Street food in Kolkata
Do Buzi, Indie, Jedzenie

Ulicznica

W 2009 roku, po miesiącu tułaczki po Indiach i kolejnym miesiącu wędrowania po Nepalu wylądowałem w Kalkucie. To w „mieście radości” pierwszy raz zetknąłem się w kuchnią uliczną na serio.

Młodym wtedy byłem jeszcze podróżnikiem, niedoświadczonym. Posuwałem się po mieście po omacku, otumaniony zupełnie nowymi, nieznanymi mi dotąd obrazkami, nie widząc na co tak naprawdę patrzę i na widok czego cieknie mi ślinka. Nigdzie wcześniej bowiem nie widziałem tylu straganów uginających się pod ciężarem parujących mis z wielobarwnymi potrawami, takiej różnorodności soków owocowych, grillowanych mięs, pełnowartościowych dań lub szybkich przekąsek dostępnych bezpośrednio na ulicy.

Tikka in Kolkata

Jasne, wcześniej zdarzyło mi się przegryźć grillowaną paprykę w cieście na targowisku w Mysore, przeżuć letnią Samosę na dworcu w Delhi, nic jednak nie mogło równać się z przepychem ulicznej kuchni Kalkuty. W innych miastach Indii jedzenie na ulicy zdawało się być jedynie dodatkiem, przystawką do dania głównego serwowanego w zadaszonych restauracjach i jadłodajniach. W Kalkucie to ulica grała pierwsze skrzypce.

mishti

Rzuciłem się w ten młyn bez opamiętania wystawiając żołądek na ciężką próbę. Jadłem wszystko i bez opamiętania. Czasami ze swoimi wyborami trafiałem w dziesiątkę – Kathi Roll wciąż pozostaje jednym z moich ulubionych dań w Indiach. Innym razem z trudem przełykałem to co sam nieświadomie zamówiłem – na myśl przychodzi mi szklanka wody z sokiem z limonki zaprawiona popularną w tych stronach przyprawą – Kala Namak – cuchnącą gnijącym jajem czarną solą. Ostatecznie skończyło się na niewielkich kłopotach żołądkowych (pierwszych w już przeszło dwumiesięcznej podróży) i kompletnym zachwycie uliczną kuchnią Kalkuty.

street snacks in Kolkata

Od tego czasu w stolicy Bengalu zachodniego byłem już 3 razy i zagłębiłem się nieco w tamtejszą kulturę kulinarną. Próbowałem najlepszego biriani w historii ludzkości w liczącej sobie przynajmniej sto lat knajpce w pobliżu Old Market i uzależniłem się od smaku ryby po bengalsku – Ilish Macher Jhol – daniu, które regularnie serwuje mi w domu Jasmine.

Chai in Kolkata

Przywykłem do obłędnej słodyczy bengalskich mishti i nawet czarna sól nie jest mi już straszna (choć wciąż za nią nie przepadam). Jadłem już w Kalkuckich restauracjach, tanich knajpach a nawet w fastfoodach. A jednak wciąż najchętniej stołuję się z blaszanym talerzem na kolanach, chroniąc się w cieniu dziurawych brezentowych daszków. To tę Kalkutę-ulicznice wciąż lubię najbardziej.

 

Standard

2 thoughts on “Ulicznica

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *