
Magia okrągłych jubileuszy sprawia, że nie mogę się powstrzymać. Oto podsumowanie mojego pierwszego roku w Bangkoku.

Magia okrągłych jubileuszy sprawia, że nie mogę się powstrzymać. Oto podsumowanie mojego pierwszego roku w Bangkoku.
Zapraszam na Filipinos.pl Opowiadam tam o tym jak mieszka mi się w Bangkoku, dlaczego wybrałem Tajlandię i co mi się tu podoba a co mniej. Zainteresowani? Zajrzyjcie tutaj i poczytajcie też jak żyje innym Polakom na „Uchodźstwie”
Udało się! Dzięki waszym głosom (a było ich między 251 a 1000) Skok W Bok wchodzi do finału konkursu Blog Roku 2011. DZIEKUJĘ!!!!!
Gdyby rok temu ktoś powiedział mi, że będę mieszkał w Bangkoku i uczył w tajskiej szkole…nawet bym się nie zdziwił.
Niemal dokładnie dwa lata temu skoczyłem w bok. Start z lotniska w Rzeszowie, przystanek na Heathrow, wreszcie – lądowanie w Bombaju. Nigdy nie zapomnę tej chwili, gdy rozsunęły się przdemną drzwi lotniska, uderzenia fali gorąca, momentalnie zaparowanych okularów, mdląco słodkiego zapachu w nosie. Wykonałem wtedy pierwszy kork w podróży, która nie skończyła się do dziś.
Ludzie listy piszą. W tych listach pytają mnie, co zobaczyć w Bangkoku. Jak ułożyć plan zwiedzania, gdy do dyspozycji ma się ledwie parę godzin. Trochę to bez sensu. Trochę to jak 2 godziny w Luwrze, jak zwiedzanie praskiej starówki sprintem, jak oglądanie zwiastuna zamiast całego filmu. Ale jak trzeba to trzeba – oto co lubię w Bangkoku najbardziej.
Dzisiaj dla odmiany zaproszenie do sąsiadów, konkretnie – na Filipiny. Tam na jednej z rajskich wysp siedzi i dobrze się bawi ekipa z Polski.
… i wyjechać w ciepłe kraje.
Skoro już tu jesteś to możliwie, że gdzieś zakiełkowała u ciebie myśl o wyjeździe.Marzysz o wielkiej wyprawie ale nie wiesz jak zacząć? Nie wiesz jak zabrać się za organizowanie wyjazdu? Dobrze wiem jak to jest – świat taki wielki i przerażający przed wyjazdem tyle rzeczy do załatwienia i zorganizowania. Nie prawda! Podróżowanie jest proste! Najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok.
Kilka tygodni temu kumpel podesłał mi link do strony organizowanego na Dolnym Śląsku konkursu blogowego – Blog Day 2011. Miałem akurat wolną chwilę, zredagowałem zgłoszenie i posłałem je w świat.
To się musiało tak skończyć. Trzy tygodnie w Indonezji zleciały jak z bicza strzelił. Za 24 godziny będę już w Bangkoku.