Zobacz, poczuj… zrozum Bangkok

Panorama Bangkoku

Bangkok to wyzwanie. Łatwo tam utknąć w wielogodzinnym korku, zgubić w natłoku wrażeń, dać się naciągnąć. A nawet jeśli uda ci się uniknąć tych wszystkich przykrości, miasta pilnie strzeże swoich tajemnic i wyjawia je tyko tym, którzy wiedzą gdzie ich szukać. Jeśli szukasz kogoś, kto odkryje przed tobą te tajemnice, właśnie go znalazłeś!

Maciek Malewicz z Tajlandią jest związany od 10 lat, a od kilku miesięcy mieszka w jej stolicy i pomaga turystom lepiej odkryć to oszałamiające miasto. Czytaj dalej by dowiedzieć się jak zwiedzać Bangkok by naprawdę je zobaczyć, poczuć i…zrozumieć.

Maciek Klimowicz: Na dobry początek przedstaw się proszę naszym czytelnikom. Kim i skąd jesteś?

Maciek Malewicz: Jestem stąd gdzie przebywam, jestem tym co doświadczyłem i udało mi się zrozumieć 😉 A tak na poważnie, obecnie mieszkam w Bangkoku, a pochodzę z Warmii gdzie się urodziłem i wychowywałem. Mam na imię Maciej i jestem szczęściarzem 🙂

Węże w Bangkoku

Jak długo mieszkasz w Tajlandii, co cię tu przywiodło i co ważniejsze, co sprawiło, że zostałeś na dłużej?

W Bangkoku mieszkam 4 miesiące, jednak wcześniej przebywałem w tym mieście w sumie ponad rok, przeważnie jako turysta odwiedzający moją tajską rodzinę. Moja żona pochodzi z Tajlandii i urodziła się w Bangkoku. 10 lat temu poznaliśmy się w Moskwie na studiach w Instytucie języka rosyjskiego im. Aleksandra Puszkina. Przez ostatnie 9 lat mieszkaliśmy w Polsce, tam urodziły się nasze dwie córki i to z powodu starszej 5-latki, zdecydowaliśmy się przeprowadzić do Bangkoku, aby dziecko poznało lepiej swoją tajską rodzinę i język. To ważne dla jej tożsamości i duża szansa na łatwą naukę języków przez zabawę i obcowanie w międzynarodowym przedszkolu. Poza tajskim, dzieci uczą się tu angielskiego i chińskiego.

Po drugie bardzo lubię to miasto, jest żywiołowe, ujmuje swoją specyfiką i różnorodnością, nie wspominając o osobliwościach jego mieszkańców 🙂 Zawsze bardzo dobrze się tutaj czułem.

Tajskie tancerki w Bangkoku

Czym zajmujesz się w Tajlandii?

W Tajlandii prowadzimy dwie firmy, z których jedna zajmuje się turystyką – The Sense of Bangkok (Zmysły Bangkoku), a druga wspiera polski business na terenie Azji (wywiad import-export) i nazywa się The Sense of Market (Zmysły Rynku).

The Sense of Bangkok to program zwiedzania miasta z przewodnikiem, oraz pomoc w rezerwacji noclegów i transportu na wyspy we wschodniej części kraju. Jako przedstawiciel trzech hoteli (w opcji ekonomicznej, standardowej 4 gwiazdki i premium 5 gwiazdek) mamy ofertę na specjalnych warunkach, w cenach nie dostępnych w sieci ani w samym hotelu.

Zakładam, że jako przewodnik znasz miasto jak własną kieszeń. Opowiedz jak wyglądał proces jego odkrywania?

Tak, z jednej strony mogę powiedzieć że znam to miasto, z drugiej, że wciąż je poznaję i że na pewno nie jest ono do poznania w całości. Jest to proces ciągłego pokonywania kilometrów, wchodzenia w dialogi, zaglądania w coraz węższe uliczki i wchodzenia do nieznanych miejsc. Wszystko to napędzane jest przez ciekawość i chęć zadawania pytań.

Bangkok jest wielki, pulsuje, zmienia się, czasem zadziwia. Ważna jest współpraca z wieloma ludźmi, która pomaga być na bieżąco. Jest też Tajska rodzina, dzięki której poznaję życie i obyczaje w ich codziennym wymiarze.

Wat Arun w Bangkoku

A wycieczki które organizujesz – czy możesz nam pokrótce powiedzieć jaki masz pomysł na zwiedzanie tego miasta, które przecież codziennie zwiedzają tysiące turystów?

Nasza oferta standardowa (5 dni w Bangkoku) to sposób na poznanie tego co najlepsze i najciekawsze w tej metropolii. Każdy dzień ma swój temat, i tak: w Poniedziałek z kuchnią Azji — gotujemy z Tajami, Wtorek dla duszy — medytujemy u mnichów, Środa ze Sztuką — rozmawiamy z artystami młodego pokolenia, Czwartek ze sportem — bierzemy lekcje u mistrzów, Osobliwy Piątek — rozmawiamy o dewiacjach, duchach, świętych tatuażach i sexturystyce . Możliwe jest wybranie konkretnego dnia i jego realizacji w innym dniu tygodnia. Atutami naszego programu, jest jego realizacja w małych grupach (od 2 do 7 osób), kontakt z mieszkańcami i sprawna logistyka, co nie jest takie proste i najczęściej irytuje i sprawia problemy przyjezdnym. Dobrze zaplanowaną logistykę jest istotna, dzięki temu można zobaczyć dwa razy więcej, bez niepotrzebnych nerwów.

Poza ofertą standardową The Sense of Bangkok, układamy również programy pod indywidualne potrzeby oraz wieczorne wydarzenia fakultatywne, których w Bangkoku jest masa. Ponad to odbieramy z lotniska, rezerwujemy noclegi, organizujemy transport na wyspy.

Nie pracujesz w Bangkoku sam ale z Tajami. Opowiedz mi co nieco o nich.

Osoby, z którymi pracuję i współpracuję są najlepsze, dlatego właśnie z nimi to robię 😉 Pom to menadżer w sieci bardzo dobrych hoteli, dzięki niemu mamy tak preferencyjne stawki przez cały rok. Jip to mistrzyni organizowania i gwarant świetnej zabawy w szkole gotowania. Jantra, 30 lat w zawodzie przewodnika, wspiera nas w świątyniach, cenię jej odwagę mówienia o trudnych tematach, na którą nie każdy przewodnik jest w stanie się zdobyć. Sekcja Tai Chi i kung fu (a właściwie wushu) to przemiłe panie w podeszłym wieku (Pet, Joy, Mat), a mistrz Saenchai jest zawodnikiem utytułowanym jak mało kto w historii Muay Thai i nadal triumfuje na ringu. Hmm… to chyba się nazywa dream-team 🙂

Przewodnik po Bangkoku

Zagrajmy w skojarzenia. Wymień proszę trzy pierwsze rzeczy, które przychodzą ci do głowy gdy słyszysz słowo Bangkok?

Pyszne jedzenie, upał, uśmiech na każdą okazję. No i korki, które jednak da się ominąć 🙂

Pójdźmy dalej tym tropem – zapach, czym pachnie (lub zalatuje) Bangkok?

Temat zapachu Bangkoku jest rozmową o jego różnorodności. Na pewno Bangkok lepiej smakuje niż pachnie, może dlatego nazywany jest Big Mango, chociaż pachnie durianem 😉 A na poważnie, miasto od kilku tygodni testuje urządzenie oczyszczające powietrze w okolicy domu handlowego Central World. Jeśli testy wypadną pomyślnie, ma być ono powielone i ustawione w wielu punktach miasta w ramach walki ze smogiem. Trzymam kciuki.

Czy jest jakieś miejsce w Bangkoku, które jest twoim zdaniem totalnie przereklamowane?

Nie wiem czy przereklamowane ale ja na przykład nie czuję frajdy z pływania łódką po kanałach, ale lubię korzystać z transportu po rzece. Druga rzecz to Khao San Road. Przez ilość turystów odwiedzających tą okolicę, wydaje mi się mało oryginalnym miejscem. A przecież w wielu dzielnicach są bary, restauracje, z których korzystają jego mieszkańcy. Można tam posłuchać muzyki na żywo (indie rock, bosanova), piosenek śpiewanych po tajsku i po angielsku. Ceny w tych lokalach często są połowę niższe niż w miejscach stworzonych pod turystykę. No i jeszcze sławny Patpong, zdecydowanie lepszym miejscem dla nocnej rozrywki jest Sukhumvit Soi 4 i Nana Plaza.

Poza tym uważam że większość miejsc jest wartych uwagi. Jednak nie lubię i nie polecam ich „zaliczania”. Wiele osób odwiedza ciekawe miejsca, i poza ich nazwą poznaje nie wiele, robi zdjęcia i idzie dalej, często omijając ich istotę. To jest tak jak z książką którą bierzesz do ręki. Możesz obejrzeć jej okładkę, przeczytać tytuł i odłożyć na półkę. Ale to nie to samo co ją otworzyć i przeczytać strona po stronie poznając jej treść. Tylko wtedy możesz powiedzieć „tak, znam to, przeczytałem, poczułem, a teraz rozumiem”. Ze zwiedzaniem jest tak samo, kiedy korzystasz z doświadczenia innych, z ich wiedzy, możesz powiedzieć „.Byłem tam, widziałem, poczułem a teraz rozumiem”. To doświadczenie zgoła inne, niż przechodzenie obok i robienie zdjęć. To nie jest poznawanie kultury, tylko oglądanie okładki tej książki.

Czy możesz przestrzec naszych czytelników, przed błędami najczęściej popełnianymi przez turystów w Bangkoku?

Mogę zwrócić uwagę o czym warto pamiętać. Nie zalecam pośpiechu, szczególnie w tych temperaturach należy chodzić połowę wolniej niż zwykle, tym bardziej, że jest się na wakacjach, więc nie „biegajmy” bo szybko wysiądą nam baterie. Przy dalszych dystansach, w miarę możliwości korzystajmy z nad lub podziemnego transportu publicznego, z dala od transportu kołowego. Taksówka jest dobrym rozwiązaniem tylko na niektórych trasach, w określonych porach. Korzystając z taxi, prosimy o włączenie taksometru. Jeżeli nie jest to możliwe, wysiadamy z taksówki i pytamy kolejnego kierowcy. Poza tym jako piesi, z uwagi na ruch lewostronny i diametralnie inną kulturę jazdy kierowców, należy bardzo uważać chodząc po ulicach.

Tajski Tatuaż

A niesławne przekręty i naciągacze? Padłeś kiedyś ich ofiarą?

Tak. Dwa razy miałem przypadki oszustw, jednak były mało szkodliwe. Słyszałem jednak o sytuacjach mało przyjemnych. Dotyczyły scamu w barach na Patpong-u (co nie zdarza się np. w Nana Plaza), oraz przekrętów robionych przez ludzi powiązanych z przewozami turystów. Lepiej korzystać z już sprawdzonych źródeł.

Na koniec może poradź nam co warto przywieźć ze sobą do Bangkoku a co warto zabrać jako pamiątkę do domu?

Do Bangkoku warto przywieść uśmiech i pozytywne nastawienie do inności. A co warto z niego zabrać? Jeszcze większy uśmiech i inność na własny użytek! A jeśli o pamiątki chodzi, to to miasto jest jednym wielkim domem handlowym, gdzie kupić można wszystko, ale moim zdaniem najlepszą pamiątką są zdjęcia. Zdjęcia, na których jesteśmy razem z jego mieszkańcami, a miejsca w których byliśmy mają swoją niepowtarzalną historię i przywołują głębokie wspomnienia. Tego właśnie życzymy wszystkim odwiedzającym stolicę różnorodności.

Skok w Bok Blog stawia drinki w Bangkoku! Jeśli wybierzesz się na zwiedzanie z Maćkiem i ekipą The Sense of Bangkok, wspomnij, że trafiłeś do nich przez Skok w Bok Blog. W zamian zabiorą cię na drinka na szczycie wieżowca (z tym widokiem!) i potraktują jak VIP-a a ja otrzymam niewielką prowizję. Poczuj… zrozum Bangkok. Szczegóły programu zwiedzania Bangkoku znajdziesz tutaj.

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Przez ponad 8 lat mieszkałem w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

1 Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.