Dzień Targowy

Strawberries in Bangkok

Świątynie, pałace, muzea – wszystko pięknie. Ale w Bangkoku równie fascynujące są ulice, zaułki, podwórka. A już nic nie sprawia mi takiej radości jak wizyta na targowisku. W miniony weekend odkryłem nowe – większe, lepsze i co ważne – na uboczu.

Tłumy walą na Chatuchak Weekend Market, oblegają położone w centrum targi kwiatowe, amulet market przy Wielkim Pałacu, bazary na Chinatown. Sam często i chętnie tam wpadam – to fantastyczne, pełne klimatu miejsca. Ale sobotę  zmieniłem kierunek zwiedzania. Zamiast jak zwykle ruszyć ulicą Sukhumvit w prawo, ku centrum, skręciłem kierownicę swojego Kawasaki w lewo i ruszyłem na południe. 15 minut później parkowałem motocykl w bocznej uliczce, na obrzeżach Samrong market.

Bangkok market vendor

fot. Maciej Klimowicz. Click to enlarge.

Targowisko jest ogromne. Jego główna część to sieć zadaszonych straganów gdzie w takt tajskiej muzyki i warkotu dziesiątków wiatraków przekupy zachwalają warzywa i owoce, spod tasaków tryska krew i osocze, na wpół żywe ryby miotają się na blaszanych stołach, w kotłach dochodzą gęste curry a haki uginają się od ciężaru pieczonych kaczek i kurcząt. Ale na części zadaszonej się nie kończy, targowisko rozlewa się poza swoje ramy, występuje z brzegów, wdziera w przecznice, zagląda pod estakady.

Fish vendor in Bangkok

fot. Maciej Klimowicz. Click to enlarge.

Ruszam między stragany i od razu czuję, że białas z aparatem to nieczęsty tu widok. Chwilę później o moim przybyciu wie już cała okolica, sprzedawcy przekrzykują się, pokazują na mnie palcem, wdzięczą się do obiektywu. W robieniu zdjęć przeszkadza mi tylko reklamówka na ramieniu, która wciąż pęcznieje i nabiera masy. Lądują w niej kurze udka i solona ryba, kilka dorodnych mango, pomidory, czerwona cebula, zioła i kilka produktów, których nie umiem nazwać. Rachunek? 35zł. Z tego wszystkiego Jasmine wyczaruje pięć genialnych dań kuchni indyjskiej – ale o tym innym razem.

Meet vendors in Bsngkok

fot. Maciej Klimowicz. Click to enlarge.

Na razie wychodzimy na skąpaną w słońcu ulicę, którą płynie rzeka ludzi, skuterów i…rowerowych rikszy. To nie częsty w Bangkoku widok. Rikszarze drzemią w swoich wysłużonych rydwanach, szukają w tłumie potencjalnych pasażerów, ruchem głowy zapraszają na przejażdżkę. Przyjmujemy zaproszenie i za 40B wracamy ku głównej ulicy gdzie po kilku minutach błądzenia udaje się znaleźć zaparkowany na uboczu motocykl. 15 minut później jesteśmy w domu i zabieramy się za gotowanie.

bicycle rickshaw in Bangkok

fot. Maciej Klimowicz. Click to enlarge.

Targ Samrong leży na dalekim południu miasta – teoretycznie już poza Bangkokiem, w miejscowości Samut Prakan. Tyle teorii – w praktyce łatwo tam dotrzeć. Wystarczy dojechać do ostatniej stacji BTS – Bearing a następnie po 10 minutach spaceru główną ulicą, wprost na południe, dotrzeć do targowiska. Nie sposób go przegapić, warto go nie przegapić.

Galerię zdjęć z Samrong Market znajdziecie w dziale Fotografia

Więcej o Samrong Market przeczytacie tutaj (po Angielsku)

*Cie­kawe? Dobrze napi­sane? Pomocne? Klik­nię­cie w jeden z przy­ci­sków “share” pod arty­ku­łem to naj­prost­szy i naj­lep­szy spo­sób by doce­nić wysi­łek jaki wkła­dam w two­rze­nie tej strony i pomóc w roz­woju Skok W Bok Blog. Cze­kam też na wasze komen­ta­rze oraz maile z pyta­niami i suge­stiami. Z góry dziękuję!

 

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...