Go and stay in Indonesia. Fot. Intrnship Indonesia
Artykuł Sponsorowany, Indonezja, Współpraca

Więcej świata!

Materiał powstał przy współpracy z internship-indonesia.com

Już kiedy pierwszy raz wybierałem się do Azji, jechałem tu aby zostać. Jestem bowiem zdania, że jak już coś robić, to na 110%.

Spójrzmy prawdzie w oczy – obecnie niemal każdy może spakować plecak i ruszyć w świat. Na krócej, na dłużej, bliżej lub dalej ale jednak. Świadczą o tym ci wszyscy backpackerzy na Khao San Road w Bangkoku, te hordy białasów w Hanoi, ci wszyscy świetni ludzie, których spotkałem na szlaku w Birmie i w Indiach, w Kambodży i w Indonezji. To ani członkowie jakiegoś elitarnego, stowarzyszenia ani posiadacze tajnych kont w Szwajcarii. Ot średnia krajowa charakteryzująca się może ponad przeciętnym rozmachem i wyobraźnią, choć i to niekoniecznie. Turystyka niezależna jest w gruncie rzeczy tak samo masowa jak turystyka zorganizowana a zdecydowana większość wyznawców religii plecaka, taniego hostelu i ulicznego żarcia podażą tymi samymi, przedeptanymi przez miliony stóp ścieżkami. Nie ma w tym nic złego, takie podróże są naprawdę piękne i przyjemne…ale są ludzie, którzy chcą czegoś więcej.

Dla jednych to „więcej” to ilość – odkreślanie kolejnych państw, krain geograficznych, nieodkrytych terytoriów na szybko kurczącej się liście. Dla innych „więcej” to styl– dookoła świata powolutku, bez pomocy samolotu? „Maluchem” przez pustynię? Z dziećmi do Pakistanu? Pomysłów są tysiące a każdy jeden bardziej szalony od poprzedniego. Szacunek!

A czym „więcej” jest dla mnie? Więcej znaczy dla mnie głębiej, mocniej i na dłużej. Więcej to dla mnie zanurzenie, kompletna imersja. Bo to tędy prowadzi droga do prawdziwego poznania miejsca, do odkrycia jakie jest, a nie jakim chce być widziane. Turystyczne destynacje mizdrzą się do podróżników jak tyko one potrafią, prężą muskuły, kuszą makijażem i prezentują się po prostu z jak najlepszej strony. Gdy połączyć te starania z naturalnym ale oślepiającym zachwytem nowym miejscem powstaje bardzo przyjemna, rozkoszna wręcz ale niestety nie zawsze odpowiadająca prawdzie wizja. Dopiero zostając gdzieś na dłużej jesteśmy wstanie spojrzeć na dane miejsce bez filtrów i dostrzec to co kryje się pod zewnętrzną warstewką farby. Nie zawsze jest to widok przyjemny ale ważne, że prawdziwy.

Dlatego jeszcze zanim moja stopa po raz pierwszy stanęła w Azji, szukałem sposobu na to by niej zostać. Jeśli nie na zawsze to chociaż na dłużej niż te standardowe 3 tygodnie. Wybrałem pracę nauczyciela angielskiego w tajskiej szkole – z kilku powodów. Bo miałem w ręku wszelkie niezbędne narzędzia (płynny angielski, dyplom studiów wyższych, godziwą prezencję – rzecz w Azji niezwykle istotna!) i bo odpowiadał mi tryb pracy – mało roboty, dużo wakacji. Ale przecież nie każdy musi śmigać biegle po angielsku i chcieć nieść kaganek oświaty wśród tajskiej (chińskiej, koreańskiej itd.) młodzieży. Na szczęście sposobów na to żeby wyjechać a potem zostać w Azji, jest więcej. Można budować szkoły i piekarnie w Nepalu, zatrudnić się w biurze podróży w Birmie, otworzyć własny biznes w Jakarcie. Do tego wszystkiego potrzeba jednak sporo samozaparcia, przedsiębiorczości i często – pieniędzy. Jeżeli brakuje, któregoś z tych składników odpowiedzią mogą być praktyki zawodowe. Dlaczego student ma robić za darmo, w nudnym otoczeniu rodzinnej miejscowości lub pobliskiego większego miasta, skoro szlify zawodowe może zdobywać…na Bali, Javie czy Sumatrze? Pieniądze przeznaczone na taką podróż to nie wydatek, to inwestycja – przecież papier z praktyk ma dziś każdy absolwent…ale papier z praktyk w Indonezji z pewnością wpadnie w oko potencjalnego pracodawcy. Na takie praktyki możesz spróbować wybrać się sam (powodzenia!), a możesz formalności i męczącą organizację oddać w ręce zawodowców z www.internship-indonesia.com i martwić się już tylko tym jak kompletnie nie uzależnić się od Azji po kilkumiesięcznym pobycie w Indonezji. A jeśli nie w smak Ci praktyki cóż, zawsze możesz ożenić się z piękną Azjatką, zostać aktorem w Bollywood, zatrudnić się jako stewardessa i zamieszkać w Dubaju. Nierealne? A jednak! Wszystkie wymienione tu przykłady to prawdziwe historie Polaków, których spotkałem na swojej drodze… świat należy do ludzi z wyobraźnią!

Owszem, podróżować może prawie każdy. Wielu może wyjechać na drugi koniec świata aby po dwóch tygodniach urlopu przywieźć do domu pamiątkowy T-shirt i trochę zdjęć. Wybrani przywiozą znacznie więcej – doświadczenie, wiedzę, obycie w świecie. A jednocześnie gdzieś tam daleko, zostawią cząstkę siebie.

 

Standard

10 thoughts on “Więcej świata!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *