Największy skarb Birmy

Nie trzeba go szukać z wykrywaczem metali i łopatą, nie trzeba grzebać w archiwach, ślęczeń nad starymi mapami. Wystarczy wyjść na ulicę, usiąść w kawiarni, zagadać, uśmiechnąć. Zapraszam na spotkanie z największym skarbem Birmy – jej mieszkańcami.

Bath in Yangoon bus station

Burmese boy

coconut vendor in Mandalay

buddhas vendor

Boys on a buffalo

burma train passanger

Over the pink

Village boys

Young Monk

Monk in the doorway

Z każdą z tych twarzy wiąże się jakieś wspomnienie, jakaś historia. Nie z każdym udało się porozmawiać, ale każdy uczynił naszą podróż ciekawszą i piękniejszą. Więcej zdjęć z Birmy znajdziesz na Facebookowym profilu Skoku W Bok. Zapraszam do odwiedzin i polubienia!

*Cie­kawe? Dobrze napi­sane? Pomocne? Klik­nię­cie w jeden z przy­ci­sków “Share” pod arty­ku­łem to naj­prost­szy i naj­lep­szy spo­sób by doce­nić wysi­łek jaki wkła­dam w two­rze­nie tej strony i pomóc w roz­woju Skok W Bok Blog.

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Od 2011 roku mieszkam w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

3 Comments
  1. Trafiłem tutaj dzięki wywiadowi z Michałem i muszę Ci powiedzieć, że czytam i oglądam Twój blog trzecią godzinę 🙂 dzięki!

  2. Koniecznie muszę się przekonać na własnej skórze o co chodzi z tymi mieszkańcami Birmy. Każdy i zawsze podkreśla ich wyjątkowość – niesamowite. Być może już na początku przyszłego roku uda mi się tam zawitać i sprawdzić to doświadczalnie. Co prawda nie będzie możliwości zostania tam na dłużej niż parę dni, ale być może to wystarczy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.