Drogo, drożej, Bangkok?

Thailand money
Statystyka nie kłamie – koszty życia w Bangkoku stawiają go na drugim miejscu na liście najdroższych miast Azji Pd-Wsch. I rzeczywiście, są tacy, dla których i 100 tyś Baht pensji to za mało by przeżyć tu z miesiąca na miesiąc. A ja się dziwię….

Rozumiem bowiem, że narzekać może Taj  za 3 razy więcej pracy ode mnie zarabiający 1/3 tego co ja. Dla niego każdy, nawet minimalny wzrost cen to rewolucja w domowym budżecie. Ale narzekania kogoś, kto zarabia 40-50-80 tyś Baht uważam za niedorzeczne. Przy okazji tych rozmyślań pokusiłem się o zrobienie swojego własnego podsumowania. Oto ile Bangkok kosztuje mnie. Dodam tylko, że jeden złoty to mniej więcej 10 bahtów. Od poniższych kwot wystarczy zatem odciąć jedno zero i jesteśmy w domu. Poniższe zestawienie jest mocno szacunkowe, na wyrost i w dużym przybliżeniu.

Mieszkanie : 9000 Baht – Wynajmuję kawalerkę w nowoczesnym apartamentowcu położonym przy położonym poza ścisłym centrum odcinku głównej ulicy miasta, Sukhumvit, tuż obok stacji kolejki nadziemnej, która otwarta zostanie za 2 miesiące. Mieszkanie ma 25 metrów powierzchni. Łazienkę z prysznicem, aneks kuchenny, klimatyzację i balkon. Jest w pełni umeblowane i usprzętowione (lodówka, kuchenka, mikrofalówka, tv). Budynek ma 24-o godzinną ochronę, siłownię, dwa baseny, dwupiętrowy parking i jest elegancko i nowocześnie wykończony.

 Elektryczność: 0 Baht/Mc. Taki rachunek otrzymałem w tym miesiącu a to dlatego, że gdy kwota za prąd wynosi pod koniec miesiąca mniej niż 200 Bahtów w moim budynku nie płaci się nic. Prądu używam normalnie, bez zastanowienia. Nie szaleję z klimatyzacją bo za nią nie przepadam.

*update: ceny za prąd wzrosły albo zacząłem zużywać go więcej – efekt – 250B za prąd/Mc

 Woda: 90 Baht / Mc – 2-3 prysznice dziennie, rzadkie mycie naczyń

Transport: 1500 Baht/mc – dojazd mototaksówką do szkoły i z powrotem kosztuje mnie 20 Baht co daje 400 Baht miesięcznie. Bilet na autobus do najbliższej stacji BTS – 7-15 baht. Bilet kolejki nadziemnej – 20-40 bahtów zależnie od dystansu. Wypad do centrum miasta kosztuje mnie więc w porywach 100Bahtów. Koszty rosną gdy wyprawiam się taksówką do znajomych na dalekiej północy miasta – taka przeprawa pochłania około 300 baht mojego budżetu.

* Update: Przesiadłem się na motocykl. Tankuję raz w miesiącu za około 300B. Kupiłem też kartę na BTS – 300B za 15 przejazdów.

Internet: 400 Baht/mc – Z premedytacją nie zainstalowałem internetu w domu. Nie chcę spędzać wieczorów przed komputerem. Minutę spaceru od domu mam kafejkę internetową. Odwiedzam ją co dwa, trzy dni. Dziesięciogodzinny bilet wart 120 Baht kupuję 3-4 razy w miesiącu. Za instalację stałego łącza w mieszkaniu zapłaciłbym około 3000 baht + 700 baht miesięcznej opłaty za 6 MB przepustowości.

*Upadte – coraz częściej łapię internet od sąsiada więc rzadziej bywam w kafejce.

Komórka: 350 Baht/mc – Jedno 300 bahtowe doładowanie wystarcza mi na 3-4 tygodnie,

Pranie: 300 Baht/mc – Piorę w pralni 1-2 razy w tygodniu. Jeden ładunek w sporej pralce to koszt 20 baht, proszek do prania, który wystarcza mi na 3-4 prania kosztuje10 baht. Prasowanie – 10 baht za sztukę. Prasuję przeważnie 4-5 sztuk.

 Jedzenie: 5000 Baht/mc – Śniadanie w domu – mleko z płatkami (butelka mleka – 35 Baht, worek płatków w Tesco – 50 Baht). Obiad w szkole kosztuje mnie 30 bahtów (danie główne + napój, deser). Po obiedzie jem przeważnie jeszcze dwa razy. W drodze do domu z pracy kupuję porcję jakiegoś curry lub potrawki od ulicznego sprzedawcy i podgrzewam to w domu – koszt: 30 baht, wystarcza na dwa dni. Wieczorem wychodzę na ulicę by pożywić się zupą za 25-40 baht. Kupuję też owoce i wszystko co nowe i nie znane – z ciekawości. Za takie zakupy płacę przeważnie 30-100 baht.

Zakupy: 2500 Baht/mc. Jakieś 1-2 razy w miesiącu robię duże zakupy w hipermarkecie, gdzie kupuję środki czystości i to czego nie dostanę na ulicy – makaron, jogurty, masło, mleko, oliwę, pomidory w puszce itd. W skrócie wszystko co nie azjatyckie, co przypomina mi o jedzeniu z domu. Jedne zakupy kosztują mnie około 1000 Baht.

 Inne wydatki: Małe piwo – 30Baht, 1,5 litra Coli – 25 Baht, bilet do kina – 180 Baht (w środy 100 Baht), koszula do krawata – 300 Baht, t-shirt – 150 Baht, obiad w przyjemnej restauracji – 300 Baht/os, frytki i cola w McDonalds – 70 Baht, wypad na weekend za miasto – 1500 Baht, iPod Shuffle – 2000 Baht, trampki Converse – 1000 Baht.

 Podsumowując, moje stałe koszty życia w Bangkoku wynoszą 20000, w porywach 25000 bahtów miesięcznie. Bez szczypania się. Wszystko ponad tę sumę to zbytki, rozrywki, nadprogramowe przyjemności. A przecież można wydawać znacznie mniej. Pokój z łazienką wynająć można już za 3000 Baht, zamiast taksówką można jeździć autobusem, który stoi przecież tych samych korkach, można odpuścić knajpy i zgłębiać tajniki fantastycznej ulicznej kuchni tajskiej, można zapomnieć o butikach i ubrania kupować 3 razy taniej na targowisku. Można wreszcie wynieść się z Bangkoku i zamieszkać gdzieś indziej, gdzie jest jeszcze taniej. Ale po co skoro nawet w tym drugim najdroższym mieście Azji Pd-Wsch co miesiąc zaoszczędzić mogę około 1/3 swojej pensji nauczyciela nie dwojąc się przy tym i trojąc, robiąc zakupy w Tops Market, odpowiedniku naszej Almy, wypadając czasem do knajpy i kupując sobie coś fajnego. W Polsce, z pensją dziennikarza, z zębami w ścianie i precyzyjnie obliczonymi na oszczędność zakupami w Lidlu ta sztuka nie udała mi się nigdy. Cóż, żyję może w drugim najdroższym mieście regionu ale nie wolno zapominać, że jest ono też drugim najtańszym miastem świata.

 

 *Ciekawe? Dobrze napisane? Pomocne? Kliknięcie w jeden z przycisków “share” pod artykułem to najprostszy i najlepszy sposób by docenić wysiłek jaki wkładam w tworzenie tej strony i pomóc w rozwoju Skok W Bok Blog. Czekam też na wasze komentarze oraz maile z pytaniami i sugestiami. Z góry dziękuję!

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Od 2011 roku mieszkam w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

20 komentarzy
  1. >Maciek dawaj więcej zdjęć a nie tylko sklejanki 🙂 w styczniu wróciłem z Tajlandii i ten blog pozwala mi jakoś przetrwać w pracy 🙂

    pozdrowienia!

  2. >Beda zdjecia beda, jak mi internet naprawia w pracy. Bo przytym co mam to ledwie te sklejki wrzucam. Pozostaja slowa i wyobraznia czytalnika. Pozdr!

  3. >a widzisz! jednak! nagadał się, nagadał i gdyby nie komentarz na dole nigdy nie dowiedzielibyśmy się jak jest naprawdę – "jak mi internet naprawią w pracy" 😉 pzdr od Gołębia

  4. >Czyli ze jednak there's no news like a bad news i czekacie tylko na mroczne strony emigracji? Niedoczekanie!!! 🙂 Pozdr Golebiu!

  5. >od jakiegos czasu Cie czytam i musze powiedziec,ze mi sie bardzo podoba.jestem zakochana w Tajlandii,bylam tam ponad 20 razy ale nigdy nie jest dla mnie dosc…polecialabym juz nawet teraz.pozdrowienia.Ela

  6. >wg tego co zapodales na samym koncu BKK jest tanszy o 12% od Wawy. Wawa jest drozsze o 20% od Wro. Innymi slowy – dobre podejscie to podstawa 🙂

  7. >Ela – Enjoy i dzięki!

    Kacper: wyrwane z kontekstu cytaty oraz garść statystyk to najlepszy sposób na to by prawda nie wyszła na jaw 😉

  8. >A ja w moim prowincjonalnym Phetchaburi nawet i 2/3 pensji odłożyć mogę posiadając przy tym 3x większe mieszkanie 😛

    Dobrze jednak wiedzieć, jakie są koszty Bangkoku.

  9. >Maciek, dobre zestawienie! Przyda mi się – chociażby dla ogólnego poglądu – już niebawem 🙂

    Pozdr!

  10. >Hej
    ciekawe i solidne zestawienie.
    spędziłem pięć miesięcy włócząc się po azji (tajlandia, laos i wietnam), wpadłem na tydzień do hongkongu, a tam tanio nie jest, teraz kolejne pięć miesięcy w polsce i dokładnie tak jak napisałeś zęby w ścianę !!
    prawda taka, że lepiej tu nie wracać zbyt szybko !
    pozdro

    1. Da sie da. A jak ma sie na co odkladac to jest to nawet przyjemne, grunt to mobilizacja. Sam obecnie zbieram na aparat fotograificzny – znalazlam tansze kino, przestalem pic cole do obiadu i kwota w skarbonce rosnie 😉

      pozdrawiam!

  11. BKK na 2. miejscu pod względem kosztów życia? Wierzyć się nie chce.
    Mnie zresztą dziwi całe to cytowane zestawienie, bo Manila wg. niego należy do najtańszych miast… Nie wiem, na jakiej podstawie zostało to opracowane, ale z pewnością nijak ma się do rzeczywistości. Potwierdzam na własnej skórze, a właściwie portfelu.

    1. Taki już urok statystyki – metodologii nie podają, ciskają w twarz zaskakujące liczby, biznes się kręci.

      Z drugiej strony mowa o miastach ASEAN, na tym tle Bangkok rzeczywiście nie jest zakupowym rajem – zwłaszcza jak ktoś zakupy robi z centrach handlowych i przy głównych ulicach.

      Bangkok pozdrawia Manilę! Bieda tam z tymi plażami ale tratwa z domkiem podoba mi się bardzo, żeby było nią jeszcze gdzie popływać 🙂

  12. Jak Ty to robisz z tym prądem? Ja płacę 4000 THB za prąd, klima na 27 stopni i inne normalne rzeczy (lodówka, rzadko tv, dwa komputery, gotowanie na prąd, ale nie codziennie)… Może cofasz licznik na magnes? 🙂 Muszę spróbować – może w LOS nie znają tej metody…:) Te statystyki, co do najdroższych/najtańszych miast są rzeczywiście dziwne. Np. Kuala Lupmur jest co najmniej dwa razy droższe od BKK (przekonałem się na własnym portfelu, mieszkając tam kiedyś kilka miesięcy…). Natomiast, co do porównania kosztów BKK z Warszawą, to wg moich kalkulacji wychodzi ok. 50%.

  13. Fajny blog! muszę przyznać , iż to czego dokonałeś marzy mi się już od wielu lat. Zwiedziłam Azję w każdą stronę. Jest naprawdę super i już niejednokrotnie myślałam aby spakować plecak, przygotować wszystkie papiery potrzebne do nauczania i jechać tam gdzie nogi(samoloty) poniosą i nauczać angielskiego. Ale ciągle nie mogę przez „to coś” przebrnąć ! Mam nadzieje że kiedyś się uda. Tobie życzę powodzenia i tak trzymaj! Dużo ciekawostek można się od ciebie dowiedzieć!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.