Jak brzmi Bangkok?

Wpis powstał we współpracy z firmą Audioteka.pl

Na pierwszy rzut ucha słychać tu…hałas. Dopiero z czasem z tego hałasu wyłaniają się pojedyncze dźwięki, linie melodyczne, odgłosy wielkiego miasta aby z czasem stworzyć ścieżkę dźwiękową Bangkoku. Wsłuchaj się w nią.

Kilknij aby przenieść swoje uszy do stolicy Tajlandii – Bangkoku. [soundcloud url=”http://api.soundcloud.com/tracks/91359240″ params=”” width=” 100%” height=”166″ iframe=”true” /]   Aby ją usłyszeć, nie wystarczy tu przyjechać i stanąć na ulicy. Trzeba wiedzieć gdzie szukać konkretnych melodii, gdzie nadstawiać uszu. Po przeszło dwóch latach życia w tym mieście mam już na ten temat jako takie pojęcie i umiem w dźwiękowym szaleństwie tego miasta znaleźć metodę. Dlatego gdy kilka tygodni temu na mojej skrzynce mailowej wylądowało zapytanie od Audioteka.pl z prośbą o oprowadzenie po Bangkoku polskiej ekipy dźwiękowców, filmowców i artystów pracujących nad audobookiem „Karaluchy”  – kryminałem osadzonym w stoicy Tajlandii wiedziałem, że dam radę i ochoczo przystałem na taką propozycję, wsiadłem w samolot i niecałe 2 godziny po starcie z Phuket, wylądowałem w stolicy Tajlandii. Słuchanie Bangkoku zaczęliśmy w ścisłym centrum . Uzbrojeni w mikrofony kierunkowe, wysokiej klasy sprzęt audio i listę dźwięków do zarejestrowania, ruszyliśmy w gąszcz ulic. Najpierw Sukhumvit – tu w tle wiecznie dudnią basy, atmosfera zawsze jest przesycona niskimi tonami, podkładem dźwiękowym, który nie tyle słychać co czuć w kościach, nachalnie i bezustannie obecnym. To drżenie asfaltu pod ciężarem setek tysięcy kół,  beton ugniatany i ubijany przez wieżowce, dudnienie metra pod stopami i kolei nadziemnej nad głowami.

Recording the sounds of Bangkok
Reżyser dźwięku Wojtek Urbański wsłuchuje się w Bangkok

Kolejna warstwa dźwiękowa jest już wyraźnie słyszalna – ryku samochodów, autobusów, tuk tuków,  nie da się uniknąć tak jak wszechobecnego smrodu wyziewów z ich rur wydechowych. Na ulicy nie ma przed nim ucieczki, schować się można najwyżej w galerii handlowej lub w wagonie Sky Trainu. Tam jednak też trudno o ciszę – zakłóca ją dudniąca z głośników muzyka, rozwrzeszczane reklamy, obwieszczane przez megafony ważne informacje. Ta zalewająca uszy kakofonia jest szczególnie intensywna przy stacji BTS Siam. Wystarczy jednak przejść kilkaset metrów na wschód a w miejsce popowych nut melodii reklamowych pojawiają się tradycyjne tajskie instrumenty, drewniane cymbały, piszczałki, dzwonki. Stanowią one akompaniament dla odśpiewywanych wysokimi, nosowymi głosami świątynnych melodii – te dźwięki oraz rytualny taniec  mają zagwarantować przychylność bogów wiernym, którzy zdecydują się na wykupienie tradycyjnego tańca w jednym z mniejszych a zarazem najciekawszych miejsce kultu w Bangkoku – Erawan Shrine.

The Bells of Wat Saket
Z kakofoni dźwięków miasta w kakofonię dźwięków buddyjskiej świątyni. W Wat Saket nie ma ciszy, są dzwonki, dzwony i dzwoneczki.

Jednak po dźwięki pełnowartościowej buddyjskiej świątyni jedziemy gdzieś indziej. Krótka przejażdżka  łodzią po kanale (ryk silnika jest tak głośny, że uniemożliwia jakąkolwiek wymianę zdań) i lądujemy u podnóża Golden Mount i osadzonej na jej szczycie Wat Saket. Wokół świątyni rozciąga się Banglamphu, stary Bangkok, gdzie gdy nieco przycichnie ruch, wśród niskiej zabudowy niesie się jedynie stukot młotków wykuwających z metalu żebracze misy dla mnichów, pokrzykiwania obwoźnych sprzedawców cuchnącego duriana, słodkiej wieprzowiny na patyku i lodów kokosowych oraz niekiedy – pozornie przyjazne głosy kierowców tuk tuków, próbujących zwabić w pułapkę kolejnego naiwnego turystę. Pniemy się po schodach w górę w takt mnisich mantr nadawanych z wbudowanych w poręcze głośników i przy akompaniamencie świątynnych dzwonków, dzwonów i gongów, w które Tajowie biją bez opamiętania, nie wiadomo do końca dlaczego i po co. Na szczycie do tych dźwięków dołączają kolejne – brzęk monet lądujących w metalowych misach dzierżonych przez figurki buddy, grzechotanie patyczków z wypisanymi na nich wróżbami, wersy modlitw wypowiadane przez wierch bijących pokłony przez złota stupą.

The Bells of Wat Saket
Wojtek Mazolewski z zespołu Pink Freud oraz Krzysztof Czeczot, reżyser i producent audiobooka “Karaluchy” podczas Jam Session w świątyni Wat Saket

Jeszcze krótkie jam session na gitarę i świątynny gong i możemy przeć dalej, na wschód. Przez, bez względu na porę dnia tłoczną i hałaśliwą Khao San Road docieramy nad rzekę – jedną z najbogatszych dźwiękowo lokacji w mieście. Do wyboru mamy ryczące tramwaje wodne, przecinające rzekę w poprzek promy, łodzie wycieczkowe. Stawiamy jednak na bardziej kameralną long tail boat. Po krótkich negocjacjach ze sternikiem ładujemy się całą piątką na pokład i mkniemy po wiecznie wzburzonych wodach rzeki Chao Phraya ku położonemu na jej zachodnim brzegu Thonburi, dawnej stolicy kraju. Czas jakby stanął tu w miejscu –nad labiryntem kanałów chwieją się drewniane domki na palach, staruszkowie szukają ochłody w cieniu palmowych liści, dzieciaki dokazują w brunatnej wodzie, po której raz po raz przemykają załadowane turystami wielobarwne, wrzecionowate łodzie. Aby wsłuchać się w atmosferę tego miejsca prosimy sternika o wyłączenie motoru. Łódka łagodnie podskakuje na falach, odór brudnej wody miesza się z zapachem magnolii i jaśminu, wiatr kołysze płóciennymi dachami roznosząc wokół ćwierkanie ptaków zamkniętych w zdobiących co drugi dom klatkach, szmer cykad budzących się do życia wraz z szybko zapadając zmrokiem.

On a farry with Thai monks
Krzysztof Bartuzin, operator obrazu odpowidzialny za dokument “Making Of” audiobooka “Karaluchy” omawia kolejny kadr z buddyjskimi mędrcami

Po kolei odhaczamy rozdziały książki, rejestrujemy kolejne dźwięki Azji, kolejne tła i podkłady. Wszystko po to by jak najlepiej oddać atmosferę Wielkiego Mango, jego nie dającą się zamknąć w opisie melodię. Mamy już rozbawione dzieciaki i śpiewających mnichów, mamy buddyjską świątynię, ulicznych sprzedawców, ryk młotów pneumatycznych i harmider doszczętnie zakorkowanego skrzyżowania  Mamy niemal wszystkie dźwięki, które towarzyszyły bohaterowi książki „Karaluchy”, detektywowi Harremu Hole’owi podczas jego śledztwa w Bangkoku. A to czego nam brakuje – biesiadnej atmosfery niesławnego Patpongu, niezwykłych emocji jakie generuje walka Muay Thai, dźwięków miasta nasłuchiwanego z poziomu dachu wieżowca nagramy jutro, gdy znowu ruszymy na miasto, z szeroko otwartymi…uszami. Wsłuchaj się w Bangkok! Przenieś się do stolicy Tajlandii dzięki Audiobookowi “Karaluchy” Jo Nesbo. [soundcloud url=”http://api.soundcloud.com/tracks/91357393″ params=”” width=” 100%” height=”166″ iframe=”true” /]   Premiera audiobooka już 20.05. Więcej o przygodach detekatywa Harrego Holle’a w Mieście Aniołów przeczytasz już wkrótce TUTAJ

                                                                                                    Projekt zrealizowany przez:

WD-logo-i-napis-szary   logo_classic

AAAALOGO

Sound Boom logo

                                                                   

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Od 2011 roku mieszkam w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

9 Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.