Bangkok Guide
Bangkok, Inspiracje, Tajlandia

The Best of Bangkok

Ludzie listy piszą. W tych listach pytają mnie, co zobaczyć w Bangkoku. Jak ułożyć plan zwiedzania, gdy do dyspozycji ma się ledwie parę godzin. Trochę to bez sensu. Trochę to jak 2 godziny w Luwrze, jak zwiedzanie praskiej starówki sprintem, jak oglądanie zwiastuna zamiast całego filmu. Ale jak trzeba to trzeba – oto co lubię w Bangkoku najbardziej.

Banglaphu – tu przed wiekami zaczął się Bangkok. I te wieki tu czuć – to nie jest nowoczesny, strzelisty Bangkok XXI wieku. Niska zabudowa, stosunkowo niewielki ruch, względna cisza. Nad okolicą góruje tu Golden Mountain i Wat Saket – świątynia z której rozciąga się panoramiczny widok na miasto. Ciszę przerywa dźwięczenie świątynnych dzwonków i stukot młotków wyrabiających żebracze misy dla mnichów. A okolice upstrzone są sklepami z dewocjonaliami – złote posągi buddów i hinduskich świętych, kadzidła, świece, figury mnichów tak realistyczne, że gotowe wstać i poprosić o jałmużnę. Do Banglamphu, jego parków, wąskich uliczek, ślepych zaułków uciekam, gdy zmęczy mnie miasto, jego pęd, hałas.

Roofs of Banglamphu

Chao Phraya: Przecinająca zachodnią stronę miasta rzeka tętni życiem. Wodę tną ogromne barki, promy przerzucające ludzie z jednego brzegu na drugi, statki wycieczkowe. Przy brzegach wśród wodnego zielska, w brudnej wodzie kąpią się dzieci, tuż pod powierzchnią dostrzec można ciemne grzbiety ryb. Uwielbiam wsiąść w tramwaj wodny na jakiejś północnej przystani i wysiąść dopiero na południu. Na pokładzie panuje porażający hałas – warkot silnika, świdrujący gwizd majtka cumującego łódź przy kolejnych przystaniach, klekot metalowej puszki, do które bileterka zbiera grosze za przejazd. Łodzie zapchane są pasażerami po brzegi ale chłodna bryza znad wody i lekkie kołysanie sprawiają, że podróż po rzece staje się przyjemnością.

 India town – Bangkockie China town jest jednym z największych jeśli nie największym na świecie. Przyklejone do jego podbrzusza India town sprawia przy nim wrażenie karła – ot dwie ulice na krzyż, świątynia, kilka straganów. Ale to właśnie miejsce, w którym w Bangkoku czuję się najlepiej i do którego regularnie wracam. To tu można zjeść na ulicy samosę za 10Bahtów, wypić masala chai, poczuć słodki smak liścia betelu z miodem w ustach. W sąsiadującym ze świątynią sikhów (w której co weekend na chętnych czeka darmowa wegetariańska uczta) India Emporium piętrzą się zwoje barwnych tkanin a na poddaszu zjeść można dania z niemal każdego regionu subkontynentu. Za indiami tęsknię często, równie często wpadam do India town.

India Town Samosa

 Siam Square – Ścisłe centrum Bangkoku może onieśmielać. Nad głową szkło metal i beton – nowoczesna architektura i przecinająca przestrzeń między budynkami linia Sky Train Wokół złoto, marmury, kryształowe żyrandole – tutejsze galerie handlowe to szczyt bangkockiego rozmachu – designerskie wnętrza, ekskluzywne materiały i zaporowe ceny. Z tym minimalistycznym chłodem kontrastuje morze spoconych ludzi falujące na ulicy, potykający się o stragany turyści, blokujący przejście sprzedawcy gillowanych bananów, gotowanej kukurydzy i soku z pomarańczy. Wystarczy jednak kroku w bok i…robi się cicho. Położony na południe od linii BTS pawilon handlowy to świątynia stylu retro. Pogrążone w półmroku korytarze, rzędy ciasnych butików, grupki tajskich hipsterów siedzących na betonowych schodkach i palących papierosy. To tu można wpaść do studyjnego kina na europejski film, to tu serwują podobno najlepszą w Bangkoku kaczkę po pekińsku, to tu można poczuć jak wyglądało wielkomiejskie życie stolicy Tajlandii jakieś 50 lat temu.

Saim Tuk Tuk

Chatuchak market – jeśli weekend, to weekend market – największe targowisko w Azji Południowo-wschodniej. Ciuchy i podróbki markowych zegarków, rzeźby z drewna, metalu i kamienia i używane książki, psy i koty, kurczaki i papugi, bibeloty i klamoty oraz moc szpargałów. Oto miejsce gdzie kupisz co dusza zapragnie, najesz się do syta i jeszcze się rozerwiesz oglądając walki kogutów. Gdy pada deszcz tłum kryje się pod połacią blaszanego dachu, gdy świeci słońce szuka tam cienia lub kupuje słomianą matę od ulicznego sprzedawcy i mości się pod palmą w pobliskim parku. Ilekroć tu jestem odkrywam coś nowego, jakieś niezbadane terytorium, ukryty zakątek. Więc wracam, niemal co weekend.

Market

BTS: Czasami nie chce mi się szukać na mapie nowych miejsc do odkrycia, wertować przewodników. Wtedy wsiadam w Sky Train, i jadę. Bilet z jednego końca linii na drugi kosztuje 40B, widoki i wrażenia – bezcenne. Wagony są czyste i przestronne co nie przeszkadza im na centralnych pękać w szwach. Dlatego wsiadam na stacji pierwszej, lokuję się przy panoramicznej szybie i patrzę. Za oknem, dzielnica za dzielnicą przelatuje Bangkok – daleko w dole barwna rzeka taksówek i tuk tuków wzbiera na ulicach, wagon w którym siedzę odbija się w lustrzanych ścianach wieżowców, wokół mnie inni pasażerowie zapatrzeni w dotykowe ekrany swoich telefonów. A ja patrzę w okno i na wyciągnięcie ręki mam całe miasto.

BTS

 

Pewnie, że jest tego więcej. Wycieczki kanałami, leżakowanie w parkach, dzielnice arabskie, japońskie…. Jeśli jednak wciąż nie ogarniasz tego miasta, od samego patrzenia na mapkę kręci ci się w głowie, wymawiając tajskie nazwy balansujesz na krawędzi zwichnięcia języka? Nie przejmuj się. Daj się wciągnąć, idź przed siebie, zgub się. To jedna z najlepszych rzeczy jakie można tu zrobić. W końcu masz tylko parę dni lub godzin a tu nawet kilka miesięcy to wciąż mało.

*Ciekawe? Dobrze napisane? Pomocne? Kliknięcie w jeden z przycisków “share” pod artykułem to najprostszy i najlepszy sposób by docenić wysiłek jaki wkładam w tworzenie tej strony i pomóc w rozwoju Skok W Bok Blog. Czekam też na wasze komentarze oraz maile z pytaniami i sugestiami. Z góry dziękuję!

Standard

25 thoughts on “The Best of Bangkok

  1. 2 godziny w Luwrze to dla mnie więcej, niż wystarczająco. Ale ja muzeów nie lubię 🙂

    Jak byłam w Bangkoku pierwszy raz to niestety zatrucie (w dodatku jedzeniem samolotowym, bo takie na ulicy nigdy nic złego mi nie zrobiło) skutecznie odwiodło mnie od wizyty na chatuchak – na szczęście w zegarki zaopatrzyłam się wcześniej w Kambodży. Ale już tym razem bazaru nie odpuszczę 🙂

    • Pełna zgoda co do Khao San. Napisałem kiedyś na jakimś forum że wpadłem na KSR po coś tam – od razu odezwały się głosy, że to dowód, że nie mieszkam w Bangkoku bo tam to tylko turyści. Nieprawda! Miejsce ma swój klimat a imprez takich jak tam nie ma nigdzie indziej!

      Co do Pantip to klimat ma, czuć promieniowanie tych wszystkich sprzętów w powietrzu;) Tylko ceny wcale nie zachwycają. Po elektronikę to jednak do USA lub Singapuru.

      Pozdrawiam!

  2. a says:

    Po elektronikę do USA lub Singapuru – ale czy ktoś z Was bierze pod uwagę koszty dojazdu, lub jak wysyłka przez znajomych to dochodzi podatek ???

    Czy to czasami po uwzględnieniu wszystkich kosztów nie wyjdzie na to samo ???

    Pzdr.

    • Z USA nie jest już tak różowo 🙁 Będąc w maju w Nowym Jorku chciałam się zaopatrzyć w nowy aparat – w Polsce trochę ponad 5000 zł, w Stanach przez internet najniższe ceny w okolicach 1650-1700 dolarów. Różnica naprawdę niewielka…

  3. Z BTSem to można zrobić taki trik, że wsiadasz na jednej z centralnych stacji, jedziesz do końca i wysiadasz. Znów wsiadasz bez wychodzenia za bramki i jedziesz do końca. Wysiadasz i znów wsiadasz, aby wysiąść na następnej stacji od tej, na której wsiadłeś na samym początku? Łatwe i tanie 🙂
    Pozdrawia niskobudżetowiec 🙂
    Do zobaczenia niedługo… w BKK 🙂

  4. Damian says:

    Witam,

    Ciekawy artykuł – 23.11 będę w Bangkoku po raz czwarty i muszę przyznać, że poza Banglaphu i India Town (gdzie jeszcze nie byłem) mam praktycznie podobne uczucia co do pozostałych miejsc.
    Ale chyba najlepszym zposobem, żeby poodkrywać nowe miejsca i ciekawostki jest spotkanie i zwiedzanie Bangkoku z rodzimymi mieszkańcami. Człowiek pozna i dowie się tylu rzeczy, o których nie piszę się w przewodnikach.

    Niestety Bangkok to wielkie miasto i nie tak łatwo o nawiązanie znajomości. Jeśli moji znajomi nie mają akurat czasu to staram się korzystać np z Couchsurfingu.

    Ale miałbym Macieju pytanie czy nie znasz innych sposobów na poznanie Tajów w Bankoku – np spotkanie Expat-ów, jakieś grupy tematyczne na facebooku, kursy wszelkiego typu itd itp.
    Zaczepiania na ulicy to raczej nie do końca najłatwiejszy spsób 😉

    Pozdrawiam!

    • Teraz w zwiazku z powodzia kontakt jest ulatwiony – mozesz zadzalac jako wolontariusz, ramie w ramie z tajami sypac piasek do workow itd. A gdy bedzie sucho polecam couch surfing – to chyba najlepszy sposob na poznawanie lokalsow – zarowno tajow jak i ekspatow. W bangkoku co tydzien odbywaja sie podobno spotkanioa couch surferow – przyjsc moze kazdy.

      pozdrawiam!

      • Damian says:

        Hej Macku,

        Na środowych spotkaniach couchsurfingu w Bangkoku byłem już 2 razy, teraz przylecę w środę wieć wybieram się na nie prosto z lotniska jeśli woda pozwoli.
        Z Tajami z couchsurfingu zwiedzałem również miasto od Chatuchaku począwszy przez wycieczki po mieście a na poratowaniu noclegiem, gdy uciekł mi ostatni bus do Kanchanaburi, skonczywszy. Wszystkim polecam couchsurfing – nie ma to jak zwiedzać miasto z kimś kto je bardzo dobrze zna, opowie i pokaże atrakcje, o których często nie wspomina się w przewodnikach. Ja tak „pokazuje” przyjezdnym Pragę.

        Widzę, że CS-erzy organizują teraz również akcje na rzecz powodzian, zobaczymy jak to będzie wyglądało za 2 tygodnie, gdy przylecę. Mam nadzieję, że uda mi się zahaczyć na taką akcję chociaż na 1 dzień.

        Jako, że cały czas chodzi mi po głowie przeprowadzka do Tajlandii w przeciągu 1-2 lat więc chciałbym nawiązać jak najwięcej znajomości, no i w końcu porządnie nauczyć się języka 😉

        Pozdrawiam

  5. Pingback: Wyszedł z domu i nie wrócił | Skok W Bok Blog – życie, praca i podróże po Azji

  6. Pingback: Nan - tam gdzie zatrzymał się czas - Skok w Bok Blog

  7. Pingback: Dlaczego przeprowadziłem się do Tajlandii? - Skok w Bok Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *