Spacer po Mandalay

 

Uszliśmy pogrążonymi w mroku bocznymi uliczkami Mandalay raptem dwie przecznice, może 200 kroków. Wtedy zerwał  się wiatr.

Skok w Bok złota stroną miesiąca Wprost? Zagłosuj! Wyślij SMS o treści WWWM3 na numer 7155. Koszt – 1.22 pln. 

Minutę wcześniej na licznych tu drzewach nie drgnął nawet listek, szybko wygasający ruch uliczny ustępował miejsca nocnej ciszy, usłyszeć można było nawet  stąpanie kocich łap po blaszanym dachu. Nagle, w ciągu kilku sekund krajobraz zmienił się nie dopoznania.

Wiatr nadciągnął znikąd i bez żadnego ostrzeżenia. Powietrze w mig kompletnie zasnuło się pyłem, wokół nas zawirowały liście, skrawki płótna, drzazgi, śmieci. I tak zaciemnione o tej porze miasto pokryło się jeszcze głębszą czernią  – może gdzieś zerwała się trakcja elektryczna a może to zupełnie zwyczajna w tych stronach przerwa w dostawie prądu. Światła sunących zygzakami przez tumany kurzu skuterów wyławiały z mroku prace pod wiatr postacie, mnisie szaty łopocące na wietrze, chusty osłaniające twarze przed niosącymi brudny piach podmuchami, zgięte w pól sylwetki stawiające opor wichurze.

My, skryci pod jakaś trzeszcząca i chybocąca się na wietrze budą – czekamy. Miał być wieczorny spacer, wizyta na nocnym targu, filiżanka herbaty z mlekiem, miska zupy. A tu klops, nie da rady przejść nawet kilka kroków. Skuliliśmy się w kacie i patrzymy, nasłuchujemy.

Wokół nas panuje zadziwiająca wesołość. Kilku tutejszych, którzy znaleźli schronienie pod tą samą co my budą nic nie robi sobie z wichury. Wokół groźnie świszczy wiatr a ci śmieją się w najlepsze, pokazują palcami co bardziej upartych przechodniów przyjmujących w starciu z wichura komiczne pozy, głośno dyskutują, odpalają papierosa od papierosa. Paru nastolatków, zamiast walczyć z wiatrem daje się mu nieść, rozkładają ręce, wirują i drą się wniebogłosy. Gotowi  w każdej chwili wzbić się w powietrze i odlecieć.

Jeszcze kilka chwil i wiatr nieco przycicha, wyściubiamy nosy z za rogu i decydujemy się na powrót do hotelu. Po drodze mijamy pozostałości nocnego targowiska. Wiatr wymiótł stragany, poprzewracał stoiska, nie pozwolił na handel. Ktoś zbiera rozrzucone dookoła buty, chudy facet przykrywa rozłożone na ulicy, łopocące na słabnącym wietrze książki płachtą plastiku. Wie co robi – chwile później zaczyna lać.

Do hotelu dobiegamy jeszcze przed ulewa. Głodni i spragnieni. Właściciela nie trzeba prosić dwa razy – 2 minuty później na stoliku ląduje miska z  ryżem, ziemniakami, prażoną fasolą i orzechami. To wszystko popite słodką kawa smakuje genialnie. Gdy pytamy o cenę,  po raz nie wiem już który w Birmie słyszymy, ze nie ma o czym mówić. Podziękowawszy próbuję się jeszcze dowiedzieć  czy w Mandalay, wichury podobne do tej  której byliśmy światkami mają może jakaś nazwę, imię. Właściciel uśmiecha się szeroko: „To, a gdzie tam, to tylko lekki wiaterek”

Poniższe zdjęcia powstały przy okazji kolejnych, już bezwietrznych spacerów po Mandalay. Więcej zdjęć z Birmy w dziale fotografia.

Monk in Burma, Mandalay

Mandalay Cat

Books in Manadalay

Barrels in Mandalay

Buddha pointing at Mandalay

Mandalay street vendor

Sleeping with tomatoes

*Cie­kawe? Dobrze napi­sane? Pomocne? Klik­nię­cie w jeden z przy­ci­sków “Share” pod arty­ku­łem to naj­prost­szy i naj­lep­szy spo­sób by doce­nić wysi­łek jaki wkła­dam w two­rze­nie tej strony i pomóc w roz­woju Skok W Bok Blog. Z góry dziękuję!

 

Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. Od 2011 roku mieszkam w Bangkoku, jeszcze dłużej - podróżuję po Azji. Moje materiały publikował między innymi magazyn Men's Health, CNN, Gazeta Prawna, liczne portale podróżnicze i lifestylowe. Masz pytania? Propozycje? Pisz! kontakt@skokwbokblog.com ENGLISH: I'm a freelance journalist, travel writer and photographer. I live in Bangkok, Thailand. I've published in Men's Health, CNN and numerous travel and lifestyle media. Feel free to contact me - kontakt@skokwbokblog.com

6 komentarzy
    1. Dzięki! Dodam, że zdjęcie z pomidorami wykonane już po głównego zalaniu aparatu, małpką canona. Nowy aparat (taki sam jak stary – Panasonic GF1) powinien na dniach przyjść w paczce z Polski. 
      pozdr! 

  1. Zdjęcia 29,31,33 z Mandalay świetne.
    Ogólnie nie mogę się doczekać wyjazdu do tego kraju .
    Pozdrawiam
    Tom-Gdynia

  2. Dzięki! Dodam, że zdjęcie z pomidorami wykonane już po głównego zalaniu aparatu, małpką canona. Nowy aparat (taki sam jak stary – Panasonic GF1) powinien na dniach przyjść w paczce z Polski. 

    pozdr! 

Leave a Reply

Your email address will not be published.


Notice: Undefined variable: comment_form in /home/skokwbok/domains/skokwbokblog.com/public_html/wp-content/plugins/wordpress-gdpr/public/class-wordpress-gdpr-integrations.php on line 79

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

x

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z Internetu. Zgadzając się, zgadzasz się na użycie plików cookie zgodnie z naszą polityką plików cookie.

Zgadzam się Nie zgadzam się