Maćku. Żaden to wstyd posiedzieć parę dni na statku w luksusie :). Tym bardziej że w odróżnieniu od resortu all inclusive statek nie stoi w miejscu.

  2. Georgetown na Penang to raj jedzeniowy. Całe “stare (heritage) miasto” pod tym względem jest jednym z najlepszych miejsc w Azji.

    1. Raj jedzeniowy to zdecydowanie Tajlandia 🙂 Oczywiście w porównaniu z resztą Półwyspu Malajskiego to nie jest źle ale do tajskiego wyboru jedzenia i sposobu przyrządzania oraz wyboru to mu jednak daleko. Ja przynajmniej byłem zawiedziony i nienajedzony.

  3. Ty Maciuś trochę przeginasz z tą aktywnością 😉 Jeszcze trochę, a odsetek emigrantów w Azji przekroczy sumę tych na Wyspach, w DE i NL. I niech ktoś mi jeszcze powie, że zazdrość nie jest pozytywnym uczuciem.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


Notice: Undefined variable: comment_form in /home/skokwbok/domains/skokwbokblog.com/public_html/wp-content/plugins/wordpress-gdpr/public/class-wordpress-gdpr-integrations.php on line 79

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

x

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Zgadzam się Nie zgadzam się