Koronawirus w Tajlandii – Opinia

Koronawirus w Tajlandii – czy jest się czego bać? Czy odwołać wakacje? Czy wszyscy umrzemy? Oto moja opinia.

Jestem zły. Zły na to, że koronawirus pojawił się akurat wtedy gdy wybiera się do Tajlandii. Jestem też zły na to co dzieje się w związku z koronawirusem w mediach i w internecie. Spekulacje, domysły i wynikająca z nich atmosfera strachu. Uważam, że nie służy to nikomu.

Nie służy rzecz jasna również mi. Szalenie zależy mi na tym, żeby mój wyjazd z grupą do Tajlandii się udał, żeby moi goście czuli się bezpiecznie i cieszyli się wyprawą. Chciałbym móc im powiedzieć, że nie ma się czego bać i że wszystko będzie dobrze, ale nie powiem, bo nie wiem czy nie ma i czy będzie. Jedyne co mogę, to trzymać się faktów. Oto one (stan na 31.01.2020):

  • Fakt 1: O wirusie wiadomo tyle, że jest on zabójczy w 3% przypadków i groźny zwłaszcza dla osób w podeszłym wieku.
  • Fakt 2: W Tajlandii stwierdzono jak dotąd 19 przypadków z których 18 zaraziło się wirusem w Chinach.

A zatem w 65-o milionowym kraju, który co roku odwiedzają kolejne dziesiątki milionów turystów, średnio groźnym wirusem zaraziła się jedna osoba. W tym samym kraju, tylko w zeszłym tygodniu na drogach zginęło ponad 300 osób. W tym samym kraju można złapać dengę od byle komara.

Czy zatem boję się wirusa? W końcu idzie też o moje zdrowie? Nie, nie boję się – na razie. Na razie, sądząc na podstawie suchych faktów, a nie medialnego zgiełku, bać się moim zdaniem za bardzo nie ma czego, przynajmniej w przypadku podróży do Tajlandii. Dlatego na chwilę obecną nie odwołuję swojego lotu i za 9 dni ląduję w Bangkoku. Ale to nie jest porada podróżnicza, decyzję każdy musi podjąć samodzielnie.

Są też inne fakty, niezwiązane bezpośrednio z Tajlandią, które dają niektórym powody do zmartwień:

  • WHO ogłosiło w związku z koronwirusem stan zagrożenia. Czy mnie to martwi? Nie, wprost przeciwnie. Co innego ma robić WHO jak nie dbać o nasze bezpieczeństwo? Cieszy mnie, że trzymają rękę na pulsie. W ciągu ostatnich 10 lat WHO ogłaszało taki stan 5 razy, a świat kręci się dalej – może również dzięki temu, że WHO zachowało czujność.
  • Rząd USA radzi swoim obywatelom nie podróżować do Chin. Czy mnie to martwi? Nie, Tajlandia nie jest w Chinach.

A co z innymi konsekwencjami epidemii? A co jeśli zamkną lotniska? A co jeśli odwołają loty? Nie wiem. A jak nie wiem to nie siadam do komputera i nie zaczynam pisać o czymś o czym nie wiem. Obserwują rozwój wypadków, staram trzymać się faktów i na ich podstawie podejmować decyzje.

Czy w takim razie w ogóle coś mnie martwi w związku z tym wirusem? Jasne! Łatwo jest ulec atmosferze strachu i zacząć snuć mroczne wizje o zdrowiu swoim i swoich bliskich. Ale w życiu staram się być stoikiem i nie ulegać emocjom. Chyba nauczyły mnie tego te lata życia w Tajlandii, gdzie emocje generalnie trzyma się na wodzy.

To jest moja opinia, być może ulegnie ona zmianie wraz z rozwojem sytuacji.  Z opiniami jak wiadomo jest jednak tak, że każdy ma swoją, podyktowaną swoimi osobistymi okolicznościami. No i fajnie, miejcie swoje! Proszę was tylko o nie sianie paniki w komentarzach na Skok w Bok Blog, o powstrzymanie się od spekulacji i wróżenia z fusów – od tego mamy całą resztę social media. Obiecuję wam, że nie będę owijał w bawełnę i jeśli w kwestii wirusa pojawią się nowe, rzetelne fakty, to o nich tu przeczytacie, bez względu czy będą pozytywne czy wprost przeciwnie.

Najnowsze fakty i tylko fakty na temat koronawirusa w Tajlandii znajdziesz w tym na bieżąco aktualizowanym wpisie na Skok w Bok Blog oraz na profilu facwebookowym bloga.

 

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Przez ponad 8 lat mieszkałem w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.