Stan wojenny w Tajlandii – bać się czy nie? AKTUALIZACJA

Stan wojenny w Tajlandii , wszystko co o nim wiem i co powinieneś wiedzieć Ty. 

AKTUALIZACJA: 22.04.14: W Tajlandii właśnie dokonał się zamach stanu. Grupa generałów oznajmiła przejęcie władzy w wystąpieniu TV. Wszystko o nim w kolejnym wpisie. 

 

Piszę ten tekst w dnu 20.05.2014. Sytuacja może się dynamicznie zmieniać dlatego po najnowsze informacje zapraszam na Skok w Bok Blog na Facebooku. 

Dlaczego wprowadzono stan wojenny?

Bo w Bangkoku od kilku miesięcy trwają mniej I bardziej intensywne demonstracje, których końca nie widać. Sytuacja jest patowa, szala zwycięstwa nie przechyla się na korzyść żadnej ze zwaśnionych stron a tymczasem kraj traci turystów I podupada gospodarka a trwająca niepewność I organizacyjny chaos jest coraz bardziej irytujący. Nie wspominając już o tym, że w zamieszkach i atakach na demonstrujących zginęło dotąd 25 osób a ponad 700 zostało rannych. Jednocześnie jednak sytuacja nie była w ostatnich dniach jakoś szczególnie napięta więc wprowadzenie stanu wojennego było dla większości obserwatorów pewną niespodzianką.

 Po co wprowadzono stan wojenny?

Generałowie tłumaczą, że stan wojenny wprowadzono, żeby uspokoić sytuację w kraju i zaprowadzić porządek. Nakłaniają  też zwaśnione strony do rozmów. To szlachetne pobudki ale historia Tajlandii i liczne w tym kraju przewroty wojskowe każą podchodzić do  deklaracji generałów z dużą dozą sceptycyzmu.

Co oznacza stan wojenny?

Teoretyczna lista praw jakie przyznali sobie wojskowi jest długa – łącznie z możliwością użycia broni, zakazem zgromadzeń itd. W praktyce ich działalność na razie ogranicza się do zamknięcia kilku stacji TV, wydania kilku ostrzeżeń dla mediów instruujących je by nie zaogniały konfliktu oraz rozmieszczanie żołnierzy w różnych punktach Bangkoku. Krótko mówiąc praktyczne efekty wprowadzenia stanu wojennego są na razie niewielkie, inna sprawa to efekt psychologiczny – widok uzbrojonego wojska na ulicach działa co najmniej otrzeźwiająco.

Co oznacza stan wojenny dla Ciebie?

Jeśli wybierasz się do Tajlandii, na chwilę obecną nie masz się czego obawiać – stan wojenny w żaden sposób nie dotyka podróżnych. W swoim oświadczeniu Tajskie ministerstwo turystyki również uspokoiło turystów zapewniając, że nic złego im nie grozi.

To nie znaczy jednak , że nie ulegnie to zmianie, warto trzymać rękę na pulsie, najlepiej za pośrednictwem facebookowego profilu Skok w Bok Blog.

Turyści, którzy wybierają się do Tajlandii powinni dla bezpieczeństwa trzymać się z dala od miejsc demonstracji – co nie jest trudne bo są one organiczne zasięgiem.

 Co Tajowie myślą o stanie wojennym?

Tajskie społeczeństwo jest mocno podzielone (stąd też kilka miesięcy protestów) a więc i opinie o stanie wojennym będą różne. Liderzy demonstracji anty rządowych (dla uproszczenia nazwijmy ich żółtymi koszulami) zapewne mu przyklasną. Liderzy pro rządowych czerwonych koszul na razie zachowują sceptyczną wstrzemięźliwość i czekają na kolejny ruch wojskowych. Ci zaś na razie nie opowiedzieli się zdecydowanie po żadnej ze stron.

 Czy to jest przewrót wojskowy?

TAK, patrz wyżej

Generałowie powtarzają, że nie. Ale nie wszyscy eksperci im wierzą. Fakty są jednak takie, że na dziś wciąż jest i działa rząd i premier więc przewrotu nie było. Co nie znaczy, że nie będzie. Czekamy.

 Kiedy to się skończy?

Nie wiadomo. Stano wojenny może zostać odwołany dekretem królewskim i być może na jakiś inny sposób o którym na razie nie wiem. Wiadomo, że dziś tymczasowy premier Tajlandii zawnioskował do komisji wyborczej o zorganizowanie wyborów 3-go sierpnia.

 A poza Bangkokiem?

Choć stanem wojennym objęto cały kraj, poza Bangkokiem nie jest on absolutnie zauważalny. Na Phuket nie widziano żadnego żołnierza, nie ma żadnych obostrzeń i ograniczeń. W kraju nie ma też godziny policyjnej, blokad drogowych itd. To stan na dzień 20.05.2014.

Czy mam odwołać wakacje?

Na dzień dzisiejszy – nie. Nawet jeśli wybierzesz się do Bangkoku możesz zwiedzić wszystkie atrakcje turystyczne miasta nie narażając się na żadne kłopoty. Tym bardziej możesz wybrać się na wyspy, do parków narodowych i w góry.

Obserwuj jednak sytuację bo ta w takich chwilach jest zawsze nieprzewidywalna. Turystom raczej nic grozić nie powinno (4 lata temu gdy w niektórych dzielnicach Bangkoku trwałą regularna bitwa i ginęli ludzie, przy Khao San Road trwała impreza jak co dzień) ale warto trzymać rękę na pulsie – pomże Ci w tym Skok w Bok Blog na Facebooku i na Twitterze.

Ps. W Tajlandii nie było dziś rano Teleranka!  Ale wczoraj też nie było….

Maciek Klimowicz
Maciek Klimowicz

Jetem dziennikarzem i bloggerem. i autorem Skok w Bok Blog. Od 2011 roku mieszkam w Tajlandii. Masz pytania? Propozycje? Napisz do mnie na adres kontakt@skokwbokblog.com

9 Comments
  1. “karzą pod­cho­dzić do dekla­ra­cji gene­ra­łów z dużą dozą sceptycyzmu” – każą, a nie karzą. Wspominam o tym, bo widziałem, że wcześniej robiłeś ten sam błąd.

  2. “stan wojenny w żaden spo­sób nie dotyka podróż­nych” – tylko, że 90% ubezpieczen traci waznosc.. warto to wziac pod uwage przed podroza.

  3. Maciek, masz złą datę w Aktualizacji (czerwone litery). Podałeś 04 zamiast 05. Po za tym dobry i konkretny wpis.

  4. Witam ja z innej beczki. Napiszcie proszę jakiej pogody można spodziewać się w Bangkoku na początku września i jak jest z tymi opadami deszczu? Czy są to długotrwałe opady, czy można też liczyć na trochę słońca?

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.