330 milionów – tylu zdaniem świętych ksiąg jest bogów w Indiach. Wybierz się do Kalkuty aby trafić do miejsca ich narodzin.

By tam trafić nie musisz odprawiać mistycznych rytuałów, składać w ofierze doczesnych dóbr, nie musisz nawet być wierzący. Wystarczy, że wsiądziesz w metro i pojedziesz na stację Shyambazar. Stamtąd od Kumortuli – wioski rzeźbiarzy, bo tym miejscu mowa, dzieli Cię już tylko krótki spacer. Nie będę wdawał się w tu w szczegóły, precyzyjnie opisywał trasy – o drogę możesz zapytać dowolnego przechodnia – każdy wskaże Ci właściwy kierunek.

Gods head in Kumartuli

Wejścia do Kumartuli nie zdobi żadna brama, żaden napis nie obwieszcza, że właśnie wstępujesz na hinduski Olimp. Nie musi. Wystarczy, że przejdziesz kilka kroków tutejszymi wąskimi uliczkami by poczuć, że trafiłeś do innego świata.

Idol form in Kumortuli

Warsztatów, w których powstają figury, są dziesiątki. A w każdym z nich dziesiątki rzeźb na różnym etapie rozwoju. Zaczyna się od słomianego stracha na wróble, który następnie oblekany jest w gliniaste ciało.  Choć część figur nie ma jeszcze głów a ich kształty ledwie zdradzają, że oto na twoich oczach rodzi się bóstwo, czasami wystarczy drobny szczegół byś poznał, z którym z bogów masz do czynienia.

Painting the Idol in Kumartuli

Do puszystego ciała o krągłym brzuchu przytwierdzona zostanie słoniowa głowa Ganeshy, osiem smukłych ramion zdradza, że powstaje właśnie figura bogini Durga, błękitna skóra to wizytówka Krishny.

Artist in Kumartuli

Bogowie rodzą się sezonowo – 4 razy do roku przed ważnymi hinduskimi świętami. Na wykonanie jednego posągu rzemieślnikom potrzeba od 12 dni do miesiąca. W każdym z warsztatów powstanie w sezonie około 50 figur, każda z nich warta od 24 do 50 tysięcy rupii. Gotowe figury, odziane w kolorowe stroje i kwiatowe girlandy przejdą w barwnej procesji ulicami miasta. Ich żywot będzie jednak krótki – końców końców wylądują na dnie rzeki i rozpłyną się w jej wodach. Te zaś, których sprzedać się nie uda, czeka reinkarnacja – zostaną zniszczone a odzyskany budulec przyda się do budowy nowych rzeźb  przed następną pują.

Figures in Kumartuli

Dłużej z pewnością przetrwają figury z włókna szklanego, przeznaczone są na eksport. Bogów z Kumartuli znaleźć można w wielku krajach świata. Podobno również w Polsce. Jeśli chciałbyś by jeden z nich zawitał do Ciebie, nie musisz się modlić o boską interwencję – wystarczy złożyć zamówienie w Internecie. Zaniem jednak wybierzesz się na zakupy, zerknij na zdjęcia w poniższej Galerii. Tak rodzą się Bogowie.

[AFG_gallery id=’28’]

*Cie­kawe? Dobrze napi­sane? Pomocne? Klik­nię­cie w jeden z przy­ci­sków “Share” pod arty­ku­łem to naj­prost­szy i naj­lep­szy spo­sób by doce­nić wysi­łek jaki wkła­dam w two­rze­nie tej strony i pomóc w roz­woju Skok W Bok Blog.

 

 

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Przez ponad 8 lat mieszkałem w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

7 Comments
  1. Maćku, pewnie o tym wiesz. Kalkuta to stara nazwa. Nowa to Kolkata. Myślę, że warto używać nowej edukują przy tym ludzi, że Kalkuty już nie ma.

    1. Kalkuta żyje i ma się dobrze. Tak jak większość Mumbajczyków woła na swoje miasto Bombaj, tak i Kolkata dla wielu jej mieszkańców pozostaje starą, dobrą Calcuttą. Zresztą starej Cal jest w tym mieście wciąż o wiele więcej niż nowej Kolkaty. pozdr!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.