Jak pić wino?

Nikomu nie trzeba tłumaczyć jak pić wodę czy sok. Wielu z nas wie, jak jeść kluski pałeczkami albo bezę widelcem. A jak pić wino?

Na ten temat powiedziano, napisano i nagrano już wiele. Wiadomo, że zanim się człowiek wina napije, powinien się na nie popatrzeć i je powąchać. Wiadomo, z jakiego kieliszka je pić i jak nim mieszać, żeby wino się obudziło. Słowa, jakimi należy opisywać wzrokowe, nosowe i ustne doznania dostarczane przez wino są już dobrze znane, skatalogowane i wydrukowane w słownikach i poradnikach. Nie będę się powtarzał.

A jednak, wbrew pozorom, sprawa nie jest wcale taka prosta i nie ogranicza się do techniki picia czy zasobu słownictwa pijącego. Jak zatem pić wino?

Wiem na pewno jak go nie pić—w pośpiechu, w biegu i na wynos (co nie znaczy, że nie należy go pić naturze, wręcz przeciwnie!) Wino wymaga, a przynajmniej zasługuje, na chwilę przerwy i namysłu. Między innymi za to właśnie je lubię, że zmusza mnie ono, abym był tu i teraz. Wino żąda pełnej uwagi i tylko pite w skupieniu daje się naprawdę docenić i ocenić.

Ale to nie wszystko. Wino jest kapryśne i nie pozwala pić się byle jak. Wino domaga się picia siebie we właściwej temperaturze, z właściwego naczynia, do właściwego jedzenia, a co bardziej wymagające butelki, we właściwym roku, najlepiej z karafki. Ktoś pomyśli: „Nie mam na to czasu! Mam sprawy do załatwienia!” i już goni dalej, z kartonowym kubkiem kawy w dłoni. Tymczasem wino jest przeciwieństwem kawy instant. Kawa nas napędza, pozwala przeć naprzód. Wino? Wino pozwala się zatrzymać i okiełznać rozbiegane myśli. Po prostu, z nosem w kieliszku nie bardzo da się myśleć o niezapłaconych fakturach, niedoczytanych książkach i niepolubionych postach na Instagramie.

Wygląda więc na to, że picie wina jest dla mnie formą medytacji. No pięknie…tylko dlaczego w takim razie, zamiast być tu i teraz, moje myśli uciekają właśnie do Portugalii (w moim kieliszku jest wino z regionu Tejo)? Dlaczego krążą wśród rzędów winorośli skąpanych w słońcu i wśród rzędów dębowych beczek skrytych w piwnicznym półmroku?

Dlatego, że wino to dużo więcej niż kilka centymetrów sześciennych cieczy w szkle. Na kanwie paru łyków większości win można pisać artykuły a w przypadku wybranych butelek—całe książki. Wino to ziemia, woda i słońce. To krajobraz i klimat. To szczep winorośli, nasłonecznienie stoku, skład gleby, wpływ bryzy znad oceanu, długość maceracji, wiek i pochodzenie dębu, z którego powstały beczki…ta lista nie ma końca. Z pomocą wina można odkrywać nowe, zazwyczaj przepiękne miejsca i poznawać nowych, zazwyczaj wartych poznania ludzi. Pozwala ono, bez ruszania się z miejsca, odbyć podróż w przestrzeni i w czasie. Tak, wino jest tu i teraz, ale jest też tam i wtedy.

Jak zatem pić wino? Sam nie wiem. Pijcie je, jak chcecie i jakie lubicie. Ja piję je jak buddyjski mnich i jak podróżnik-odkrywca. Piję wino jak ze studni. Takiej bez dna.

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Przez ponad 8 lat mieszkałem w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.