Night in Senggigi, Lombok
Indonezja

W Sheratonie

Jedna noc w Sheratonie w położonym na zachodzie wyspy Lombok miasteczku Senggigi kosztuje co najmniej 3,5 miliona rupii.* Ustawiony frontem do plaży, oświetlony eleganckimi latarniami, smagany morską bryzą. Jego bramę wjazdową mijam na skuterze. Razem ze mną na jednośladzie siedzi niejaki DX (mimo starań nie udało mi się z niego wyciągnąć pełnego brzmienia jego imienia) oraz jego anonimowy kumpel. Wiozą mnie do swojej wioski, w mrok.

 Do Senggigi dotarłem jakąś godzinę wcześniej, około 22:00. Rekonesans tutejszej bazy noclegowej dał mierne rezultaty – wszystko albo zajęte albo za drogie. W tym trudnym momencie z pomocą przyszedł mi właśnie DX, parkingowy sprzed jednego z tutejszych barów. Po około 30-u sekundach rozmowy wykrzyknął „I’m your best friend! Don’t worry be happy” i dorzucił zaproszenie do swojego podobno oddalonego od 10 minut spacerem domu. Postanowiłem je przyjąć.

 10 minut szybko zmieniło się w 25 i trwałoby jeszcze godzinę gdyby nie pojawił się wspomniany wcześniej anonimowy kumpel na skuterze. Po kolejnych 20 minutach jazdy wylądowaliśmy w palmowym zagajniku, przed domem DX-a.

 Dom to jednak za dużo powiedziane. Byle jak postawiona betonowa chatka,  blaszono-drewniane drzwi otwierane za pomocą kopa, w środku brudne pomieszczenie wielkości więziennej celi, nigdy nie skażone meblami, ze słomianą matą w kącie i bazgrołami wysmarowanymi sprayem na ścianach.„Enjoy! Don’t worry be happy” wykrzyknął DX rozpraszając dawno zapadły zmrok swoim szerokim uśmiechem.

 Przed snem zasieliśmy na pobliskim murku dzieląc się butelką wody i doświadczeniami. Ja opowiadałem o swojej podróży, on o swojej pracy i rodzinie. Dowiedziałem się ilu ma braci (2) i sióstr (1), ile lat (27) , ile zarabia  (średnio 25 tyś rupii** dziennie) oraz ile kosztuje go wynajem jego „domu” (50 tysięcy rupii…za miesiąc. Mieszka tam od 6-u lat). Wiem też, że próbował dorobić sprzedając turystom wisiorki ale ktoś ukradł mu towar a kolację tego wieczora kupował na kreskę. Na koniec zapytałem „A gdzie ty będziesz spał?” na co DX śmiejąc się wskazał na oddalony o 2 metry skrawek betonu.

 „Nie ma mowy” wykrzyknąłem! DX, najpierw, mocno skonsternowany, upierał się przy swoim planie. W końcu jednak ustąpił wpadłszy na genialny w swej prostocie pomysł – włamiemy się do domku sąsiada! Zanim zdążyłem zaprotestować już majstrował przy zamku by minutę później, znalazłszy klucz ukryty na futrynie, zaprosić mnie do środka słowami „Welcome to Sheraton!”

 W porównaniu z wystrojem wnętrza mieszkania DX-a mój pokój rzeczywiście ocierał się o luksus. Miękki materac, goła żarówka pod sufitem, antyczny telewizor oraz półka uginająca się pod ciężarem pluszowych zabawek, damskiej konfekcji i kosmetyków. Kto mieszka tam na stałe nie udało mi się dowiedzieć, DX zapewnił mnie jedynie, że właścicielka tej nocy w domu się nie pojawi i że mogę spać spokojnie. Jak powiedział, tak zrobiłem, mocno już przecież zmęczony.

 Kogut obudził mnie o 5-tej, zasnąłem znowu. Budzik zadzwonił o 7-mej, obróciłem się na drugi bok. Ostatecznie wstałem o 8-mej by przed domem zastać DX-a czekającego na mnie ze śniadaniem – gorącą czarną kawą i lokalnymi ryżowymi wypiekami z marmoladą z soków jednego z Indonezyjskich drzew. Jeszcze szybka toaleta w studziennej wodzie i już siedzieliśmy na skuterze, tocząc się powoli ku portowi w Lembar, z którego odchodzą promy na Bali. „Slowly slowly” powtarzał w czasie jazdy roześmiany DX „Enjoy!”

 Po drodze minęliśmy okazałą bramę Sheratona. Milion rupii za noc, czysty pokój z widokiem na morze, na śniadanie biały chleb, importowana szynka, cafe latte. Elegancko. Ja nie zamieniłbym się za nic w świecie.DX pewnie chetnie.Tyle ze ja jestem na wakacjach. Dla DX-a to codziennosc.

*  250$ 
**1,8$
Chcesz przenocować w Sheratonie na Lombok? Zabookuj pokój tutaj. Albo inny hotel na wyspie. Ty dostaniesz najlepszą ofertę a mnie wpadnie prowizja. Win win!
Standard

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *