Jak rzucić to wszystko…

Kwiatek na chodniku

… i wyjechać w ciepłe kraje.

Skoro już tu jesteś to możliwie, że gdzieś zakiełkowała u ciebie myśl o  wyjeździe.Marzysz o wielkiej wyprawie ale nie wiesz jak zacząć? Nie wiesz jak zabrać się za organizowanie wyjazdu? Dobrze wiem jak to jest – świat taki wielki i przerażający przed wyjazdem tyle rzeczy do załatwienia i zorganizowania. Nie prawda! Podróżowanie jest proste! Najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok.

21 rzecz które musisz zrobić, by rzucić to wszystko i wyjechać w ciepłe kraje

1. Ustal datę – Wykreśl ze słonika słowa “kiedyś”, “pewnego pięknego dnia”itp. Ustal choćby orientacyjną datę wyjazdu – dla mnie była to jesień 2009, dla ciebie może być to zima 2011.

2.Kup Bilet – Kiedy najłatwiej idzie się przed siebie? Kiedy nie można się cofnąć. Zaprzęgnij do pracy internetowe wyszukiwarki biletów lotniczych, wstukaj w wyszukiwarkę ustaloną datę, kierunek i kliknij w opcję Kup teraz. Z biletem w kieszeni trudniej będzie Ci się w ostatniej chwili wycofać bo “coś wyskoczyło”

3. Zacznij oszczędzać– Z chwilą gdy ustalisz datę, stanie się to łatwiejsze. Nic tak nie pomaga w oszczędzaniu jak jasno nakreślony cel. O ile łatwiej zbiera się pieniądze na wymarzonego iPhonea czy Rower niż na nieokreśloną “przyszłość”. Otwórz rachunek oszczędnościowy, lokatę. Na początku miesiąca, z chwilą gdy na koncie pojawia się wypłata, przelej tam  jej (możliwe dużą) część. Nie trać czasu na odkładanie tego co zostanie ci na koniec miesiąca, jest wielce prawdopodobne, że nie zostaje Ci nic, prawda?

4. Przestań wydawać – Jak oszczędzać? Sposób jest jeden – przestań wydawać! Uświadom sobie, że tak naprawdę nie potrzebujesz tych wszystkich rzeczy, które “musisz mieć” i że za cenę tej markowej bluzy, która chcesz kupić w miejscu, do którego się wybierasz przeżyjesz 10 dni!

5. Ogranicz potrzeby – Z daleka świat wydaje się straszny i możesz mieć wrażenie, że by go pokonać potrzebujesz setki gadżetów, gps-ów, filtrów do wody, siedmiu par burtów na każdą pogodę. Nieprawda! Najwygodniej podróżuje się z pustym plecakiem i lekkim sercem. Para japonek, t-shirt, krótkie spodnie i…w drogę (nie zaszkodzi latarka i kompas). A nawet jeśli coś wydaje Ci się naprawdę niezbędne, poczekaj z zakupem. Jest wielce prawdopodobne, że tam gdzie jedziesz kupisz to o wiele taniej niż w Polsce.

6. Pochwal się znajomym – Dlaczego kryjesz się ze sowimi zamiarami przed znajomymi? Może boisz się blamażu gdy plany nie wypalą? Słusznie! I właśnie dlatego powinieneś powiedzieć o swoich zamiarach przyjaciołom. Choćby po to, by trudniej było ci się wycofać. Zdziwisz się też jak wielką pomoc i motywację stanowić mogą znajomi. Nawet ich powtarzane do znudzenia “ale ci zazdroszczę!”

7. Szukaj inspiracji -w miesiącach poprzedzających mój pierwszy wyjazd do Azji tapetę na moim monitorze zdobiła fotografia himalajskiej wioski. W chwili słabości zerkałem na nią, a myśl, że wkrótce zobaczę ją na żywo dodawała mi sił. W ramach przygotowań do wyprawy zapiałem się też na treningi tajskiego bosku, po to by być bliżej kultury kraju,do którego się wybierałem (a przy okazji nauczyć się jak kopnąć kogoś w głowę). Inne źródła inspiracji to rozmowy ze znajomymi podróżnikami, czytanie blogów, wertowanie forów internetowych, oglądanie podróżniczych fotografii i filmów. Uczyń z podróży swoją pasję jeszcze zanim ruszysz w drogę!

8. Nie zamartwiaj się – “Mam to wszystko zostawić?”, “Do czego ja tu wrócę”. Zastanów się chwilę czym tak naprawdę ryzykujesz wyjeżdżając na dłużej? Może Pracą, której nie lubisz? Może boisz się zostawić przyjaciół, wygodną rutynę? Nie bój się! Praca znalazłeś się raz, znajdzie się i po powrocie! Prawdziwi przyjaciele poczekają, zresztą…od czego jest Facebook.

9. Ułóż plan podróży – Nie ważne, czy chcesz wyjechać na kilkumiesięczną/tygodniową tułaczkę czy wyemigrować na stałe (cokolwiek znaczy “na stałe”) – zacznij planować już dzisiaj. Siądź z mapą i pomyśl gdzie chciałbyś zajrzeć, na jak długo i po co, sprawdź w jakiej najlepiej zrobić to kolejności, w jakim terminie, gdzie wizy załatwiwszy na granicy a gdzie potrzeba jest wizyta w ambasadzie, jakie są orientacyjne koszta utrzymania w danym kraju. Ta wiedza zaowocuje spokojem ducha i większą pewnością ruchów.

10. Zaszczep się – Choroba zepsuje Ci całą radość z podróży więc lepiej dmuchać na zimne. Sprawdź listę obowiązkowych i zalecanych szczepień w miejscu, do którego się wybierasz po czym…zaszczep się. To prostsze niż Ci się wydaje. Wystarczy jedna czy dwie wizyty w stacji Sanepidu. Nie traktu tego jak przykrego obowiązku a jak przygodę – Twoja podróż zaczyna się jeszcze zanim wyjedziesz z Polski.

11. Ubezpiecz się – Nawet zaszczepiony możesz złapać jakiegoś wirusa, poza tym wypadki chodzą po ludziach. Z dobrym ubezpieczeniem leczenie nie nadwyręży twojego budżetu. Bez niego zamiast wspomnień do domu możesz przywieźć długi.

12. Wyskocz na weekend – Pamiętam jak przed planowanym wyjazdem w Himalaje w każdej wolnej chwili starałem się jechać w góry. Powody był dwa – wędrując w naszych polskich górkach marzeniami trafiałem w najwyższe góry świata, w tatrzańskim krajobrazie widokach znajdowałem tonę inspiracji, poczucie wolności, którego nie dało się już zagłuszyć. Po drugie wyrabiałem kondycję – jeśli w czasie swojej wyprawy chcesz robić nieco więcej niż leźeć plackiem na plaży, to może się przydać.

13. Wyłącz Tv – Anuluj prenumeratę gazety, zmień stronę główną w swoim komputerze z portalu informacyjnego na portal podróżniczy. Media, cóż, kłamią. A raczej nie mówią całej prawdy. Świat to wielkie, barwne płótno, tymczasem telewizyjne kamery mają tendencję do koncentrowania się na jego ciemnych fragmentach. Oglądanie dziennika to najlepszy sposób na to, by się wystraszyć i w konsekwencji nigdzie nie pojechać. W rzeczywistości świat nie jest taki zły!

14. Sprzedaj TV – konsolę do gier, kino domowe, kolekcję komiksów…ogłoś wyprzedaż na Facebooku, wystaw towar na Allegro, sprzedaj rzeczy, które nie będę Ci potrzebne w drodze. Pamiętam jak kupowałem swój telewizor LCD za około 3000zł. 2 lata później sprzedałem go za mniej niż 1000. Szkoda? Tak, szkoda, że do w ogóle kupiłem, szkoda by też było gdyby stał nieużywany przez kolejne miesiące. Poza tym kwota, którą za niego dostałem w Azji warta jest mniej więcej 3 razy co u nas…czyli 3 tysiące!

15. Zrób listę spraw do załatwienia – przypnij ją do lodówki, powieś na drzwiach do mieszkania, przyklej do biurka i…odkreślaj. Na kilka tygodnie przed wyjazdem do Tajlandii, wczesnym rankiem sam wydrukowałem taką listę. Tego samego dnia wieczorem odkreśliłem już połowę zadań – dało mi to ogromnego kopa, poczułem, że to da się zrobić. Dało się!

16. Załóż bloga – Nie dla sławy, nie dla pieniędzy, dla siebie. Blog to doskonały sposób na to, by śledzić swoje własne postępy, tworzyć listy rzeczy do załatwienia, samemu się zmobilizować. A za jakiś czas fajnie będzie spojrzeć wstecz i z pozycji doświadczanego globtrotera przypomnieć sobie siebie sprzed lat, jeszcze nieopierzonego podróżnika.

17. Ugotuj coś – Coś z miejsca, do którego się wybierasz, zaproś znajomych na biesiadę, poczuj w nosie aromat świata, w ustach jego smak. Nie wypłucze go nawet najlepszy płyn do płukania.

18. Nie pal mostów – Zamiast wstać pewnego dnia od biurka i wyjść z pracy wołając przez ramię “A mnie to lotto!” oszczędź swojemu szefowi niespodzianki i daj mu znać o swoich planach nieco wcześniej. Niech będzie to miesiąc czy dwa. Zdziwisz się gdy zamiast “Nie możesz nam tego zrobić” usłyszysz “Ale Ci zazdroszczę!”. Przy tej samej okazji (lub nieco wcześniej) możesz poprosić o podwyżkę. Nic nie ryzykujesz a cenny jest każdy zastrzyk gotówki do twojego podróżniczego budżetu.

19. Powiedz rodzicom – prawdopodobnie będą przerażeni, pewnie uznają że postradałeś zmysły. Ale może z czasem dostrzegą w tym co robisz jakiś sens, może zarażą się twoją pasję, może nawet Ci pomogą. W końcu od czego są?! A przy okazji przekonując ich do swojego pomysłu po raz kolejny przekonasz sam siebie.

20 Zorganizuj imprezę pożegnalną – Sproś znajomych i przyjaciół i napijcie się wspólnie za powodzenie Twojej wyprawy. Sam przeżyłem już dwie imprezy pożegnalne, obie wypominam ze łzą w oku. A prezenty, które wtedy dostałem przydają mi się do dzisiaj!

21. Dziel się – Mówią, że dobro powraca. Warto spróbować. Zrób coś dobrego, popraw komuś humor, podziel się a szczęście uśmiechnie się i do Ciebie. Zacznij na przykład wysyłając link do tego bloga swoim znajomym 😉

Jasno nakreślony cel, głód drogi, trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość oraz odrobina wstrzemięźliwości sprawią, że zanim się obejrzysz będziesz ruszał z plecakiem w świat.

*Ciekawe? Dobrze napisane? Pomocne? Kliknięcie w jeden z przycisków “share” pod artykułem to najprostszy i najlepszy sposób by docenić wysiłek jaki wkładam w tworzenie tej strony i pomóc w rozwoju Skok W Bok Blog. Czekam też na wasze komentarze oraz maile z pytaniami i sugestiami. Z góry dziękuję!

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Przez ponad 8 lat mieszkałem w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

47 Comments
  1. Bardzo fajny zestaw. Zachęca do działania 🙂
    Zdecydowanie zgadzam się, że założenie bloga pomaga. Sprawy same zaczynają się kręcić, ludzie Cię wspierają, podrzucają pomysły i masz podbudowę opowiadając innym o swoich planach. Do tego ludzie traktują Cię poważnie i zaczynają Cię nazywać podróżnikiem. Samo określenie ‘podróżnik’ może nieistotne, ale dzięki temu np. u mnie w pracy wiadomo, jaki mam styl życia i wolno mi często coś, co domyślnie nie jest praktykowane. A jak trzeba gdzieś jechać służbowo, to wiadomo, komu zaproponować 😉

      1. Wiesz, myślę, że jechanie na opinii zawsze miało takie samo znaczenie 😉 a poza tym podróżując raczej zbierasz na opinię o sobie samym, szczególnie jak prowadzisz blog autorski.

      2. Ps. Dyskusję znam. Z wieloma opiniami sid zgadzam, np. Magdy albo Antka. Mi nie robi różnicy, kto jak siebie czy mnie nazywa. Backpacker, turysta z plecakiem, eksplorer, podróżnik… Osobiście kocham być w drodze, odkrywać ciekawe dla mnie miejsca niekoniecznie będąc odkrywcą.

  2. Maciek, zajebisty tekst. Cholera, coś się we mnie zapaliło po lekturze. Chyba pora opuścić Wrocław na chwilę… Anyway, powodzenia!

  3. Zgadzam się całkowicie z tymi słowami.My czyli zona i ja tak zrobiliśmy no i wspaniałą przygodę w tajlandi przeżyliśmy.

    1. Niekorzy twierdza ze Tajlandia jest juz zadeptana przez turystow. Ale to bzdura – ma wiele, wiele wspanialosci do zaoferowania wiec wierze ze przygoda byla niezywkla. Skoczny sie na jednej?

      pozdrawiam!

  4. Maciek,świetna lista!dla mnie podróżowanie to najistotniejsza cześć mojego życia,zaraz obok fotografii i gotowania,jest jak powietrze bez niego nie moge żyć.Podróżowanie otwiera głowe,zwieksza głód poznawania nowych ludzi,miejsc kultur.
    Ponad rok temu podjelam decyzje że przyszedl czas na zmiany,że w maju 2011 chce wyruszyc w dłuuuugą podróż.i stało się :-),pod koniec maja zaczelam podróż z dziewczyna poznana przez forum travelbitu,chcemy zobaczyc co jest za nastepnym zakrętem.
    no cóż zobaczymy co przyniesie ta podróż,you never know 😉
    Teraz jestesmy w Laosie,póżniej Tajlandia,Maciek a może piwko?
    Pozdro Magda i Emilka
    http://www.ourownadventure.com

    1. Gratuluję odwagi – albo będziecie to już zawsze wspominać jako największą przygodę w życiu albo całe życie zmieni się wam w wielką przygodę. Tak czy inaczej jesteście na wygranej pozycji.

      Piwko – jasne że tak – jeśli wydolę z czasem (a z tym bywa różnie!)

      pozdrawiam!

    1. Owszem, miałem. Spłacaliśmy go całą rodziną. Ostatecznie mieszkanie zostało sprzedane (ze stratą), kredy spłacony (na szczęście przed szaleństwem franka). I co? I nigdy więcej!

  5. Świetna lista! Dla mnie największą motywacją w podjęciu decyzji o rzuceniu pracy byli inni podróżnicy i ich blogi. Jednak najtrudniejszym krokiem było wymówienie mieszkania i wysprzedawanie mebli. Zwlekałam do ostatniego dnia, bo nie mogłam wyobrazić sobie, że będę bezdomna! Pracę rzuciłam dzisiaj i było to tylko postawienie kropki nad i.
    TV sprzedałam już dawno, bloga założyłam, a rodzinie powiedziałam parę tygodni temu. Jedno jest pewne nigdy nie będę żałować mojej decyzji i cieszę się na nowe wyzwania.
    Pozdrawiam

    1. Rzeczywiscie nic tak nie inspiruje, jak inni ludzie i ich hisotrie. To one sprawiaja, ze dochodzimy do wniusku ze “to sie da zrobic”. Bo ze warto to chyba nie ma watpliwosci.

      Pozdrawiam!

  6. Hej, dobra lista:) A propos informowania znajomych, to dla mnie najbardziej mobilizujące nie były teksty “ale Ci zazdroszczę” tylko te “to się nie uda, nie dasz rady”. Dodam tylko, że chodziło o moją pierwszą wyprawę rowerową z Katowic na Mazury w 2006 roku:)Wtedy już nie miałam wątpliowości, że musi się udać! I tak było teraz żaden dystans mnie nie przeraża…Planuję samotną wyprawę…

    Pozdrawiam wszystkich “stojących na progu”, szykujących się do jego przekroczenia

  7. Do celu dochodzi tylko ten kto do niego dąży.Ja już do kilku celów doszedłem.Teraz mój wymarzony cel to Tajlandia.Jak dużo kasy muszę jeszcze zarobić nie wiem ale na wiosnę powinienem już mieć na tyle żeby miesiąc przeżyć w Tajlandii,potem zobaczę czy będę w stanie tam żyć czy też wrócę.Znam wiele opowieści ludzi,którzy skorzystali z sexturystyki i jedną żołnierza i to była ta prawdziwa i boleśnie szczera.Jego małżeństwo legło w gruzach i kiedy myślał,że świat mu się zawalił ponieważ na misje wyjeżdżał po to żeby wybudować dom(zresztą stoi domeczek 2 km ode mnie),postanowił wyjechać do Azji.Ostatni kontakt z nim miałem 1,5 roku temu,wiem tylko tyle,że jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.Musze zasmakować Azji ale tej zwyczajnej,ludzkiej,nie z opowieści podstarzałych tatusiów smakujących młodych Tajek.
    Pozdrowienia Janusz(500 lat)
    PS.Maciek masz nowego fanatyka

    1. Hej wiekowy Januszu wielki szacunek do tych przestróg,jednak to nie nasza sprawa kto z kim śpi.Maciek namawia aby dupska ruszyć z domów,stołków i oderwać się od propagandy jaką nam wciskają o świecie.Na seksie świat się zaczyna ale nie kończy:)pozdrawiam pa 🙂

  8. Hmm,no to wam zazdroszczę;)) mam 55lat,a dusza młoda ,też by pohasała po świecie.Żal tych nie przeżytych chwil które mogły być a nie było.Ale teraz cóż,chciałaby dusza do raju ale grzechy nie dają;)Jednak chętnie będę kibicować Wam młodym.Jeśli w Was jest ta energia podróżników to bilety w dłoń i witaj przygodo! Lepiej żałować że się zrobiło,niż żałować że się nie zrobiło. TAK JAK JA żałuje:((
    Pozdrawiam i szerokich horyzontów życzę :))
    Maria

    1. e tam, nigdy nie jest za późno! polecam pogooglować trochę na temat np. Barbary ‘babci’ Meder, która zaczynała mniej więcej w Pani wieku! życzę powodzenia:)

  9. Widziałam cię w programie” poziom2zero” i zainspirowałeś mnie do działania:D za dwa lata o tej porze Singapur…i mimo iż wszyscy są na nie lub nie dowierzają mi, ja wiem , że to jest możliwe i że się uda 😀 Pozdrawiam 😀

  10. Maciek zainspirował wielu ludzi do działania i chwała mu za to.Jego rady są jak najbardziej potrzebne i trzeba z nich skorzystać.Trafiłem tu przypadkiem ale jak mawiają mędrcy lepiej późno niż w cale i do boju o ciekawy świat,niesamowite miejsca.Owszem można to zobaczyć nie ruszając się z miejsca ale to jest nudne i można zgnuśnieć,stać się marudą.

  11. Dla mnie najwazniejszy byl punkt nr 2 czyli kupienie biletu:) Teraz wydaje mi się to zabawne, ale przed wyjazdem (krótkim i na razie jedynym) do Indii czułam się jak przed wyprawą na Księzyc. Prawda jest taka, że się bałam jak cholera i pewnie sporo bym dała by “nie musieć” jechać ;-). W głowie mialam “oranyboskiecotobędzie”, ale cóż: bilet juz był, a więc kobyłka u płota 🙂 I co? Oczywiście było fantastycznie, a podczas krótkiej podróży nauczyłam się więcej niż przez wiele poprzedzających ją lat:) Przede wszystkim tego, że to proste. Najzwyczajniej w świecie proste. I tego, że odkładając to na jakieś nieokreślone kiedyś można przebujać się przez życie siedząc na tyłku.

  12. wszystkie punkty oprócz 9. odhaczone (no ok, jakiś ogólny zarys tego, gdzie chciałaby się udać jest), do wyjazdu niecały tydzień! polecam swojego bloga emionherway.wordpress.com

  13. hehe zaczynam się zastanawiać… a jakie są koszty utrzymania? zakładając brak pracy , może przyda mi się takie oczyszczenie psychiczne ….

  14. Niesamowite. Piękne zdjęcia i niesamowita przygoda. Eh też mi się marzy rzucić wszystko i wyruszyć w taką podróż, ale chyba jeszcze nie dorosłam do tej decyzji 😉 Moje podróże ograniczają się do Europy i okolic i są to zazwyczaj 2 tygodniowe wypady, jak to w przypadku osób ze stałą pracą bywa 😉 ale i tak uwielbiam to. Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga

    http://idealnewakacje.blogspot.com/

    W podróżach lubię poznawanie ludzi, kultury ale przede wszystkim zwiedzanie zabytków, trochę to wynika z mojej pracy.

    Zapraszam i pozdrawiam

    Beata

  15. Powiem tak – nawet nie wiem jak tu trafilem bo siedze od dwoch dni i czytam czytam i dalej bede czytal, do momentu jak sie nie wkurze, zmienie okno przegladarki na program word i napisze zawiadomienie o odejsciu z pracy….po czym klikne numer 2 z listy powyzej….

    1. Nie zapomnij tylko o punkcie 18 i ruszaj w drogę. Przed
      wyjazdem zerknij sobie jednak na końcówkę najnowszego tekstu na breakdacycle (link w dziale “W sieci”).

      pozdrawiam!

      [image: DISQUS]

      1. Heh, dzieki – az tak pochopny w dzialaniach nie bede. Jak narazie problemy czysto korporacyjne jak 95% choc lekko swiadomych ludzi. Pozdrowienia i powodzenia … bede wracal.

  16. Odliczanie .. zostalo jeszcze jakies 22-23 miesiace (napisalam miesiace, bo 2 lata brzmi jakos dluzej) do podrozy mojego zycia.. planuje, oszczedzam (tylko musze przestac wydawac pentads na buty :P), czytam i nie moge sie juz doczekac kiedy spakuje plecak i wyrusze odkrywac, doswiadczac I chlonac inne kultury, smaki, widoki, kolory to wszystko co ogladam na ekranie mojego komputera, o czym czytam w przewodnikach, ksiazkach I blogach … 😀

  17. hmmm….zrobilam to co Ty, ale mi sie nie udalo zostac…po paru latach musialam wrocic…niestety powrot to nie byl moj wybor, tylko rozsadna decyzja, spowodowana stytuacja polityczno-ekonomiczna w tamtym kraju 🙁 zle miejsce wybralam? nie! odmienilo mnie totalnie, nie zaluje niczego…teraz nie moge sie w pl odnalezc, wiec nie wykluczam ze now uciekne 🙂 ale tym razem inaczej: poszukam pracy najpierw…i nie byle jakiej, tylko takiej ktora chce robic i mam szanse znalezc…nie chce po protstu przechodzic przez to, co przeszlam, bo tez to najmlodszych nie naleze 🙂
    ledwo wrocilam, a juz mysle jak sie wydostac….ciezko, ale dam rade!

  18. Ja niesiety nie ma tyle odwagi co Wy:( jestem w stałym związku od 6 lat…niedługo wyjeżdzam za granice w poszukiwaniu pracy z narzeczonym…Ale od jakiegoś czasu czuje że trace grunt pod nogami..( nie jestem ani pewna mojego partnera..ani tego co w życiu chcę w ogóle robić) w głowie pragne czegoś innego… tak jakby wolności psychicznej! ….prodróżowania….wciagania zapachów, smaków, widoków ….każdym skrawkiem mojego ciała…..bycia szczęsliwą ? Nasz związek zaczął sie jak mialam 20 lat…treraz mam 26 ….nie pracuje niesiety bo zamknęli placówkę w której pracowałam….pracy w moim rodzinnym mieście szukałam…i nie mogłam nic znaleźć…
    Czuję, że grunt mi sie zawala,… nie wiem co mam w swoim życiu robić….mam ochote nie myśleć…tak targaja mna sprzeczne emocje…

    Pozdrawiam i gratuluje Wam odwagi 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.