Tag Archives: Praca w Tajlandii

Podsumowanie roku szkolnego

thai school

„Ja już tu dłużej nie wytrzymam!” – powiedziała mi nie dawno koleżanka-nauczycielka rodem z RPA. „Z Tajami nie da się pracować”. Zgadzam się, często się nie da. Ale za to dość dobrze da się z nimi nie pracować.

FAQ #1 – Warunki pracy w tajskiej szkole

FAQ

 

 

 

 

 

 

 

 

Na legalu

Bangkok post box

Ostatnio coraz częściej dostaję maile od czytelników Skoku ciekawych jak to się robi. Jak zostaje się nauczycielem w Tajlandii. Widać na bloga trafiają również ludzie, których nieco gryzie rzeczywistość, którzy chcieliby się wyrwać i spojrzeć na świat z jego wschodniej flanki. Na maile odpowiadam jak umiem a z czasem może pokuszę się nawet o stworzenie tu małego kompendium dla takich jak ja nie umiejących zagrzać miejsca awanturników.

Rasizm po Tajsku

Rasizm po tajsku Benetton
Ile zarabia nauczyciel w Tajlandii? To zależy. Od czego? Od tego gdzie pracuje, jakie ma doświadczenie, ile ma szczęścia. Przede wszystkim jednak zależy to od koloru jego skóry…

Drogo, drożej, Bangkok?

Thailand money
Statystyka nie kłamie – koszty życia w Bangkoku stawiają go na drugim miejscu na liście najdroższych miast Azji Pd-Wsch. I rzeczywiście, są tacy, dla których i 100 tyś Baht pensji to za mało by przeżyć tu z miesiąca na miesiąc. A ja się dziwię….

Legalize me

Bangkok Immigration Bureau

It’s official. Nie jestem już w Tajlandii na wakacjach, skończyła się turystyka. W piątek, po kilku godzinach spędzonych w Biurze Imigracyjnym zmieniłem swoją wizę turystyczną na Non Imigrant B Visa – dokument, na postawie którego mogę otrzymać pozwolenie na pracę(technicznie rzecz biorąc wciąż pracuję nielegalnie). Choć więc nazwa wizy na to nie wskazuje, wygląda na to, że wyemigrowałem.

Cyrk

Flag ceremony in a Thai school
Miejsce akcji – szkoła średnia na południu Bangkoku. Czas akcji: codziennie rano od 7:30 do pierwszego dzwonka o 8:20. Postacie: 2600 uczniów, kilkudziesięciu nauczycieli, orkiestra dęta i ja.

Sto Dni

 

Stuknęło mi 100 dni pobytu w Tajlandii i nawet nie mam czasu na świętowanie. Jestem urobiony po łokcie. W środę zaczął się rok szkolny, korytarze liceum Siriratannathorn zapełniły się tabunem uczniów, przecznica przez nią zapełniła się ulicznymi sprzedawcami, którzy liczą na to, że rodzice zapełnili kieszenie uczniów kieszonkowym. Zapełnił się też mój plan dnia.

Witaj szkoło

Tajska szkoła

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niech mnie ktoś uszczypnie! Gdzie ja jestem?! Co ja tu robię?! Jeszcze dwa lata temu żyłem zgodnie ze złoty standardem dom – praca – dom. Wspólnymi siłami, wraz z całą rodziną spłacałem kredyt za mieszkanie, miałem dziewczynę, kota, codzienną rutynę. A teraz stoję odstawiony jak stóż w boże ciało, wystawiony na odstrzał na tle białej tablicy a 20 par skośnych oczu śledzi każdy mój ruch.

Przybyłem, zobaczyłem, zostaję

Sirirattanathorn school Bangkok

51 dni po przylocie do Tajlandii klamka zapadła – zostaję. Wczoraj, o 10 rano podpisałem roczny kontrakt z gimnazjum na południu Bangkoku. Tym sposobem swoją pierwszą w życiu umowę o pracę zawarłem…w Prima Aprilis.